Dlaczego kocham Ukrainę

W „Żywocie człowieka gwałtownego”, które autor spisał na emigracji Hiszpanii w latach 1985-1987, a które ukazały się w 2014 roku, Łobodowski –  w dwóch pierwszych rozdziałach książki,  opisuje swoje dzieciństwo spędzone w Rosji, rewolucje październikową i realia życia codziennego w państwie bolszewików. Są to rozdziały rewelacyjne i po ich przeczytaniu doceniamy jeszcze bardziej geniusz faktograficzny pierwszej części „Przedwiośnia” Żeromskiego opartej w całości na relacjach uciekinierów z Rosji Bolszewickiej. Następnie Łobodowski wspomina powrót jego rodziny do Polski w 1922 roku, dorastanie i swój społeczny i obyczajowy radykalizm, który wrzuca go na orbitę po której krążą wielbiciele Komunistycznej Partii Polskiej. Z książki wynika jednoznacznie, że poeta wprawdzie nie jest jej członkiem, ale obraca się w kręgu jej działaczy, mówi tym samym językiem co oni, wielbi tych samych ideologicznych „bożków”, wierzy w te same ideologiczne bajki pisane przez Wasilewską czy Lampe, w których marksistowscy talmudyści udowadniają, że w Rosji Sowieckiej, czyli jednym wielkim obozie pracy można zbudować współczesną cywilizację dobrobytu. I to w dodatku funkcjonującą niczym fabryka Forda. Trzecim lirycznym źródłem wspomnień poety jest Ukraina w latach 30 –tych, kraj rozdarty na strzępy, kraj którego synem czuje się poeta, kraj któremu Łobodowski poświęca najpiękniejsze wiersze i którego tragiczna sytuacja doprowadza go do całkowitego zerwania kontaktów z komunistami, do radykalnej rewizji swoich politycznych poglądów.  Czytaj dalej Dlaczego kocham Ukrainę

„Dyktatura ciemniaków” czyli artystów

Nigdy w moim życiu nie widziałem nic bardziej absurdalnego i zarazem żenującego od wczorajszego protestów tzw. artystów przeciwko „dyktaturze ciemniaków” PiS. która ponoć wprowadza cenzurę i zamordyzm godny bolszewików i faszystów.  Otóż ta manifestacja to był przejaw brutalnej walki o forsę w momencie, kiedy manifestujący zostali oderwani od kasy. Wypowiedzi aktorów porównujących J. Kaczyńskiego do Gomułki nie były poparte najmniejszą analizą: po prostu prezes PiS rządzi partią, to znaczy, że jest dokładnie takim samym prymitywem jak I sekretarz KC PZPR. Czytaj dalej „Dyktatura ciemniaków” czyli artystów