Neostalinizm

J. Pinior wystąpił w TVN24 w audycji „Fakty po faktach” i stwierdził, że jego aresztowanie jest częścią szerszego planu PiS, polegającego na skompromitowaniu historycznych przywódców „Solidarności”. Innymi słowy  według Piniora J. Kaczyński planuje przeprowadzenie tej samej operacji co J. Stalin, który w latach 30 –tych XX wieku, skazał w sławnych procesach wszystkich przywódców rewolucji październikowej. J. Kaczyński nie morduje, tak jak J. Stalin swoich przeciwników tylko ich kompromituje. Według Piniora prowadzi to niechybnie do napisania historii od nowa, no bo przecież już sa drukowane podręczniki historii Polski XX – wiecznej bez nazwiska Wałęsy. Tak więc po raz pierwszy w środkach masowego przekazu tak otwarcie oskarża się J. Kaczyńskiego o prowadzenie neostalinowskiej polityki.

Jest faktem, że działacze PiS często odwoływali się w swoich wypowiedziach do komunistycznej nowo-mowy. Dwa przykłady unaocznią czytelnikowi do jakiego stopnia język (a język jest podstawowym narzędziem polityki) używany przez polityków PiS-u jest nasiąknięty semantyką  komunistyczną lub wręcz (jeżeli takie rozróżnienie jest sensowne) stalinowską.  Jacek Kurski powiedział publicznie na dwa dni przed kongresem PiS, że (cytuje z pamięci) : „odrąbie ręce tym, którzy z mojego okręgu nie będą głosowali na prezesa Kaczyńskiego”. W czerwcu 1956 r. wybuchło w Poznaniu pierwsze polskie powstanie przeciwko władzy komunistycznej,  premier J. Cyrankiewicz skwitował to słynnym stwierdzeniem : „obetniemy ręce tym, którzy podniosą je przeciwko władzy socjalistycznej”.

Kilka lat temu miał miejsce proces cywilny, którego stronami byli marszałek L. Dorn i prezes PiS J. Kaczyński. Pozew Dorna zarzucał J. Kaczyńskiemu, że podając z premedytacją nieprawdę w sprawie jego alimentów, zorganizował medialną nagonkę, po której stracił on członkostwo w PiS. „Osoba, która angażuje się w politykę, powinna być gruboskórna i liczyć się nawet z nieeleganckimi atakami” –  stwierdził z rozbrajająca szczerością  mec. Kosmus rzecznik prezesa J. Kaczyńskiego. I niby wszystko jest w porządku, polityka jest dziedziną brutalną.  Z jednym wyjątkiem : obyczaj atakowania publicznie w bezwzględny sposób członków tej samej partii , wprowadził do polityki W.I.Lenin. To jednak nie koniec. Przypomnijmy, że od końca sierpnia  2006 roku polityka premiera Kaczyńskiego wydawała się polegać na zarządzaniu  permanentnym kryzysem – wywoływanym medialnie i podtrzymywanym stale przez kierownictwo PiS – dezintegrującym coraz bardziej ośrodek kierowniczy państwa, który jednak paradoksalnie dawał złudzenie sprawowania władzy.

Zewnętrznemu obserwatorowi wydawało się, że premier Kaczyński testuje teorie prof. Staniszkis, która jeszcze w latach 70-tych sformułowała hipoteze -analizując funkcjonowanie PRL-u  – że komuniści rządzili przy pomocy periodycznych prowokowanych przez nich samych  kryzysów. Było coraz bardziej widoczne, że „pisowscy rewolucjonisci”, jak ich – nie bez racji, nazywała warszawska ulica – doszli do wniosku, że podstawowym zadaniem rządu jest wykrycie wszechobecnego „układu” rządzącego Polską w oparciu o nieformalne zasady, których kamieniem węgielnym jest korupcja. Wszystkie inne cele rządu zeszły na plan dalszy, w gruncie rzeczy przestały się liczyć. Stało się jasne, ze powołanie CBA i rozwiązanie WSI miało przede wszystkim na celu wykrycie „układu”, który w ustach premiera zaczynał przypominać wawelskiego smoka.  J. Kaczyński wierzył w istnienie „układu” tak jak Stalin wierzył w to, że w miarę budowy socjalizmu walka klasowa się zaostrza. Wierzył tym bardziej, ze walka z „układem” legitymizowała w oczach wyborców zawarcie przez PiS koalicji z Samoobroną.  Więc walczył z „układem” jak Don Kichot z wiatrakami. Była to groteska połączona z tragifarsą.

Do wykrycia „układu” zaangażował ludzi z „układ” (Kaczmarek, Konratowski), by nastepnie odkryć, ze to właśnie oni stanowią jądro „układu”. PiS przez ponad kilka  lata funkcjonował jak zachodnioeuropejskie partii komunistycznych z okresu „zimnej wojny”, jego działacze byli całkowicie nieczuli na rzeczywistość, chronieni przed nią przez ideologię w której rolę „walki klasowej” odgrywa „wszechobecny układ” a media to „siły wytwórcze” decydujące w „ostatecznej instancji” o całokształcie życia społecznego. Każda ideologia  znieczula jej wyznawców na dane empiryczne na rzeczywistość po prostu. Alain Besancon – analizując ideologię leninizmu – pisał : „Kiedy Lenin stwierdza, ze materialistyczna koncepcja dziejów nie jest tylko hipotezą, lecz doktryną naukowo udowodnioną, to chodzi tu o wiarę, którą sobie wyobraża jako udowodnioną, oparta na doświadczeniu. U podstaw ideologii leży wiedza. Lenin nie wie, że wierzy. On wierzy, że wie. ”. Czy prezes PiS nadal wierzy w mityczny leninowski „układ” tego nie wiem, natomiast oskarżenia J. Piniora  wysuwane dzisiaj pod adresem J. Kaczyńskiego wydają mi się aberracyjne. Tak PiS – jak każda partia – używa metod z repertuaru partii bolszewickiej, ale od tego do stalinowskich metod droga daleka i radziłbym się opozycjonistom opanować.

Piotr Piętak