Arcydzieło Wajdy

Wajda jedyny artysta PRL, który w „Człowieku z marmuru” dokonał  wiwisekcji na własnych stalinowskich filmach, ukazując ich kuchnie zarówno techniczną jak i ideologiczną ostrzegł widzów przed kłamstwem filmu jako maszyny do produkowania kłamstwa. „Człowiek z marmuru” jest nie tylko autokrytyką swej postawy z czasów stalinowskich,  jest także potężnym ostrzeżeniem przed uniwersalnym kłamstwem kina. „Człowieku z marmuru”, jest, filmem o robieniu filmu, filmem o innym filmie i dopiero z tej wielopoziomowej autotematycznej narracji dowiadujemy sie prawdy o rzeczywistości w kraju socjalistycznym wyłaniającej się z nałożonych na siebie klatek negatywu. Socjalizm to kłamstwo, a ci, którzy go budowali – przede wszystkim on sam – to kłamcy i arywiści. „Człowiek z marmuru” nie byłby nigdy przełomem kulturowym i politycznym w historii PRL, gdyby Wajda nie ukazał w nim własnego upadku moralnego, nikt poza nim nie miał odwagi i talentu aby samooskarżyć się w Prost, ale przekonywujący sposób. Dlaczego to mu się udało? Dlatego, że użył metody autotematycznej. W historii kina  mechanizm ukazywania filmu w filmie nazywamy autotematyzmem. Jednym z pierwszych filmów, wykorzystujący mechanizm autotematyzmu do stworzenia narracji było arcydzieło reżysera włoskiego Antonioniego „Powiększenie”. Centralną sceną filmu gdzie krzyżują się wszystkie wątki, jest scena w której ukryty za drzewem w Parku Tomasz – główny bohater – fotografuje całującą się parę. Zaalarmowana dziewczyna odwraca głowę , wyrywa się z objęć partnera, biegnie w stronę Tomasza i próbuje bezskutecznie odebrać mu aparat, w tym samym czasie kochanek znika a Tomasz robi jeszcze kilka zdjęć samotnej kobiecie. Kiedy wywołuje zdjęcia w pracowni okazuje się, że klisza utrwaliła szczegóły, których on w trakcie tej swoistej sesji – nie zauważył ; jakiś niewyraźny zarys czegoś białego w krzakach, które w wyniku wielokrotnych powiększeń przybiera kształt lufy oraz przerażający wyraz twarzy i skręcona postać mężczyzny. Czyżby ktoś go zabił pyta sam siebie Tomasz coraz bardziej zaintrygowany fotografią która odkryła mu drugie oblicze rzeczywistości. Zarys intrygi wyłania się z okoliczności warsztatowych, z trzasku migawki, z barwy negatywu, z procesu powiększania. Akcja filmu wynika ze zmetaforyzowanego procesu robienia zdjęć. Jeszcze dalej posuwa się Andrzej Wajda w „Człowieku z marmuru”, który – jak już napisałem – jest, filmem o robieniu filmu, filmem o innym filmie i dopiero z tej wielopoziomowej autotematycznej narracji dowiadujemy sie prawdy o rzeczywistości wyłaniającej się z nałożonych na siebie klatek negatywu. Arcydzieło wyłania się z analizy stalinowskich kłamstw.

Piotr Piętak

Dodaj komentarz