Historia jest sprawiedliwa

Następuje w Polsce widoczna zmiana kulturowo – polityczna, której elementy sa dość łatwe do rozczytania.  Pierwszym symptomem tej radykalnej zmiany jest upadek zarówno ekonomiczny jak i intelektualny „Gazety Wyborczej”. W roku 1989 krążył po Warszawie dowcip – puszczony w ruch przez śp. Piotra Skórzyńskiego, że jedynym dobrym rezultatem „okrągłego stołu” jest zamkniecie podziemnego „Tygodnika Mazowsze”, pisma w 100% opanowanego przez ludzi A. Michnika i kontrolowanego w 100% przez ludzi Kiszczaka. Mam nadzieje, że upadek „Gazety Wyborczej” nie będzie jedynym dobrym rezultatem rządów PiS. „Gazeta Wyborcza” propagowała skrajnie wolno rynkowe reformy będąc jednocześnie przed wolnym rynkiem chroniona przez kolejne rządy „Solidarnościowe”.

Zwalniana co rocznie od podatków, monopolizująca większość reklam spółek skarbu państwa, zakupywana przez wszystkie instytucje administracji publicznej, cieszyła się przywilejami tak dużymi, że to „wolny rynek” mediów był jej podporządkowany, a nie ona podporządkowana mitycznemu „wolnemu rynkowi” czy „niewidzialnej ręce rynku”, który nigdy w Polsce nie istniał. Dzisiaj – nareszcie – spełniają się marzenia A. Michnika, przywileje zostały „Gazecie Wyborczej” odebrane i po raz pierwszy w historii III Rzeczpospolitej jej redakcja staje oko w oko z „wolnym rynkiem”. Jak ta przygoda A. Michnika z kapitalizmem się skończy – wiadomo.  Przypomnę tylko, że redakcja „Gazety Wyborczej” – według G. Sormana, francuskiego liberała – przypominała nie redakcje lecz pomieszczenia „kuźni kadr”, swoisty uniwersytet, nie mający nic wspólnego z redakcją.

Szkolono na tym uniwersytecie przyszłych medialnych dyktatorów kulturowych III Rzeczpospolitej. Drugim symptomem zmiany jest błyskawiczny rozpad i rozkład moralny Komitetu Obrony Demokracji czyli dzieci „Gazety Wyborczej”. Zwracam uwagę, że postępowanie M. Kijowskiego, jego strategia po stwierdzeniu faktu, że ciągnął niemałe zyski z działalności w KOD jest wiernym odbicem strategi „Gazety Wyborczej” po 1989 roku. Propagowanie kapitalizmu i gwałcenie – w praktyce – elementarnych zasad funkcjonowania wolnego rynku. M. Kijowski postępował dokładnie tak samo – krzyczał o demokracji, transparentności gwałcąc w praktyce te zasady. Trzecim symptomem jest kompletna rewizja historii opozycji demokratycznej, a w szczególności Komitetu Obrony Robotników – do którego odwołują się założyciele KOD. Bowiem książka Justyny Błażejowskiej „Harcerska Droga do Niepodległości – od „Czarnej Jedynki” do Komitetu Obrony Robotników” wydana przez wydawnictwo „Arcana” (Kraków – 2016) najprawdopodobniej przyczyni się do obalenia mitu „lewicy laickiej”  wśród polskiej opinii publicznej, która nadal jest przekonana, że KOR powstał z  inicjatywy Michnika i Kuronia (ewentualnie Jana J. Lipskiego), że to oni i tylko oni byli autentycznymi demokratami?

Czy ktoś, po przeczytaniu tej książki, w końcu odważy się napisać, że to tow. „Wiesław” mianował  18 letniego A. Michnika głównym wrogiem socjalizmu, nazywając go w 1964 –  w przemówieniu transmitowanym w radiu   – „notorycznym opozycjonistę”? Karierę polityczną zawdzięczał A. Michnik nie tylko swoim bezdyskusyjnym zdolnościom, ale przede wszystkim reklamie jaką jemu i „komandosom” zaserwował I sekretarz KC PZPR W. Gomułka. I to nie raz i nie dwa. Kim był w 1976 faktyczny twórca KOR, Antoni Macierewicz? Nikim. Kim był A. Michnik? Narodowym bohaterem z 1968 roku. Pieszczochem artystycznych salonów w Warszawie i Paryżu. Bezdyskusyjnym liderem całej generacji pierwszego pokolenia wychowanego w PRL. Miał tyle zalet i talentów, że trudno je wyliczyć i  miał jedna wadę: był politycznym impotentem. Na leninowskie pytanie „Co robić?” rozkładał bezradnie ręce i odpowiadał – pisać protestacyjne listy. W jego politycznym horyzoncie powołanie niezależnej od PZPR instytucji, było czystą niemożliwością. A. Macierewicz pisanie listów do władz uważał za stratę czasu,  a pytanie jakie sobie stawiał brzmiało – co robić by dotrzeć z postulatami demokracji i niepodległości, nie do elity, lecz do robotników, chłopów, urzędników? A. Michnik patrzył do góry. A. Macierewicz patrzył się wokół siebie i zadawał pytanie swoim kolegom – jak wyrwać się z inteligenckiego getta, które było domem i rajem dla autora „Kościoła, lewicy, dialogu”.  Co robić by nawiązać kontakt z narodem?  Rewizja historii KOR, następuje w momencie w którym upada imperium A. Michnika człowieka, który zawłaszczył ta instytucję, mimo, że nie miał nic wspólnego z jej powstaniem. Historia jest jednak sprawiedliwa.

Piotr Piętak

Dodaj komentarz