Czy Izrael skończy jak Królestwo Jerozolimskie ?

Barack Obama wezwał do rozwiązania konfliktu izraelsko-palestyńskiego przez utworzenie państwa Palestyny w granicach sprzed wojny sześciodniowej w 1967 r. Po raz pierwszy od powstania państwa Izrael, USA a także inne kraje zachodnie stanęły po stronie państw  arabskich. Niewypowiedzianym założeniem tego nagłego zwrotu politycznego Stanów Zjednoczonych jest  fala rewolucji, która ogarnęła Bliski Wschód (Tunezja,Egipt. Libia, Syria i.t.d) i – jak już teraz zaczynamy rozumieć – ściśle z tymi wydarzeniami powiązana egzekucja szefa Al–kaidy.

To że z egzekucją czekano na odpowiedni moment polityczny jest teraz jasne, umożliwia ona Obamie wysłanie do mahometan zwięzłego komunikatu ; na trupie terrorysty i  znienawidzonego przez was Izraela zbudujmy pokój między demokratami. Wypowiadając te słowa pierwszy czarny prezydent USA wydał wyrok śmierci na państwie Izrael, który przestanie istnieć, tak samo jak Królestwo Jerozolimskie powstałe w wyniku wypraw krzyżowych w XII wieku przestało istnieć w 100 lat później.

Czy Izrael dożyje 100 lat? Wątpię. Zarówno w przypadku Królestwa Jerozolimskiego jak i Izraela decydujący jest jeden fakt ;  oba państwa otoczone są przez ocean muzułmanów, który ich szczerze nienawidzą. W obu przypadkach – chrześcijanie w XII wieku, Żydzi w XX – dokonywano kolonizacji Palestyny,  która zostawiła głębokie urazy psychiczne wśród społeczności muzułmanów. Elity polityczne Zachodu – apel prezydenta Obamy natychmiast poparła UE – są przekonane (dowodzi tego właśnie historia Królestwa Jerozolimskiego), że Izrael i tak i tak nie przetrwa we wrogim politycznie i religijnie otoczeniu, a w takim razie lepiej dogadać się z buntującymi się narodami, które ponoć szczerze kochają demokratyczne wartości. Izrael – tak jak Żydzi przez całe wieki – będzie kozłem ofiarnym, nad trupem którego zachód z islamem uścisną sobie dłonie.

Jest to skrajny cynizm polityczny który w historii USA jest stale obecny, przypomnę tylko, że Stany Zjednoczone wspierały wroga Wietnamu Północnego czyli reżim Pol-Pota (wróg mojego wroga jest moim przyjacielem) Rzecz jasna całe to rozumowanie Obamy i jego doradców, że oto mamy do czynienia z „arabską wiosną ludów” funta kłaków nie jest warte. Deklaracja prezydenta Obamy odbierana jest przez świat islamu jako wyraz słabości Zachodu. Wojownicy islamu rozumują tylko w kategoriach siły. Musieli ustąpić przed naszą wiarą – tak ten apel Obamy jest interpretowany przez mahometan. Dzisiaj islam może już świętować zwycięstwo nie tylko nad Izraelem, ale także nad USA. Czy tego prezydent USA nie rozumie ? Czy nie rozumie ,że wysłanie takiego komunikatu w świat świadczy o tendencjach samobójczych kultury zachodniej ?

Piotr Piętak redaktor portalu mediologia.pl – Media, Linux, Informacje, Manipulacje

Dodaj komentarz