Minister antykultury

Jak już informowałem internautów minister kultury Piotr Gliński odwołał Grzegorza Gaudena z funkcji dyrektora Instytutu Książki. Pisarze wystosowali do ministra list otwarty, w którym dają wyraz sprzeciwowi wobec tej decyzji. Wśród nich – obok m.in. Wiesława Myśliwskiego, Olgi Tokarczuk, Adama Zagajewskiego i Doroty Masłowskiej – także teść prezydenta Dudy, poeta Julian Kornhauser, jeden z najwybitniejszych poetów z tzw. pokolenia „nowej fali”, które umiało  opisać nasz czas – m.in. – masakrę robotników na Wybrzeżu, używając metafor idealnie korespondujących z wrażliwością pokoleń urodzonych i wychowanych w PRL. W wierszach ojca żony aktualnego prezydenta było wszystko, cała okrutna historia Polski powojennej, którą dzisiaj odkrywamy. Proszę posłuchać:

Porąbani partyzanci próchnieli pod

drogowskazami, czerwone pnie walały się w śniegu

Nie, nie pokazuj swojej piersi przestrzelonej

na wylot. W drewnianych wózkach moje poplamione

zeszyty, listy z wyrokami śmierci. Brzuch

twego głodu nie napęczniej nigdy. Kaptur twego kłamstwa

nie ukryje zoranego czoła. Wesoło padaliśmy

na kolana, ojcze wyciągnij rewolwer.

Krócej i piękniej nie można pisać o historii PRL. Grzegorza Gaudena nie znam, wiem tylko, że Instytut książki odpowiada za wydawanie wychodzącego od 1956  roku miesięcznika „Twórczość”, który w latach 1956 – 1975 był uważany za najlepsze pismo literackie Europy. Mimo cenzury. Mimo komunizmu. Każdy internauta, kiedy słyszy słowo „profesor” to pada z podziwu na kolana. Profesor Gliński został ministrem właśnie dlatego, że nosi ten zaszczytny tytuł. Niestety jego kwalifikacje kończą się na tytule. Być może profesor Gliński jest znakomitym socjologiem, ale kultury a przede wszystkim literatury polskiej nie zna. Nie zna też skomplikowanych perturbacji związanych z walka np. redaktorów naczelnych „Twórczości” z partyjna cenzurą. Nie wie nic o teatrze, o Grotowskim i Kantorze, ale ma tytuł profesora. Oczywiście, jestem osobiście zainteresowany, żeby G. Gauden nie był zwolniony z funkcji prezesa Instytutu Książki. Ostatnio napisałem kilka dłuższych opowiadań i esejów na tematy literackie i miesięcznik „Twórczość” je wydrukował, ba jedno z opowiadań było tłumaczone na rosyjski. Co więcej jest to pismo – oprócz tygodnika „Niedziela” -, które mi artykułów nie cenzuruje. Boje się, że jak dyr. Instytutu Książki zostanie koleżka ministra Glińskiego, to niestety patriotyczna cenzura znów zacznie królować w czasopismach subsydiowanych przez państwo. A może prof. Gliński powinien zdać jakią egzamin z historii literatury polskiej po 1956 roku? Jego wiedza na temat mechanizmów rządzących życiem literackim w PRL jest na poziomie przedszkola. W ostateczności mogę mu dać lekcje – korepetycje – niedrogo, 100 za godzinę. Wszystkim by się to opłaciło.

Piotr Piętak