Rozpad państwa

Z boku wygląda to katastrofalnie; w momencie gwałtownego wzrostu znaczenia politycznego Rosji w basenie Morza Śródziemnego i kompromitacji USA na Bliskim Wschodzie, w Polsce następuje rozpad państwa polskiego. Rzecz jasna dla zwolenników PiS winna jest opozycja, a dla przeciwników J. Kaczyńskiego to właśnie on dokonuje dekonstrukcji III Rzeczpospolitej. Obie strony oskarżają się o organizację puczu czy nawet zamachu stanu, obie strony zachowują się tak jakby  Rosja  znalazło się na Marsie i Polska graniczyła na wschodzie z Kanadą lub Brazylią. Ta zabawa w Polskę – wywiady prezesa PiS, czy występy Petru w TVN24 – mają coś z atmosfery politycznej groteski i nawet nie chce się już przypominać historycznych kostiumów w które przebierają się przywódcy rządu i opozycji. Agenci. Zdrajcy. Sprzedawczyki. To zwolennicy PiS. Faszyści. Dyktatura. Ciemnogród. To zwolennicy PO.

Ta połajanka trwa od roku i nie widać i nie słychać jej końca. Diabolizacja strony przeciwnej  przekroczyła już wszelkie granice i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Wojna domowa zmieniła się w Wojnę o Sejm i sam fakt ostrego konfliktu o symbol państwa demokratycznego jakim jest jego Parlament, nie tylko nas ośmiesza, ale przede wszystkim osłabia. W tym konflikcie następuje upadek tego co jest najcenniejsza wartością w każdym państwie: utraty tożsamości obywateli z jego strukturami. Wbrew ideologom obu stron konflikt w Sejmie doprowadza do ośmieszenia tej instytucji w oczach zwykłych obywateli. Nikt – oprócz internautów –emerytów, się tym nie interesuje. Wszyscy machają ręką i mówią – tak jak w 1926, albo w 1655. Jesteśmy w Polsce czyli nigdzie, bo obywatele a tym bardziej posłowie, którzy nie szanują swego państwa na nie nie zasługują.   Polska anarchia. Polski bezrząd. Polski bałagan. „ci Polacy umieją się tylko bić, ale głupszych ludzi to jak żyje nie widziałem” – mówi bohater „Młodych lwów do swego kolegi”, scena rozgrywa się w lokalu w którym dwie polityczne frakcje naszych rodaków rozbijają sobie kufle pełne piwa na głowach.

Nic się nie zmieniło. Destrukcja Sejmu to destrukcja Państwa Polskiego. Tak zachowują się barbarzyńcy. W 1946 roku do Polski rządzonej przez komunistów przyjechała grupa brytyjskich parlamentarzystów z Partii Pracy. Jak była ich konkluzja? Szczera. System narzucony Polakom byłby dla Anglików nie do wytrzymania, ale dla mieszkańców Warszawy i Krakowa jest w sam raz: „Przecież to barbarzyńcy”. Dzisiaj my sami potwierdzamy bezlitosną diagnozę brytyjskich parlamentarzystów. Oczywiście dla zwolenników PiS, także po części opozycji, opinie Zachodu o nas nic ich nie obchodzą. Zachód jest zgniły. My zdrowi. W święta byłem u znajomych i rozmawialiśmy o Francji. Paryż? Brzydkie miasto. Brudne. Co w nim ciekawego. W Nicei sa kamieniste plaże. Nasze plaże są najpiękniejsze. I tak dalej. Negatywne opinie Zachodu o naszej historii, naszym narodowym charakterze przyjmujemy wzruszeniem ramion. Zatykamy uszy. Nie chcemy o nich słyszeć. Kilka lat temu napisałem opowiadanie pt. „Drugi róg rzymskiego diabła” tak nazywał Polskę Cromwell w liście do Karola Gustawa po zajęciu przez niego naszego kraju w 1655 roku. Opowiadanie zdobyło entuzjastyczne recenzje krytyków, ale żadne pismo nie chciało go wydrukować. Dlaczego? Dlatego, że przedstawiam tam Polskę widzianą oczyma starego protestanta, który tak opisuje nasz kraj w liście do swego wychowanka przebywającego w podróży misyjnej w Warszawie:

„Twój list pisany w kraju tak odległym i tak mi nieznanym, że aż nierzeczywistym, doręczono mi dopiero dzisiaj, cztery miesiące po jego wysłaniu. Patrzę teraz na pierwszą kartkę i w prawym górnym rogu widzę napis ‘’Warsovia – 15 października 1599 roku’’. Warsovie ? Gdzie to jest ? I co to za kraj Polska ? Te wszystkie niby państwa na wschód od Niemiec przypominają morskie fale, które się wysoko wznoszą by po chwili zmienić się w brudną piane wsiąkającą w nadbrzeżny piasek. Dwa lata temu, po naszym rozstaniu, zadawałem sobie często pytanie, po co on wyrusza w tą podróż, przecież to niemożliwe, żeby w barbarzyńskich krajach, gdzie ludzie nie nauczyli się jeszcze pisać zawędrowała prawdziwa wiara w Chrystusa, żeby czytano tam dzieła naszego mistrza Kalwina i pisma innych Ojców Reformy. Z twego listu wynika, że się myliłem, choć nadal uważam, że nie całkowicie. Czy mieszkańcy kraju, gdzie drogi po kilkuminutowym deszczu zmieniają się w bagno w którym toną ludzie, bydło i powozy mogą się porozumieć z synem Europy jakim ty Bracie jesteś ? Przecież sam piszesz, że rozmawiasz z włoskimi i niemieckimi kupcami, a Polacy (czy tak pisze się to słowo) umieją tylko przytakiwać i powtarzać w innej formie, to co ty im powiedziałeś. Są naśladowcami, imitują nasze gesty i obawiam się, że nasze idee – jeśli cośkolwiek z tego rozumieją, co wielce wątpliwe – tracą w ich ustach sens. Czasami próbuje  wyobrazić sobie słowiańskie przestrzenie, ale pod przymkniętymi powiekami nie pojawia się żaden określony kształt, zasnute mgłą lasy dotykają koronami drzew, nisko zawieszonych chmur, stępy gdzie wszystko niknie w tumanach kurzu, unoszonego przez wiatr, a może przez tabuny koni, któż to wie ? Żadnego konkretu. Żadnej formy, nic o co można zaczepić wzrok. Gdzie ty przebywasz bracie ? I dlaczego tę magmę nazywasz Europą ? Czy dlatego, że poznałeś tam kilku księży mówiących po łacinie ?”.

Imitatorzy. Nieudacznicy. Karły udające olbrzymów. Boże, żeby Rosja ich w końcu wzięła wszystkich za mordę. Tak nas widzą i opisują i te opinie odżyją znowu teraz gdy media informują świat o Sejmowych kanapkach w których ukryte były granaty.

Piotr Piętak

 

2 przemyślenia nt. „Rozpad państwa”

  1. Problemem Polaków (nie tylko nas, ale nas w stopniu szczególnym) jest wpojone nam przez tysiące prywatnych legend, plotek i bajdurzeń przekonanie, że wszędzie jest lepiej niż u nas i najlepszym sposobem na życiową karierę jest odcięcie się od korzeni i przyłączenie się do jakiejkolwiek innej społeczności. Stąd pewnie te żałosne skłonności do naśladownictwa, do zwracania uwagi na słowa raczej niż treści. To kwestia mody, która już kiedyś nas prześladowała, potem – o ironio! – za komunistycznego zniewolenia została w nas przytłumiona, a teraz powraca ze zdwojoną energią. Oczywiście, różne publikatory mają w tym swój przemożny udział, programy telewizyjne i internetowe szmatławce, sugerujące że jeśli coś mamy zaśpiewać, to koniecznie po angielsku, a w ogóle to Janusze i Grażyny są uosobieniami głupoty i prostactwa, nie to – zapewne – co Dżesiki i Brajany. W przypadku polityków dochodzi jeszczze jeden koszmarny problem. Większość z tych ludzi nie rozumie, że istnieją podstawowe, nienaruszalne zasady moralne, które stanowią cele, nie środki polityki. Gdyby to było jasne, danwo już w polityce nie miałaby czego szukać pani Kopacz, jako patologiczna kłamczucha, ani pan Tusk, jako bezwstydny promotor pani Kopacz na najwyższe państwowe urzędy. Różnica w tym zakresie między polskimi, a np. brytyjskimi politykami stała się jasna gdy ogłoszono wyniki głosowania nad Brexitem. Anglicy na ogół ogłaszali: trudno, wynik jest jaki jest, zastanowimy się jak w tej sytuacji postąpić, ale nie zamierzamy podważać wyniku referendum. W Polsce sporo niestety odezwało się politycznych „mędrców”, takich jak np. Dariusz Rosati (profesor, były minister!), który wywodził, że angielskie referendum pokazuje, że referendum nie jest właściwym instrumentem do rozstrzygania najpoważniejszych dla państwa kwestii. Widocznie referendum najlepiej nadaje się zdaniem tego pana do rozstrzygania kwestii drugorzędnych, czy całkiem błahych i nieistotnych. I zdaje się, że ten pan maszerował w pierwszych szeregach Komitetu Obrony Demokracji! Czy w PiS jest lepiej? Bynajmniej! Premier rządu odmawia drukowania wyroku Trybunału Konstytucyjnego i nikt w tym towarzystwie nie odczuwa jakiegoś niepokoju, jakiejś niestosowności. Nauczycielami prawa, praworządności, patriotyzmu, a po częsci i demokracji dla całej Europy byli Rzymianie. Oni mawiali: prawo surowe, lecz prawo. PiS jakoś tej maksymy nie rozumie i nie stosuje. Źle jest. Żle po stronie rządu, jak i opozycji. Nie sądzę, że państwo się od tego rozpadnie, ale jego sile z pewnością to nie służy.

  2. Sluchaj synku jak jeszcze slowo na Polska a tracisz wszystkie zepsute zeby, W xiv wieku Lachy by ci morde obily Tak Ze bym spieprzal za Odre szybciej niz dalej

Dodaj komentarz