Mija 2 lata od powstania Państwa Islamskiego

29 czerwca 2014 roku przywódca tzw. „Państwa Islamskiego” Abu Bakr al.-Baghdadi ogłosił powstanie kalifatu, który latem 2015 r. obejmował połowę terytorium Syrii oraz sporą część Iraku, do struktur kalifatu dołączyła  „filia” Państwa Islamskiego, kontrolująca kilka miast w Libii. Powstanie kalifatu jest ukoronowaniem trzech procesów: wojny domowej w Syrii, inwazji na Irak oraz – ten czynnik nie jest w analizach brany w ogóle pod uwagę– zaciętej i krwawej rywalizacji między różnymi frakcjami rozpadającej się Al.- Kaidy w której powstały dwie wizje islamskiej krucjaty przeciwko Zachodowi – pierwsza elitarystyczna reprezentowana przez zwolenników Osamy Bin- Ladena, bazująca w swych działaniach na korpusie wyszkolonych terrorystów, których zadaniem jest przeprowadzanie ataków na symbole zachodniej cywilizacji i druga społeczna, której głównym celem jest stworzeniu  stale obecnej atmosfery zagrożenia w Europie, oraz powtórnego powołania do życia kalifatu czyli państwa, które stworzył w VII wieku naszej ery Mahomet.

Na kilka dni przed swoją śmiercią Bin Laden w liście skierowanym do przywódców Al.-Kaidy stwierdził kategorycznie, cytuję:

„Przestańcie natychmiast gadać o państwie, skoncentrujcie się raczej na planowaniu wielkich zamachów na ambasady USA w niestabilnych krajach, na przykład w Sierra Leone czy w Togo. Albo na amerykańskie firmy naftowe. Musimy ich nękać tak długo, aż staną się słabi. Wtedy będziemy mogli założyć nasz imperium. Ale nie teraz.”

A jeden z jego najbliższych współpracowników Al.-Makdisi wiosną 2015 roku, skonkludował:

„To przywództwo ISIS nas zniszczyło. /…/ Oni są jak gang mafijny, który przywłaszczył wszystkie nasze teorie i teraz jak stado zdziczałych szaleńców nastawili cały świat przeciwko nam. Oni zdradzają i obrażają swoich dawnych przywódców.”.

Państwo Islamskie powstało dzięki śmierci Osama Bin Ladena. To jeden z wielu paradoksów tego dziwnego niedefiniowalnego tworu jakim jest ISIS.  Jego granice są płynne, nie wiemy kim są jego „obywatele” . W połowie 2015 r. w szeregach tzw. Państwa Islamskiego walczyło co najmniej 40 tysięcy cudzoziemców z około 100 krajów. Należy jednak zdać sobie sprawę, iż nie znamy nawet dokładnych liczb dotyczących poszczególnych krajów z których pochodzą ci ochotnicy, a jedynie szacunek tamtejszych służb bezpieczeństwa. Największa grupa europejskich dżihadystów, około 7 tysięcy, pochodzi z Francji. Mniej więcej jedna dziesiąta cudzoziemskich bojowników powróciła już do swoich krajów ojczystych, co z kolei wprawiło w stan alarmu władze tych państw. „Nigdy jeszcze nie mieliśmy tak wielkiego zagrożenia terrorystycznego jak obecnie”stwierdził Brett McGurk, specjalny wysłannik prezydenta Obamy przy Koalicji przeciwko Państwu Islamskiemu.

Między czerwcem 2014 roku a czerwcem 2015 roku w Europie, USA i Australii doszło do ponad 60 zamachów lub ich prób zorganizowanych przez globalna sieć tzw. PI. Wiele z nich nie udało się, co może świadczyć o tym, iż zamachowcy, działający jako „wolni strzelcy”, często zachowują się po amatorsku. Zapominamy jednak, że organizatorom tych akcji, nie chodzi wcale o zwracanie na siebie uwagi – tak jak było w przypadku zamachów przeprowadzanych przez zawodowych terrorystów z Al.-Kaidy, lecz na stworzeniu  stale obecnej atmosfery zagrożenia. Tak zwane „samotne wilki” stanowią największe zagrożenie dla Europy. Są to aktywiści, którzy potajemnie składają przysięgę Al.-Baghadiemu, ale działają całkowicie samodzielnie.

Zamiast sztywnej struktury dowodzenia charakterystycznej dla Al.- Kaidy, Osama Bin-Ladena,  twórcy ISIS powołali do życia „zindywidualizowany ruch dżihadu”, który działa w Europie bez przywódców, z własnej inicjatywy, niesiony wspólną ideologią. ISIS skolonizowało część Europy, przedmieścia wielkich francuskich miast zamieszkałe w większości przez muzułmanów stanowią część jego terytorium. Dlaczego w takim razie armie lądowe USA, Anglii i Francji nie wylądują w Syrii – tak jak to zrobiły w 1956 roku w Egipcie atakując reżim Nassera, który chciał znacjonalizować kanał Sueski – i nie zniszczą ISIS? Dlatego, że według wielu specjalistów to zwycięstwo zamieniłoby się w terrorystyczną katastrofę.

„Ewentualna klęska militarna tzw. Państwa Islamskiego mogłaby doprowadzić do sytuacji, w której silnie zmotywowani bojownicy powrócą do swoich krajów ojczystych i zaczną stwarzać znaczne problemy w sferze bezpieczeństwa. Niektórzy z  tych powracających będą cierpieli na przeróżne schorzenia traumatyczne i przeżywali szok, inni zostaną zwerbowani przez organizacje kryminalistów.”– piszą specjaliści z  CIA w specjalnym raporcie przeznaczonym dla prezydenta Obamy. W grudniu 2014 roku generał  Michael K. Nagata, dowódca operacji specjalnej Central Command, złożył publicznie szokującą deklarację: „Nie rozumiemy ISIS, a zwłaszcza jego ideologii. A to jest najważniejsze. Dopiero bowiem, gdy zrozumiemy jaka w nim tkwi idea i uda nam się ją pokonać, wraz z nią pokonamy tzw. Państwo Islamskie.”.  Spróbujmy więc tą ideologię opisać, być może wtedy zaczniemy rozumieć co za nią się kryje i w wyniku jakich procesów społeczno-cywilizacyjnych, powstała………

całość artykułu czytelnik znajdzie tutaj

Piotr Piętak