Polska, teściowa i reforma edukacji

Panuje powszechne przekonanie manifestowane przez oszalałych przeciwników  – wrogów – J. Kaczyńskiego, że jest on okrutnym dyktatorem, który po nocach marzy o wysłaniu na Kołymę D. Tuska i Sikorskiego, który jest mściwym, pozbawionym uczuć, starcem. Być może – osobiście wątpię – jest to prawda, jednak, bardziej przemawia mi do wyobraźni i nikłego intelektu obraz prezesa PiS jako niewolnika nomenklatury tej partii. Jest on według mnie kozłem ofiarnym złożonym w ofierze na ołtarzu apetytów materialnych bezwzględnych członków aparatu partyjnego PiS, który zgodzi się na wszystko – na zamach smoleński, na zlikwidowanie prawa w Polsce, na oddanie w niewolę naszego kraju szowinistom z ONR, byleby tylko jego interesy materialne nie zostały naruszone. Interesy, pieniądz, banki, finanse, posady – dla siostrzyczki, brata, żony, znajomych, kumpli – są ważniejsze od podniosłych kazań patriotycznych ,którymi częstuje ich, przy każdej okazji, ich ukochany szef, a w gruncie rzeczy niewolnik.

Na dźwięk słowa „Polska” przeciętny aparatczyk PiS dostaje czkawki. Polska, dobro publiczne, sprawiedliwość, prawo, religia – to są pojęcia z XIX wieku, pojęcia kompletnie niezrozumiałe, dla członka partii z XXI wieku. Partia XXI wieku jest przeciwieństwem partii z wieku XIX. Partia XXI wieku przypomina a w zasadzie niczym się nie różni od firmy korporacyjnej w której naczelnym interesem jest – co zrozumiałe – interes jej pracowników. Pracownicy PiS na pierwszym miejscu stawiają interes – co zrozumiałe – swój, a nie Polski. Co jest ważniejsze – załatwienie posady mojej teściowej, która od 10 lat nie pracuje – czy reforma edukacji? Odpowiedź jest oczywista dla każdego. Staje się mniej oczywista, gdy aparatczyk PiS dochodzi do wniosku, że reforma edukacji może uniemożliwić załatwienie posady teściowej, ponieważ jej wprowadzenie doprowadzi do przegranej PiS w wyborach samorządowych. a przecież to samorządy dysponują największą ilością etatów. I w tym momencie aparatczyk PiS zaczyna wysyłać sygnały do Wodza – są one przeróżne, ale od miesięcy zbierają się w jeden ogromny potok: Jarosławie – przegramy wybory samorządowe i nie zmienimy Polski (Boże teściowa nie będzie miała pracy w toalecie dworcowej!), PO znowu wygra wybory samorządowe. Nie możemy do tego dopuścić – czy nie lepiej przenieść reformę edukacji na później, po wyborach samorządowych? Wodzu każda reforma strukturalna to niebezpieczeństwo – reforma edukacji to nie 500+, to największe niebezpieczeństwo. I tak dalej. J. Kaczyński klnie, K. Kaczyńskie wie kim są jego współtowarzysze, ale jednocześnie J. Kaczyński rozumie, że bez nich, bez aparatu partyjnego jego władza nie istnieje. J. Kaczyński zna pamięć „żelazne prawo oligarchii” i dlatego włącza przycisk alarmowy czyli telefon do prezydenta Rzeczpospolitej. Jakie to szczęści, gdy partyjny przywódca ma swego człowieka w Pałacu Prezydenckim. Jakie to szczęście dla teściowej – ona dzięki mądrości Głowy Państwa  dostanie posadę w dworcowej toalecie. Polska – pardon teściowa – jest zbawiona. PiS jest zbawiony.

Piotr Piętak

Dodaj komentarz