Holandia mówi „stop” populistom – także PiS -owi

Absurdalną, na pierwszy rzut oka, taktykę rządu polskiego wobec UE – raz oskarżenie polityków UE o nieprzestrzeganie zasad demokratycznych a za pięć minut zapewnienia, że byliśmy, jesteśmy i będziemy zawsze wiernym członkiem UE – można rozumieć jako przygotowanie się do sytuacji w której wybory parlamentarne we Francji i Holandii wygrywają partie skrajnej prawicy i dochodzi do automatycznego rozpadu UE. Wczoraj Holendrzy położyli kres temu tańcu na linie w wykonaniu prezesa PiS i masowo zagłosowali na partię sprawującą aktualnie rządy i – to jest prawdziwa niespodzianka – na „zielonych”, którzy według pierwszych estymacji zdobyli 16 miejsc w parlamencie a więc tylko o trzy miejsca mniej od  skrajnie prawicowej partii Geerta Wildersa. Zielona Lewica (GL) powiększy grono parlamentarzystów z 4 do 16. Skrajna antyislamska prawica poniosła klęskę, taka jest lekcja wyborów w Holandii. Czytaj dalej Holandia mówi „stop” populistom – także PiS -owi

Wybory we Francji

Francja upada i nawet zwycięstwo  kandydatki FN nie uchroni Ojczyzny Unii Europejskiej przed dalsza degradacja jej międzynarodowego znaczenia. Pierwszym sygnałem pierwszego rozbioru Francji na dwa państwa były manifestacje młodzieży muzułmańskiej w 2005 roku. Było to rozruchy, które usankcjonowały ostateczny podział Francji na dwa terytoria na dwa odrębne organizmy państwowe. 10 000 spalonych samochodów, 300 zniszczonych budynków, setki szkół są na wpół zburzone, 130 policjantów i demonstrantów rannych. Francuskie miasta płoną, ale obywatele V Republiki nie zwracają na to żadnej uwagi.

Największe rozruchy społeczne w historii Francji –  8 listopada 2005 r. wprowadzono stan wyjątkowy w 25 departamentach Francji, po raz pierwszy od czasów wojny narodowo-wyzwoleńczej w Algierii   –  pozostają niezauważone przez jej obywateli. Ta skrajna obojętność francuskiego społeczeństwa obrazuje przepaść jaką dzieli młodych muzułmanów z przedmieść wielkich miast od reszty społeczeństwa. To nie są Francuzi, mówi Francja wskazując palcem młodych muzułmanów. Nie jesteśmy Francuzami, nienawidzimy Francji – odpowiadają mieszkańcy przedmieść Paryża czy Lyonu. Francja muzułmańska wypowiada świętą wojnę Francji laickiej. Czytaj dalej Wybory we Francji