Zacznijmy dyskusję o 1956 roku

Od kilku lat polskie społeczeństwo, w reakcji na narodową apostazję lat 90 –tych, odpowiada  wzmożonym zainteresowaniem narodowa historią. Jeżeli państwo – zgodnie z dyrektywą J. Kaczyńskiego – będzie chciało ten narodowo-kulturowy ruch ująć w administracyjne karby to go uśmierci. Uważam, że polityka kulturalna PiS jest rozwiązaniem, które doprowadzi do skutków wręcz przeciwnych od zamierzonych. Od początku XX wieku powstają w Polsce filmy o naszej bolesnej przeszłości z czasów stalinizmu i II Wojny światowej, są to filmy dyskusyjne – jak każde dzieło sztuki – ale to właśnie ich „dyskusyjność” doprowadziła do polemik, które rozpaliły młode pokolenie zainteresowane coraz bardziej losami swoich rodziców i dziadków. PiS natomiast jest przekonane, że polityka kulturalna wzmocni dzisiejsze zainteresowanie „żołnierzami wyklętymi” i tragiczna historią PRL. Błąd nikogo w kraju nie interesuje historia i kultura PRL.

Podaję przykład; w sierpniu 1955 partyjna prasa opublikowała „Poemat dla dorosłych” A. Ważyka, który to wiersz rozpoczął  proces polityczny zakończony październikiem 1956 roku. Czy ktoś się tym zainteresował? Czy odbyła się dyskusja na temat tego wydarzenia kulturalnego, które było jednocześnie wydarzeniem politycznym? Nie. Miesięcznik „Twórczość” opublikował mi w numerze grudniowym 2015 roku artykuł pt. „Koniec wielkiej Przemiany – 60 lecie „Poematu dla dorosłych””. Nie znam innych artykułów na ten temat. Jeżeli minister Gliński byłby autentycznym ministrem kultury to doprowadziłby – np. rozpisując konkursy na temat kulturowych konsekwencji przełomu 1955 -1956 roku dla polskiej literatury i sztuki – do dyskusji na temat polskiego Odrodzenia z 1956 roku.

Nic z tego. Polityków PiS nie interesuje kultura, poezja i film, tylko uganianie się za winnymi stalinowskich zbrodni. Jest to konieczne, ale konieczne jest także rozpoczęcie dyskusji na temat 1956 roku, bo wtedy (zdanie skandaliczne –wiem) odzyskaliśmy wolność i częściową suwerenność. Zdanie poprzednie jest szokujące, ale w porównaniu z latami stalinowskimi lata po przełomie 1956 roku, były wolnością. Nikt dotychczas nie opisał tego politycznego teatru – z wyjątkiem Jedlickiego i Staniszkis – zafundowanego nam przez frakcję „puławian”, komunistów żydowskiego pochodzenia – teatru dzięki któremu odzyskaliśmy wolność. Jeżeli napiszę, że to właśnie dzięki „Puławianom” zawdzięczamy wolność, że to dzięki ich determinacji i antyrosyjskości Polacy mogli się cieszyć kilka lat wolnością, to słyszę już głosy oburzenia. Temat do dyskusji. Temat wybuchowy. Obalający mity „komandosów” od Michnika i niepodległościowców od Macierewicza. PRL w latach 1956 – 1963 była państwem suwerennym w którym panowała – jak na warunki komunistyczne – prawdziwa kulturowa wolność. W jakim komunistycznym kraju mógłby powstać „Nóż w wodzie” Polańskiego? W jaki komunistycznym kraju wydano „10 dni, które wstrząsnęły światem”? Tak historia PRL jest zakłamana i to do cna, nie przez komunistów, ale przez opozycjonistów. Mija 60 lat od wstrząsu 1956 roku – zamiast jęków, bólu i płaczu – zacznijmy dyskutować o nasze historii, ponieważ tamte wydarzenia nadal są obecne dzisiaj. Zacznijmy dyskusję o 1956 roku.

Piotr Piętak