Francuskie i polskie samobójstwo

Czytam „Francuskie samobójstwo” francuski bestseller  Erica Zemmoura, w którym autor opisuje upadek Francji spowodowany jego zdaniem rządami dyktatorskimi jakie sprawują w jego kraju, kobiety, geje i imigranci. Książka licząca 534 stron kosztuje 22,9 euro, czyli – biorąc pod uwagę przeciętną pensję we Francji – nic. Ile taka książka kosztowałaby w Polsce? I ilu Polaków by ją kupiło? Polskie samobójstwo polega na tym, że w naszym kraju nie istnieje rynek czytelniczy.  W Polsce książek się nie czyta, tym bardziej nie kupuje. Jesteśmy krajem analfabetów. We Francji wokół „Francuskiego samobójstwa” wybuchła prawdziwa narodowa dyskusja – polemiki, setki artykułów, kłótnie telewizyjne. Prawdziwy tryumf intelektu, prawdziwy tryumf książki, prawdziwy tryumf myślenia.

Odbiór czytelniczy „Francuskiego samobójstwa” przeczy głównej tezie książki, bowiem jeżeli wzbudza ona taką reakcję, to dowodzi to, że nie zginął fundament kultury francuskiej – wielka społeczna pasja do literatury, publicystyki, pamfletów. Lektura książki jest aktem racjonalnego myślenia. Lektura książki zmusza czytelnika do umysłowego wysiłku. Jeżeli jakiś naród przestaje czytać, to przestaje myśleć a w konsekwencji przestaje istnieć. Polacy przestali czytać. „Czytają” wpisy w Internecie (taki jak ten), ta internetowa lektura jest zaprzeczeniem racjonalnego myślenia. Czyta się „wpisy” po to wyładować swoje emocje. Zero myślenia. Zero refleksji. Co dzieje się z narodem, który nie umie czytać? Co dzieje się z ludźmi, którzy niecierpliwią się po przeczytaniu dwóch stron tekstu ? „Francuskie samobójstwo” jest książka świetną, ale autor patrzy na Francję z wewnątrz, ja – mieszkałem i pracowałem we Francji 20 lat – na nią patrzyłem z zewnątrz.

Czego Eric Zemmour nie zauważył? O czym nie pisze? O pięknie architektury i pejzażu, które takiego jak ja przybyłego z kraju utkanego z samych blizn – po prostu olśniewa. O pięknie małych miasteczek. Francuzi zanurzeni są w pięknie. My żyjemy w architektonicznym barbarzyństwie. Nasze miasteczka, nasza architektura ta nowobogacka jest horrorem estetycznym . My ukształtowani przez brzydotę i Francuzi żyjący na co dzień w pięknie. My analfabeci i Francuzi produkujący i czytający masowo pamflety na swoją kulturę i swój kraj. Podobno przeżywamy w tej chwili odrodzenie narodowe, ja jednak widzę upadek narodu, ponieważ naród, który na własne życzenie rezygnuje z lektury książki, nie istnieje.

Piotr Piętak

Dodaj komentarz