J. Kaczyński się nudzi

Zwycięstwo i to totalne J. Kaczyńskiego jest niepokojące, bo jeżeli zwycięstwo przychodzi zbyt łatwo, to znaczy, że nie jest zwycięstwem.  J. Kaczyński demonizował układ postkomunistyczny by mobilizować swój elektorat do walki o sprawiedliwość, wygrał i okazało się, że układ pękł jak bańka mydlana, że go po prostu nie było. Jeżeli „układ” wszechobecny ponoć rządzący bezlitośnie III Rzeczpospolitą by rzeczywiście istniał, to nigdy by nie dopuścił do zmiany systemu politycznego w Polsce. Demon był tylko krasnoludkiem. Wirtualnym diabłem straszącym prezesa PiS po nocach. Po roku rządów PiS, Polska przejechana ustrojowym walcem, przypomina do złudzenia socrealistyczną instytucjonalną budowę. PiS buduje, ale nie hutę „Katowice”, tylko jej ruiny. Kiedyś napisałem opowiadanie pod tym właśnie tytułem, które idealnie pasuje do dzisiejszej sytuacji Naszej Umęczonej od 26 lat Ojczyzny, pozwolę się zacytować:

„Wróciliśmy z budowy do hotelu osinobusem, tuż przed czwartą i jak zwykle po pracy rozbiegliśmy się do swoich pokoi by zrzucić z siebie zakurzone łachy, chwycić ręczniki, mydła i pognać pod prysznic. Ci, którzy wyścig wygrywali kapali się w wodzie gorącej, następni w letniej, a ostatni spłukiwali mydło wodą lodowatą. Tym razem wpadłem do umywalni jako jeden z pierwszych i odkręcając kurek wsadziłem twarz pod prysznic z którego chlusnęła zimna woda. Odskoczyłem w bok przeklinając Jasia, mego współlokatora i hotelowego palacza. W chwilę później pociągnąłem zmarzniętym na kość mydłem zabrudzone cementem ciało. Miałem wrażenie, że mydło brudzi przeżartą sinym pyłem skórę. Po kąpieli,  rozgrzany, ale nieumyty położyłem się na łóżku i patrząc na pijanego Jasia siedzącego bezwładnie na krześle, zasnąłem. Przyśniła mi się budowa.

W rozkopanej, gliniastej ziemi tonęły powoli, jak w bagnie, nowe budynki. Przekrzywiony komin otoczony tłumem żołnierzy złamał się wpół i usłyszałem tryumfalne „hura”. Kampania „Ziłów” ruszyła do ataku. W odwodzie na betonowej płycie czekał na rozkaz pluton zbrojarzy. Ciężarówki zjechały na lewe skrzydło i ustawiły się w równym szeregu za wielkim piecem. Dywizja murarzy i ładowacze zażarcie broniły ostatniego przyczółka. Wróg był jednak wszędzie. Gliniasta ziemia wciągała ludzi i samochody. Zobaczyłem rozpaczliwa szarżę „Ziłów”. Błoto zdumione zaciekłością ataku cofnęło się o centymetr. „Hura”   krzyknęli zbrojarze i ruszyli śmiało do przodu. Nad polem bitwy pojawiły się trzy śmigłowce. Było już jednak za późno. Plac budowy zniknął i zostało po nim tylko błoto.”.

Ja się bardzo, coraz bardziej, obawiam, że po ataku PiS –owskich „Ziłów” na fundamenty III Rzeczpospolitej, zostanie tylko błoto. Błoto, które nas wciągnie w głąb gliniastej mazi, błoto, które nas utopi. Jeżeli przeciwnik – w ideologii PiS, wróg – nie jest i nigdy nie był wszechobecnym układem, to rozjechanie Polski „Ziłami”, było bezsensowne. Po co strzelać z armaty do komara? Po co rzucać na wystraszone zagony Tatarów, husarię? Wystarczą dragonii. J. Kaczyński się nudzi, myślał, że polityka jest ciekawa, że jego wróg zmobilizuje ogromne środki do wysadzenia go z siodła, a wróg wyprodukował bezrobotnego alimenciarza. To niesprawiedliwe myśli po nocach prezes PiS, w końcu zasługuje na kogoś lepszego! Układ mnie lekceważy, ale ja nie mogę lekceważyć układu – co się kryje w tej zasadzce? Jaki podstęp przygotowują, ci którzy rządzą naprawdę Polską? Gdzie się ukryli? Co knują? Setki pytań i ani jednej odpowiedzi. Gdzie jesteś układzie i dlaczego cię pokonałem bez wysiłku?

Piotr Piętak

Dodaj komentarz