Holandia mówi „stop” populistom – także PiS -owi

Absurdalną, na pierwszy rzut oka, taktykę rządu polskiego wobec UE – raz oskarżenie polityków UE o nieprzestrzeganie zasad demokratycznych a za pięć minut zapewnienia, że byliśmy, jesteśmy i będziemy zawsze wiernym członkiem UE – można rozumieć jako przygotowanie się do sytuacji w której wybory parlamentarne we Francji i Holandii wygrywają partie skrajnej prawicy i dochodzi do automatycznego rozpadu UE. Wczoraj Holendrzy położyli kres temu tańcu na linie w wykonaniu prezesa PiS i masowo zagłosowali na partię sprawującą aktualnie rządy i – to jest prawdziwa niespodzianka – na „zielonych”, którzy według pierwszych estymacji zdobyli 16 miejsc w parlamencie a więc tylko o trzy miejsca mniej od  skrajnie prawicowej partii Geerta Wildersa. Zielona Lewica (GL) powiększy grono parlamentarzystów z 4 do 16. Skrajna antyislamska prawica poniosła klęskę, taka jest lekcja wyborów w Holandii.

Frekwencja w wyborach wynosiła 81% i  wprawdzie nie pobiła rekordu z 1997 roku, kiedy to w wyborach wzięło udział 88% wyborców, ale była rzeczywiście ogromna. Klęska antyislamskiej prawicy to prawdziwe zwycięstwo demokracji liberalnej oraz – moim zdaniem – osobiste zwycięstwo dotychczasowego premiera Marka Ruttego, który na kilka dni przed wyborami podjął decyzję nie wpuszczenia na terytorium kraju tureckiej minister mającej zamiar przekształcić Turków zamieszkujących Holandię w zwolenników dyktatora Turcji. Rząd holenderski nie wpuścił jej na terytorium kraju i zabronił organizowania mityngów popierających Erdogana. To zdecydowane, demokratyczne stanowisko zdecydowało – zdaniem wielu komentatorów – o zwycięstwie partii premiera Marka Ruttego.

Na polskiej prawicy dość często lekceważy się wybory w Holandii, mały kraj 17 milionów mieszkańców itd. Otóż w Europie Zachodniej nikt nie zapomina, że to właśnie Holandia jest ojczyzna demokracji, ze to właśnie w tym kraju doszło do utworzenia państwa w którym rywalizowały różne wyznani religijne co w konsekwencji doprowadziło do powstania demokracji, że to właśnie w Holandii żył i tworzył Spinoza, filozof, który w swym traktacie polityczno-teologicznym stworzył fundamenty pluralizmu. Holandia jest ojczyzna demokracji i nawet Francuzi i Anglicy to przyznają. Wyniki wyborów w tym kraju – jak podaje dziennik „Le Monde” – zostały entuzjastycznie przyjęte przez kanclerz Merkel. Zastopowany został marsz populistów do władzy w Europie co jest korzystne dla obozu rządzącego w Berlinie. W Holandii wyborcy  głosowali racjonalnie zgodnie ze swoim interesem. Polityka antyeuropejska i antyunijna jest skazana na porażkę.

Czy z tej porażki populizmu wyciągnie wnioski partia rządząca w Polsce i jej przywódca? Czy logika polityki „tańca na linie” – raz pro, innym razem anty unijna zostanie przez PiS ostatecznie zarzucona? Cząstkowe wyniki wyborcze w Holandii sa niezwykle interesujące. Wiemy dobrze, że w wyborach w Polsce duża część młodych wyborców głosowała na PiS, który dzięki temu wygrał. W 2015, 26.6% wyborców w wieku 18 -29 głosowało na PiS. Byli to ludzie o nastawieniu patriotycznym, prawicowym, ale jednocześnie pro unijnym. Dla tych wyborców UE to norma. Można zaryzykować twierdzenie, że ant unijny trend w PiS, spowoduje odpływ młodych wyborców do innych partii. Tą hipotezę potwierdzają – w części wyniki wyborów w Holandii. Tylko 3 proc. wyborców w wieku 18-24 lat głosowało na populistyczną partię Wildersa.

Piotr Piętak

Jedno przemyślenie nt. „Holandia mówi „stop” populistom – także PiS -owi”

  1. Drogi Autorze!
    Używanie epitetu „populista” jest dziś całkowicie arbitralne i Pan z tego korzysta pełnymi garściami. Wilders nim jest, a Zieloni nie. No muszę powiedzieć, że to paradne. Zapewne autor uważa, że Kaczyński jest populistą, a Tusk wcale. Litości. Chociaż trochę wiedzy, racjonalności i logiki. Choć szczyptę, błagam.
    Wciskanie ciąży w brzuch Kaczyńskiemu, że cieszyłby się z wyborów Wildersa i Le Pen nie ma nic wspólnego z prawdą, ale co tam prawda, kiedy się jest populistą. No i ta radość Autora, że Holendrzy tacy rozsądni. Jakie mądre analizy, procenty, ajwaj! Zapraszam Autora do Holandii, niech zrobi badania terenowe i stwierdzi, że Holendrzy są idiotami, którzy stracili już swój niesamowity kraj, budowany przez dziesiątki pokoleń niezwykle pracowitych i ambitnych ludzi. Wystarczyły 2 pokolenia lewicowego prania mózgów. Szczytem głupoty jest, że tam nie ma na kogo głosować. Albo lewacy, albo zboczeni inaczej (vide Wilders), albo jacyś tchórze bez wyrazu. Żadnej prawdziwie prawicowej, konserwatywnej, chrześcijańskiej partii. Za 10 lat z Holandii nic nie zostanie. Tak się kończy życie bez Boga. Farewell Netherlands. To se be wrati, a Piętakowi radość. Dla ostatnich żywych Holendrów proponujemy, jak onegdaj, Żuławy.

Dodaj komentarz