Elektorat PiS pragnie „dyktatury” J. Kaczyńskiego

Elektorat PiS, wielbiciele J. Kaczyńskiego marzą tylko jednym:  o usankcjonowaniu  dyktatury  a la J. Piłsudski w Polsce. Kto miałby by być „Ziukiem” XXI wieku nie warto pisać. Skąd ta tęsknota za rządami dyktatorskimi, skąd te przeświadczenie, że dyktatura jest skuteczniejsza, sprawniejsza, że jest ustrojem wymarzonym w czasach globalizacji? Z obserwacji historycznych i dodajmy – obserwacji słusznych. W dyktaturze proces podejmowania decyzji jest szybki. W demokracji wolny. W dyktaturze rządzi uczciwa obdarzona charyzmą jednostka. W demokracji skorumpowani politycy. Ostatnio na salon24 red, naczelny „Gazety Polskiej”Tomasz  Sakiewicz  sformułował tą tęsknotę w sposób jednoznaczny nawołując do  „naprawy”życia publicznego, naprawy którą może przeprowadzić tylko i wyłącznie J. Kaczyński. T. Sakiewicz pisze wprost: „Tak jak program zwycięstwa należał do lidera całego obozu: Jarosława Kaczyńskiego, tak należy do niego też stworzenie programu sanacji życia publicznego. Bez jego decyzji w tej sprawie nikt poprawy jakości polityki nie przeprowadzi. Być może sanacji należy dokonywać etapami, ale kierunek musi być jasny. Jakość życia publicznego musi się poprawiać.”. Jaśniej nie można. Polskę zbawić może tylko dyktatura prezesa PiS. Jednak przyczyny nawoływania na prawicy do wprowadzenia dyktatury – z jednoczesnym przekonaniem, że nie ma większej zbrodni niż demokracja i kapitalizm – są liczniejsze i bardziej skomplikowane.

Jak wiemy,PiS dokonał likwidacji demokracji liberalnej  w Polsce w ciągu 12 miesięcy. Dlaczego partia rządząca ten proces zmiany ustrojowej –  z czego nie wszyscy zdaja sobie sprawę – przeprowadziła względnie łatwo, mimo protestów społecznych? Dlatego, że ten ustrój został naszemu krajowi podarowany, dlatego, że nigdy nie było w Polsce sił politycznych i intelektualnych, które odwoływały się do liberalizmu jako zasady ustrojowej. Nawet dla M. Dzielskiego liberalizm sprowadzał się do wolnego rynku. Liberalizm a szczególności „demokracja liberalna” była w Polsce tylko formalnym sloganem bez  żadnej społecznej treści. Prawo i procedury były i są nadal dla Polaków nie sprzymierzeńcem tylko wrogiem. Prawo to wola władz wybranych w demokratycznych wyborach.

 

Liberalizm dla elektoratu PiS (nie tylko) jest równoważny zagrabieniu majątku narodowego przez komunistyczną nomenklaturę. Trybunał Konstytucyjny został przy tym ośmieszony przez PO, co wykorzystał rząd PiS i doprowadził do praktycznej likwidacji tej instytucji formalnie stającej na straży przestrzegania prawa w Polsce. PiS likwidując TK wzmacniał jednocześnie cały czas władzę wykonawczą, połączenie stanowiska prokuratora i ministra sprawiedliwości jest symbolem tej dyktatury demokracji, która powoli zaczyna panować w Polsce. Specjalnie używam pojęcia „dyktatura demokracji”, gdyż najwybitniejszy filozof demokracji Alexis de Tocqueville podkreślał w swym epokowym dziele „Demokracja w Ameryce”, że demokracja bez czynnika liberalnego bez ograniczenia władzy wykonawczej, nieuchronnie przeradza się w dyktaturę ludu.

Dyktaturę większości nad mniejszością. Ustrój gdzie prawa jednostki będą zawsze gwałcone w imię woli większości narodu. Ten proces jest widoczny gołym okiem w Polsce. PiS do swojego klasycznego dyskursu politycznego wprowadził po wyborach parlamentarnych w 2016 roku i ukonstytuowaniu rządu premier Beaty Szydło, nowe zaskakujące elementy odwołujące się bezpośrednio do  źródeł europejskiej cywilizacji i kultury demokratycznej. Od listopada 2015 roku od momentu zdemolowania autorytetu Trybunału Konstytucyjnego możemy obserwować proces zastępowania autorytetu elit przez autorytet ludu. Proces ten jest kierowany przez przywódcę tej rewolucji Jarosława Kaczyńskiego, odwołującego się w swoich wypowiedziach – nie wiem czy świadomie – do filozofii  Machiavellego, który analizując zjawisko wzrostu wolności w miastach włoskich XVI wieku stwierdził, że : „z walki ludu z wyższymi klasami pochodzą wszystkie prawa wydane w interesie wolności.”.

Przywódcy tej rewolucji mówią otwarcie narodowi – to wy jesteście suwerenem, to wy stanowicie prawo – to wy, wasze pragnienia są wolnością.   Elity totalnie skompromitowane i skorumpowane stały się symbolem zła, niewinny lud zdobywa władzę w imię dobra i elementarnej sprawiedliwości. Lud – uosobienie dobra i niewinności w filozofii politycznej Machiavellego – nie zawaha się, zniszczyć ładu prawnego aby przywrócić ład moralny. Taki jest cel i sens tej konserwatywno-narodowej rewolucji, której przedstawiciele, po raz pierwszy od 1989 roku dysponuje pełnią władzy – zdobytej w wolnych wyborach –  ustawodawczej i wykonawczej.  Lud to Prawdziwi Polacy wierni katolickiej i narodowo wyzwoleńczej tradycji, kultywujący pamięć o ofiarach komunizmu i nazizmu, kto krytykuje któryś z aspektów światopoglądu Ludu ten nie jest Polakiem tylko zdrajcą.

Dlatego każde dzieło sztuki przedstawiające czy opisujące antysemityzm Polaków, jest przez lud odrzucane i nazywane kłamstwem. Kultura Prawdziwych Polaków wyklucza wszelką krytykę i autokrytykę, jest do bólu przesycona naszym narodowym męczeństwem i narodową martyrologią. W kulturze politycznej żelaznego elektoratu Prawa i Sprawiedliwości lud jest moralną elitą narodu.  Lud jest niewinny.  Dyktatura Demokracji – taki jest nowy ustrój III Rzeczpospolitej. T. Sakiewicz i elektorat PiS nie wie, że dyktatura w Polsce już funkcjonuje.

I za tą ślepotę Polska słono zapłaci. Już płaci tylko nikt tego nie widzi.

Piotr Piętak

 

Jedno przemyślenie nt. „Elektorat PiS pragnie „dyktatury” J. Kaczyńskiego”

Dodaj komentarz