Szczyt NATO zwiększa zagrożenie terrorystyczne

Cz szczyt NATO zwiększy zagrożenia terrorystyczne w Polsce? Tak. Czy nasze bezwarunkowe poparcie dla polityki USA – w ramach szczytu NATO – zwiększa zagrożenie terrorystyczne? Tak. Czy ktoś – myślę o rządzie PO – pomyślał, że w dwa tygodnie po szczycie NATO, do Krakowa przyjedzie milion młodych ludzi wśród których mogą znaleźć się terroryści i to bynajmniej nie Arabowie, lecz rdzenni Francuzi, którzy od kilku lat – po dokonaniu konwersji na islam – dołączają do bojowników Państwa Islamskiego i kursują pomiędzy Paryżem czy Lyonem a bliskim wschodem. Terrorystą nie będzie brodaty muzułmanin, lecz śliczna blondynka.  Czy taki scenariusz jest prawdopodobny? Tak. Czy rząd dysponuje ekspertami, którzy wskazywali na zjawisko zarażania się ideologią terroryzmu dużej części młodego – dobrze sytuowanego – pokolenia młodzieży w Europie? Czy zadano sobie pytanie dlaczego tysiące młodych Europejczyków fascynuje się terrorystyczną milicją tzw. Państwa Islamskiego? Dlaczego według wiarygodnych świadków – np. Petra Ramsauer autorki „Pokolenia Dżihadu” (Warszawskie Wydawnictwo Muza – Warszawa 2015) – wśród  brutalnych członków milicji wyróżniali się młodzi ludzie przybywający do Syrii i Iraku z Europy, aby wyżyć się w roli torturujących i bezwzględnych wojowników Boga?  Dlaczego młodzi, uzbrojeni po zęby Europejczycy rzucają się na bezbronnych ludzi, stają się zamachowcami samobójcami? Sekretarz obrony Stanów Zjednoczonych Donald Rumsfeld nazwał ich „grupkami nieudaczników” – jest to opinia skrajnie głupia. Dżihadyzm zmienia się na naszych oczach w rodzaj pop – kultury części wykorzenionej i samotnej młodzieży w Europie. Możemy z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że dziesiątki tysięcy ludzi w środku Europy solidaryzuje się, mniej lub bardziej potajemnie, z tym ugrupowaniem i snuje plany przeniesienia „świętej wojny” – czyli dżihadu na Stary Kontynent.

Wiosną 2014 roku, sporo zamieszania w Austrii wywołały listy dwóch tzw. „narzeczonych dżihadu”: „Nie szukajcie nas. Służymy Allachowi i umrzemy za niego”. To był list 16 letniej Samary i 15 letnie Sabiny do swoich rodziców, dobrze usytuowanych ekonomicznie lekarzy. Sabina i Samara wyruszyły na „świętą wojnę” do Syrii. Na całym świecie pojawiły się fotografie tych uczennic, ubranych w zachodnie ubrania, ładnych, z długimi rozpuszczonymi włosami. Pełne radości, życia – wzór nowoczesności. Kilka miesięcy wcześniej dyrektor szkoły, do której obie chodziły, został zaalarmowany sloganami typu „I love Al.-Kaida” wypisywanymi na ścianach klas. Dlaczego Samara i Sabina pokochały morderców?  Takich dziewcząt na Zachodzie Europy są tysiące. Tę informację podaję za:  Olivier Hanne  Thomas Flichy de la Neuville – „Państwo Islamskie – Geneza nowego kalifatu” – Warszawa 2015.

Utożsamiając Polskę z NATO wystawiamy nasz kraj na groźbę ataków terrorystycznych. Dlaczego – jest to pytanie, którego nikt nie postawił, a które musi być w końcu zadane – nie zorganizowano szczytu NATO, po Światowych Dniach Młodzieży? Organizując szczyt NATO w Warszawie Polska wypowiedziała wojnę informacyjną terroryzmowi islamskiemu. Czy naprawdę nikt tego nie dostrzega? Czy naprawdę nikt nie był w stanie powiązać tych faktów miedzy sobą i wyciągnąć  zdroworozsądkowego wniosku:  szczyt NATO powinien się odbyć w Warszawie po Światowych Dniach Młodzieży?

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że po medialnym i propagandowym sukcesie szczytu NATO w Warszawie w świadomości strategów Państwa Islamskiego i w świadomości tysięcy wykorzenionych, młodych mahometan z Europy Zachodniej, Polska stanie się dar-al. harb – terytorium wojny, na którym dopuszcza się stosowanie dżihadu, a nawet skrajnych form terroryzmu. Ze statusu państwa w gruncie rzeczy przyjaznego islamowi, ze statusu kraju neutralnego, który nigdy nie kolonizował, tak jak np. Francja, obszarów zamieszkałych przez mahometan „awansujemy” – w oczach islamskich terrorystów – na dziecko Szatana, najwierniejszego sprzymierzeńca USA i Francji.

Jeżeli już ataki terrorystyczne grożą Polsce to nie w trakcie, lecz po szczycie NATO.Nasza opinia publiczna tego równania nie dostrzega, kilka tygodni temu, wszystkie stacje telewizyjne zaczęły upowszechniać informację, że obrażony polityką rządu PiS, prezydent Obama nie przyjedzie na szczyt NATO do Warszawy. Otóż gdyby nie przyjechał, to prawdopodobieństwo  ataków terrorystyczne w Polsce automatycznie by zmalało. Gdyby szczyt NATO nie miał charakteru propagandowego lecz techniczny, to jego symboliczny wymiar miałby o wiele mniejsze znaczenie dla islamskich terrorystów. Jednak prezydent Obama przyjechał – co za ulga – prezydent Holland także i przez kilka dni, islamscy terroryści będą bombardowani informacjami, że dar-al. harb – terytorium wojny, znajduje się w stolicy Polski,  Warszawie. Większość z nich dopiero w lipcu dowie się o istnieniu naszego kraju i większość z nich – od lipca bieżącego roku – zacznie kojarzyć Polskę z Szatanem czyli NATO.

Kiedy zrozumiemy, że dla islamskich terrorystów NATO jest organizacją zbrodniczą, odpowiedzialną za masakrowanie palestyńskich dzieci? NATO to Szatan. NATO to Zło, które trzeba zniszczyć. Utożsamiając Polskę z NATO wystawiamy nasz kraj na groźbę ataków terrorystycznych. Być może jest to nieuniknione, być może wzrastające z każdym dniem zagrożenie ze strony Rosji, zmusza nas do organizowania propagandowego show w stolicy Polski, ale opinia publiczna w naszym kraju ma prawo znać cenę tego wydarzenia  jaką jest szczyt NATO w Warszawie: dla tysięcy młodych mahometan z podmiejskich dzielnic, Paryża, Lyonu czy Marsylii, które aktualnie są wylęgarnią islamskiego terroryzmu, Polska stanie się  dar-al. harb – terytorium wojny. Mam wrażenie…….

całość artykułu można przeczytać tutaj

Piotr Piętak

Dodaj komentarz