Karły udające olbrzymów

Na marginesach propagandowej historii Polski wydanej po angielsku w USA przez naszą emigrację, Cz. Miłosz odczytywał krótkie komentarze młodych Amerykanów na temat naszej martyrologii, honory, bronienia zasad przez Naród Polski i jego przywódców. Zapamiętałem dwa komentarze amerykańskich studentów: „karły udające olbrzymów” (z trema wykrzyknikami), „śmieszne liliputy” (z trzema kropkami). Nie chcę nikogo obrażać, ale oglądając debatę sejmową na temat wyboru D. Tuska miałem wrażenia, że te krótkie refleksje młodych amerykanów materializują się w gestach i przemówieniach  przywódców PiS –u.

W polityce nie zasady są święte, lecz interesy ekonomiczne – tak nauczał R. Dmowski, którego uczniami są  ponoć J. Kaczyński czy A. Macierewicz. Jeżeli minister MON zrywa kontrakt z firma francuską, to wtedy prezydent Hollande mówi  -wy macie zasady, my wpływ na rozdział funduszy unijnych. Skandaliczna uwaga prezydenta Francji nie jest związana z wyborem Tuska, lecz zerwaniem kontraktów z firmami francuskimi  przez A. Macierewicza. W polityce zawsze się płaci za błędy. A jeżeli popełnia się takie błędy jak polityka ministra MON względem interesów francuskich firm zbrojeniowych w ten czy inny sposób kontrolowanych przez francuskie państwo,  to płaci się podwójnie. Francja będzie walczyła by fundusze przeznaczone teoretycznie nam trafiły do Rumunii i Bułgarii i wtedy premier Orban znowu ja poprze., bo dostanie gwarancję od rządów tych krajów, że część tych funduszy będą napełniały kasę firm węgierskich.

Tak wygląda polityka. Tak zawsze wyglądała polityka. Tego przez całe swoje życie uczył R. Dmowski. Uczył jeszcze jednego – Polska by odzyskać i utrzymać niepodległość musi się zdecydować na współpracę albo z Rosją albo z Niemcami. Jego wywód – dlaczego Polska powinna stawiać na Rosje jest warty w aktualnej konfiguracji politycznej przypomnienia. Po reformach w 1864 r. Rosja weszła na ścieżkę normalnego rozwoju społeczeństwa europejskiego. Pomiędzy 1864 r. i przewrotem październikowym z 1917 r. Rosja należała do europejskiej cywilizacji (jedyny raz w swoich dziejach), to nie była Rosja samodzierżawia opisana przez de Custina, tylko Rosja reformująca swoje sądy, szkolnictwo, gospodarkę.

Wtedy właśnie powstało w Rosji społeczeństwo obywatelskie którego najdobitniejszym przykładem było powołanie samorządu ziemskiego oraz niezależnych sądów. Tę szansę cywilizacyjną – związana z europeizacją Rosji – dostrzegł Dmowski, który zrozumiał, że inicjator zaborów Polski, po 1864 r. nie jest już Rosja z Dziadów Mickiewicza, i że z taką Rosją można i należy uprawiać politykę. Dostrzegł to – mimo, ze Polska właśnie w tych latach jest brutalnie rusyfikowana, ze na terenach Kongresówki panuje permanentny stan wojenny. I właśnie na tym, ze był zdolny do spojrzenia na Rosję nie tylko z punktu widzenia cierpień własnego narodu, lecz także z punktu widzenia racjonalnego wręcz naukowego polega geniusz polityczny twórcy endecji. Dostrzegł on również, ze Rosja rozrywana konfliktami jest zaborcą coraz słabszym, porównując skutki germanizacji w Wielkopolsce z skutkami rusyfikacji dochodzi do wniosku, że dla narodu polskiego niebezpieczniejsze jest Cesarstwo Niemieckie, którego administracja i przywódcy są biurokratyczno-naukową maszyną skierowana przeciwko Polakom. Nadchodzi rok 1905 i wszystkie analizy Dmowskiego okazują się słuszne. Rewolucja zmienia nieodwołalnie Rosję a Car jest zmuszony do demokratyzacji samodzierżawia. Odbywają się pierwsze wybory do Dumy w których wygrywa partia kadetów czyli zwolenników kontynuacji kapitalistycznych i liberalnych reform. Endecy startują w wyborach, w ten sposób stają się sprzymierzeńcami Rosji liberalnej.

Dzisiaj, słuchając – czasami – przemówień prezesa PiS, mam wrażenie, że zagraża nam znów odrestaurowane Cesarstwo Niemieckie okupujące Europe i Polskę. J. Kaczyński odgrywa anty-Dmowskiego, jest , uosobieniem, ponieważ nie zagrażają nam Niemcy będące członkiem UE tylko Rosja odbudowująca swoje imperium. W takiej sytuacji wybór opcji jest ewidentny. Tym bardziej, że Polska nie jest „pełnoprawnym” członkiem UE. Europejska wspólnota to wspólny rynek, wspólna waluta i Schengen. Polska nie wprowadziła euro i dlatego głos Polski po awanturze z D. Tuskiem, po naszym zachowaniu  które można streścić sloganem:  „śmieszne liliputy”, będzie coraz bardziej marginalizowany. Skazaliśmy się na izolację. W polityce liczy się ekonomiczna siła, w Europie liczy się ten kto spełnia wszystkie warunki instytucjonalne jej członka. Polska ich nie spełnia. Dlatego, jeżeli nie wprowadzimy euro w najbliższym czasie, zostaniemy – w ten czy inny sposób – z UE wypchnięci. Taka jest cena polityki PiS.

Piotr Piętak

Dodaj komentarz