Islamizacja katolicyzmu księdza Międlara

Ksiądz Miedlar i członkowie ONR-u nie naśladują Chrystusa, tylko Mahometa. Ksiądz Miedlar dokonuje na naszych oczach islamizacji katolicyzmu, która wyraża się w używaniu podczas mszy militarnych pojęć, typu „batalia”, „okupant”  i w kreowaniu wirtualnego, kulturowego wroga, który ma zamiar zniszczyć czyste intencje członków ruchu narodowego. Gdy czytamy słowa księdza Miedlara: :”ciemiężyciele, pasywny żydowski motłoch będzie chciał was rzucić na piach, przeczołgać, przemielić, przełknąć, przetrawić. A na koniec będzie chciał was wypluć, bo jesteście niewygodni, bo żyjecie Chrystusem”, to czujemy, że mamy do czynienia nie z księdzem lecz wiernym uczniem kultury islamskiej przesiąkniętej nienawiścią do obcego. Słowa „żydowski motłoch” – przetrawi, przełknie, wypluje są zaprzeczeniem nauk Chrystusa. Ksiądz Miedlar zamienia Kościół Katolicki w meczet, a chrześcijaństwo w doktrynę polityczną. Chrystus był prorokiem i dla nas wierzących Synem Bożym.

Mahomet był prorokiem, przywódcą politycznym i wodzem armii Beduinów. Kiedy powstał islam? W 624 roku, po bitwie pod Badr, między wyznawcami Mahometa i jego zaciętymi wrogami Kurajszytami. Islam powstał na polu bitwy. I to dziedzictwo ciąży nad nim do dzisiaj. Czy Islam jest tylko dzieckiem wojny? Czy wizja Mahometa da się uzgodnić z międzyludzkim pokojem? To są podstawowe pytania współczesności. Czym różni się chrześcijaństwo od islamu? W trakcie mszy świętej wszyscy jej uczestnicy powtarzają najważniejsze przesłanie Chrystusa: „i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. „Naśladowanie Chrystusa” do którego nawołuje ksiądz Miedlar jest aktem wybaczania naszym wrogom, jest aktem wyrzeczenia się samego siebie, akceptacją – w duchu przebaczenia – najgorszych stron ludzkiej natury. Zemsty za swoje krzywdy. Idea przebaczenia, symbolizowana przez Krzyż i przez Mękę Pańską –odróżnia w radykalny sposób chrześcijaństwo od islamu. „Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – módl się za nami”. To najpiękniejsze zdanie, jakie napisała ludzkość, jest kwintesencją nauk Chrystusa. Dlaczego nasz patriotyzm miałby być oparty na ich zaprzeczeniu? Wszyscy żyjemy w cieniu aktów terroru, warto przypomnieć słowa Chomeiniego wypowiedziane w 1984, które są aktem założycielskim islamskiego terroryzmu, są one zaiste porażające:

„Jeśli pozwolić niewiernym trwać w roli siewców zepsucia na ziemi, moralna  kara, która w końcu na nich spadnie, będzie jeszcze cięższa. Jeśli więc zabijamy niewiernych, aby położyć kres ich demoralizującym działaniom, w istocie wyrządzamy im przysługę. Ich ostateczna kara będzie bowiem mniejsza. Zostawić niewiernych przy życiu, to pozwolić im dalej siać zepsucie. Zabicie ich jest operacją chirurgiczną nakazaną przez Allaha Stworzyciela. Ci którzy przestrzegają zasad Koranu, mają świadomość, że musimy stosować się do zasad  Kissas (zemsty) i musimy zabijać. Wojna jest błogosławieństwem dla świata i dla każdego narodu. Sam Allah nakazuje ludziom toczyć wojnę i zabijać. ”.

Zasada Kissas – zemsty – nie obowiązuje chrześcijanina. Inny, obcy dla naszej religii nie jest wrogiem lecz wyzwaniem. Islam natomiast  jest niezdolny do znoszenia „innych” jako innych. Dla islamu – jak pisał Claud Levi Strauss w „Smutku tropików”:

„Jedynym sposobem uchronienia się przed zwątpieniem i upokorzeniem jest dla nich „sprowadzenie do nicości” innego, jako świadka  odmiennej wiary i odmiennego zachowania się. Braterstwo w islamie jest odwrotną stroną ekskluzywności wobec niewiernych, do której nie można przyznać się sobie samym, gdyż równałoby się to uznaniu niewiernych jako istniejących.”.

Czy ksiądz Miedlar myśli podobnie o Żydach jak mahometanie o niewiernych? Czy zdaje sobie sprawę, że mówiąc: :”ciemiężyciele, pasywny żydowski motłoch będzie chciał was rzucić na piach, przeczołgać, przemielić, przełknąć, przetrawić. A na koniec będzie chciał was wypluć, bo jesteście niewygodni, bo żyjecie Chrystusem”, uprawnia mnie i innych katolików do takich porównań? Mam nadzieję, że ksiądz Miedlar wie w jakim kraju żyje, mam nadzieję, że zna słowo Zagłada. Mam nadzieję, że wie, iż słowa mają swoje znaczenie, swoja wagę, że słowa mogą ranić i że naszym obowiązkiem – a już szczególnie księdza podczas wygłaszania homilii – jest, przed ich wypowiedzeniem czy napisaniem, głęboki namysł czy czasami słowami nie wyrządzimy komuś  krzywdy.

Piotr Piętak