Putin nokautuje Macierewicza

W felietonie zamieszczonym na portalu wirtualna polska. red. naczelny „Do Rzeczy, zauważył, że nasza polityka wobec Moskwy i wobec Egiptu oparta jest na fałszywych przesłankach  i dodał, że: „Jeśli prawdziwa jest teza Antoniego Macierewicza, że Rosja stanowi największe zagrożenie dla światowego pokoju, spotkanie Putina z Erdoğanem oznaczałoby, że znacząco ono wzrosło. Choć – przyznaję, że marna to pociecha – jeśli Polska nie potrafiła przewidzieć rozwoju sytuacji w Turcji, to może też fałszywie ocenia skalę niebezpieczeństwa ze strony Moskwy.”.  Otóż czy Rosja zagraża pokojowi czy nie jest pytaniem ciekawym, ale nierozstrzygalnym, natomiast jedno jest pewne, że Putin i jego doradcy rozgrywają konflikt na Bliskim Wschodzie w sposób perfekcyjny i należałoby sobie zadać pytanie: dlaczego USA ponosi tam same porażki a Rosja same zwycięstwa?

Otóż odpowiedź na to pytanie zna każdy kto skończył maturę czytał „Lalkę” B. Prusa i wie na jakiej wojnie dorobił się Wokulski, kto jednym słowem zna historię Europy i Rosji XIX wiecznej. Dyplomacja rosyjska – w przeciwieństwie do dyplomacji USA – dysponuje kapitałem historycznym o islamie zgromadzonym przynajmniej od czasów Lermontowa. Dla Amerykanów natomiast przeszłość zaczyna się mniej więcej w 1945 roku. A wiek XIX to prehistoria, która się nie liczy. Dla Rosjan przeszłość i historia trwa w teraźniejszości i determinuje przyszłość. I na tym polega ogromna przewaga Rosji na Stanami Zjednoczonymi. Nie sposób bowiem oprzeć się wrażeniu, że prezydent Putin chce w Syrii i szerzej na Bliskim Wschodzie kontynuować politykę Aleksandra II, który udzielił pomocy Bułgarom prześladowanym w Imperium Otomańskim. Marzenie Rosji broniącej chrześcijan na ziemiach islamu nie jest przebrzmiałe czego dowodzi polityka Putina w Syrii. Najwierniejszym sojusznikiem dyktatora Syrii, wspieranego przez Moskwę, są chrześcijanie. Walka z islamskim terroryzmem – największym wrogiem zachodniej cywilizacji – zbliża Rosje do Europy. Europeizuje Rosję. Śladu tego typu refleksji nie widać u ministra Waszczykowskiego i Macierewicza. Jednak należy zadać sobie pytanie: dlaczego polityka Rosji w na Bliskim Wschodzie jest tak skuteczna, że prezydent Egiptu zdecydował się na zawarcie z nią sojuszu? Dlaczego w oczach państw, którym zagraża Państwo Islamskie, Rosja to zawodowcy a USA to amatorzy? Sądzę, że aktualna elita rosyjska traktuje powstanie Państwa Islamskiego jako wariant przewrotu bolszewickiego z października 1917 roku. Warunki obu wydarzeń są analogiczne; nie byłoby rewolucji Lenina i Trockiego, gdyby nie I wojna światowa , Państwo Islamskie nigdy by nie powstało, gdyby nie wojna domowa w Iraku i w Syrii. Partia bolszewicka – skrajnie mniejszościowa w środowisku marksistów rosyjskich, jednak zdeterminowana i świetnie zorganizowana – nie zdobyłaby takiej władzy, gdyby nie dramatyczny zbieg okoliczności,  który stworzył szansę zdobycia jej siłą. Tak samo Państwo Islamskie zrodziło się z z dobrze przygotowanej i indoktrynowanej mniejszości, która wykorzystała upadek państwa irackiego i syryjskiego i zyskała wyjątkową szansę historyczną. Powstanie kalifatu – Państwa Islamskiego – jest historycznym przypadkiem, ale przypadkiem śmiertelnym. Dla Putina i Ławrowa pod postacią Państwa Islamskiego odżyły bolszewickie demony, które zniszczyły Rosję. Polscy politycy nie chcą przyjąć do wiadomości, że  bohaterem pułkownika KGB nie jest  Trocki czy Stalin tylko  Aleksander Kołczak. Obecna elita Rosji, mimo, że służyła komunistom nienawidzi bolszewików jak zarazy. Według prezydenta Putina to bolszewicy unicestwili Rosję, kiedy to minister Macierewicz zrozumie?

Piotr Piętak

Dodaj komentarz