Nie NATO, lecz terroryści obronią nas przed terrorystami

We władzach Państwa Islamskiego, zasiadają Czeczeńcy, którzy nigdy nie dopuszczą – dopóki rzecz  jasna zasiadają we władzach PI – do ataków terrorystycznych na Polskę, która jest wrogiem Putina i której obywatele ich bronili, dopóki nie oszaleli.

Szczyt NATO w Warszawie to okazja do poprawy samopoczucia narodowego. Jesteśmy ważni.  Doceniani przez prezydentów mocarstw. Klepią nas po ramionach. Podziwiają nas przed kamerami. I śmieją się w kułak z naszej głupoty, gdy kamery zostają wyłączone. Najważniejszy szczyt, bo w Warszawie. Najważniejszy bo Obama stąpa po warszawskich ulicach i kłania się w pas przed pomnikami naszej chwały. Dla chwili poklepywania po plecach, Polacy gotowi są popełnić polityczne samobójstwo. Dla chwili bycia na tzw. salonach jesteśmy gotowi zapomnieć o naszych najżywotniejszych interesach narodowych. Kocham NATO, ale po cholerę ta szopka odbywa się w Warszawie?

W książce pt. „Młode lwy” jest scena kiedy jeden z głównych bohaterów, młody Amerykanin odwiedza knajpę w Londynie przed inwazją na Francję, gdzie biją się między sobą Polacy. Amerykanin pyta zdziwiony swego angielskiego kolegę: „Kto i dlaczego się biją”. Jego kolega klepie go ramieniu i odpowiada: „To Polacy. Oni się zawsze biją, bo oskarżają się wzajemnie o zdradę. Głupi, ale biją się jak lwy”. Nic się nie zmieniło. Nadal się naparzamy miedzy sobą, bo inaczej nie umiemy żyć. I nadal jesteśmy głupi, to znaczy – pardon – lojalni.  Jesteśmy lojalni tak jak w 1939 roku i tak jak w 1939 potencjalne ataki terrorystyczne islamistów – z odwagą i honorem – przyjmiemy na swoje bohaterskie piersi.

Bo przecież, po szczycie NATO wzrost zagrożenia terrorystycznego w naszym kraju jest zapewniony. Przed Światowymi Dniami Młodzieży. Szczyt NATO to eksplozja informacyjna – czy ktoś Polsce wie jak to transmituje TV. Al.-Dżazira -, która mówi muzułmanom, że nasz kraj jest taki sam jak kolonizatorzy krajów basenu morza Śródziemnego i Bliskiego Wschodu. Komentarze w TVP1 nie były już nawet śmieszne, były tak przerażająco głupie, że wołają o pomstę do Nieba. Polska jest najlojalniejszym członkiem NATO. Lojalnym wobec kogo? Wobec USA. A czym jest dla muzułmanów USA? Wrogiem – czy my w oczach muzułmanów mamy być takim samym wrogiem jak Stany Zjednoczone? Tak odpowiadają zbiorowo Polacy i ich rząd. My kochamy USA i nienawidzimy muzułmanów, bo wszyscy muzułmanie to potencjalni terroryści. Szczyt głupoty i naiwności. 95% ofiar ataków terrorystów islamskich, to ich „bracia” – muzułmanie.

Polacy jednak maja szczęście? Dlaczego? Dlatego, że we władzach Państwa Islamskiego, zasiadają Czeczeńcy, którzy nigdy nie dopuszczą – dopóki rzecz  jasna zasiadają we władzach PI – do ataków terrorystycznych na kraj, który jest wrogiem Putina i który ich bronił, dopóki nie oszalał. Czy pamiętamy jeszcze te bojówki ONR wyjące z nienawiści do Czeczeńców? Czy pamiętamy jeszcze tego księdza „katolickiego”, który wrzeszczał z ambony o „islamizacji”? Czeczeńcy jednak są wyrozumiali, pamiętają nasza pomoc, pamiętają naszą walkę z ich największym wrogiem i dlatego będą nas zawsze bronili. Wbrew oszalałym ONR-owcom i kapłanom, którzy nie umieją rozróżnić Jezusa od Mahometa. Czeczeńcy przyjechali do nas, następnie większość z nich wyjechała do Niemiec i na Bliski Wschód, gdzie zostali przyjęci jak bohaterowie. Są najgroźniejszymi dżihadystami.

Abu Omar Sziszani, jeden z dowódców armii Państwa Islamskiego jest uznawany za najzdolniejszego dowódcę nowego kalifatu. Przypomnijmy jego karierę. Po ukończeniu szkoły Sziszani wstąpił do armii gruzińskiej , gdzie wyróżnił się jako zdolny taktyk i znawca broni. Szybko awansował nasierżanta i służył w specjalnej jednostce wywiadowczej. Był na dobrej drodze  by zostać oficerem, ale wybuchła w 2008 roku wojna z Rosją i musiał wyruszyć na front. Zajmował się rozpoznaniem. Po wojnie stwierdzono u niego gruźlicę i z owodu choroby nie mógł już wrócić do wojska. Właśnie wtedy zainteresował się dżihadem. Nadal nienawidził Rosjan i szukał każdej okazji, aby ich nękać. Kiedy w Syrii wybuchła wojna domowa, przyłączył się do rebeliantów by walczyć z Asadem, którego uważał za kremlowskiego pachołka. Wyróżniał się na polu bitwy i do jego grupy – Armia Emigrantów i Zwolenników Allacha – przystępowało coraz więcej bojowników. Sziszani i walczący u jego boku Czeczeńcy –wśród nich było dużo imigrantów z Polski – szybko zyskali sławę z powodu swej brutalności. Bez skrupułów ścinali jeńców,  a podczas bitew wykazywali się skrajną agresją, przyćmiewając, nawet zachowania innych bojowników ISIS. Wkrótce po zajęciu….

przeczytaj całość artykułu tutaj

Piotr Piętak

Dodaj komentarz