Antypolityka

Gdy prawicowi publicyści piszą o J. Kaczyńskim to w ich tekstach możemy odnaleźć słowa używane w innej – podobno już dawno zapomnianej epoce. Prezes PiS – pod klawiaturą P. Lisickiego (patrz felieton na wp) – zmienia się w geniusza politycznego, który manipuluje dzieciakami z PO czy Nowoczesnej jak chce. Jak rozegrał prezes PiS spotkanie w Sejmie z przywódcami opozycji? „Perfekcyjnie”. Co osiągnął? „Dokładnie to co zamierzał”. Jakby tego było mało publicysta uważa, że J. Kaczyński „zrobił w konia” wszystkich polityków zachodnich, bo cóż mogą oznaczać słowa, że „Cały świat zobaczył to, co Jarosław Kaczyński chciał, żeby zobaczył: w Polsce rozpoczęły się negocjacje, w których wzięli udział wszyscy liderzy najważniejszych partii, także ci spoza parlamentu.”. Kto wygrał tą partię czyli spotkanie w Sejmie według red, naczelnego „Do Rzeczy”? Pytanie bezprzedmiotowe, to oczywiste, „że Jarosław Kaczyński wygrał tę partię, bo doskonale zrozumiał, że opozycja stała się zakładnikiem swojej własnej histerii. ”. Kim jest J. Kaczyński? Co  najmniej Juliuszem Cezarem  postkomunistycznego Imperium. P. Lisicki w następujący sposób kończy swój felieton: „Czasy i epoki mijają, ale stara rzymska paremia – divide et impera – wciąż obowiązuje. Lider PiS dobrze to zrozumiał i nauczył się ją stosować w praktyce.”.  Czytaj dalej Antypolityka