Wróg publiczny nr. jeden – komputer

Mechaniczna reforma edukacji, którą proponuje MEN jest jednym z największych skandali politycznych w III Rzeczpospolitej. Powrót do systemu osiem klas podstawówki i cztery lata liceum jest przedstawiany przez urzędników MEN jako panaceum na wszystkie bolączki jakie przeżywa  proces nauczania w Polsce. To co uderza w propozycjach MEN to całkowity brak świadomości, że w ciągu ostatnich 20 lat szkoła jako instytucja przeszła prawdziwa rewolucję polegającą na  informatyzacji procesu nauczania. Czym jest szkoła? Odpowiedź zna każdy; jest to instytucja, której fundamentem jest relacja między nauczycielem i jego uczniami. Otóż proces informatyzacji nauczania zniszczył więzi łączące nauczycieli z uczniami czyli doprowadził do upadku szkoły. To co jest przerażające to fakt, że opinia publiczna – z wyjątkiem nauczycieli – uważa, że proces informatyzacji szkół wzmacnia instytucję szkoły i ją unowocześnia czy też przystosowuje do współczesnego świata, a rzeczywistość jest dokładnie odwrotna; komputery i internet degradują szkoły, likwidują edukację . Komputeryzacja i internet są największym wrogiem szkoły i aby uzdrowić nasz system nauczania trzeba wyeliminować wpływ technik informatycznych na realny proces nauczania. To jest konieczne, ponieważ dzisiaj: „szkoła nie uczy tylko produkuje ludzi upośledzonych umysłowo”. Jeden z internautów tak podsumował dotychczasowe reformy edukacji w Polsce na przestrzeni ostatnich 60 lat. Zadanie z matematyki  w tym okresie ewoluowało w następujący sposób: Czytaj dalej Wróg publiczny nr. jeden – komputer

Zaplanowana katastrofa – raport o reformie edukacji

W latach 2003 -2005 byłem doradcą Klubu Parlamentarnego PiS ds. reformy informacyjnej państwa i nauczania informatyki w szkołach średnich. W ramach mojej pracy jeździłem po kraju i rozmawiałem z nauczycielami informatyki – byłem na Mazurach w Piszu w Ruciane- Nida, także w Łodzi i  w kilku miastach na Śląsku. Moje wnioski przedstawiałem przewodniczącemu KP PiS L. Dornowi, wiem, że zapoznawało się z nimi grono czołowych działaczy PiS (Bielan, Mężydło itd.). Pierwszy wniosek był banalny: aby przeprowadzić jakąkolwiek reformę edukacji musi istnieć wobec jej założeń consensus społeczny, swoiste Porozumienie Ponad Podziałami. Dlatego już po miesiącu nawiązałem współpracę z stowarzyszeniami edukacyjnymi, które w większości były kierowane przez działaczy związanymi z SLD czy Unią Pracy. Być może dzisiaj może wydać się to dziwne, ale współpraca miedzy prawicowym PiS i postkomunistycznymi działaczami układała się harmonijnie, gdyż wszyscy zgadzali się co do jednego: należy wprowadzić jak najszybciej do szkół naukę systemu Linux. Ten consensus zaowocował – po rozpadzie SLD i powstaniu rządu premiera Belki uchwaleniem pierwszej w III Rzeczpospolitej ustawie o informatyzacji administracji publicznej, jeszcze przed wyborami w 2005 roku. Pamiętałem także, że reforma edukacji w Finlandii w latach 90 –tych XX wieku trwała 12 lat, rządy się zmieniały, ale założenia reformy nie. Edukacji nie można zreformować w ciągu roku. Wszyscy, którzy dotknęli tego tematu, wiedzą o tym doskonale. Pamiętałem także, że rząd J. Chiraca z lat 1986 -1988 przewrócił się na reformie liceów. To co uderza w dzisiejszych wypowiedziach działaczy PiS to przeświadczenie, że reforma jest łatwa, że to powrót do przeszłości, którą wszyscy pamiętają. Otóż nikt nie pamięta  ośmioletniej szkoły podstawowej i 4 – letniej szkoły średniej. Dla większości nauczycieli dla wszystkich uczniów to będzie prawdziwa rewolucja – a rewolucji edukacja nie znosi. Czytaj dalej Zaplanowana katastrofa – raport o reformie edukacji

Polska, teściowa i reforma edukacji

Panuje powszechne przekonanie manifestowane przez oszalałych przeciwników  – wrogów – J. Kaczyńskiego, że jest on okrutnym dyktatorem, który po nocach marzy o wysłaniu na Kołymę D. Tuska i Sikorskiego, który jest mściwym, pozbawionym uczuć, starcem. Być może – osobiście wątpię – jest to prawda, jednak, bardziej przemawia mi do wyobraźni i nikłego intelektu obraz prezesa PiS jako niewolnika nomenklatury tej partii. Jest on według mnie kozłem ofiarnym złożonym w ofierze na ołtarzu apetytów materialnych bezwzględnych członków aparatu partyjnego PiS, który zgodzi się na wszystko – na zamach smoleński, na zlikwidowanie prawa w Polsce, na oddanie w niewolę naszego kraju szowinistom z ONR, byleby tylko jego interesy materialne nie zostały naruszone. Interesy, pieniądz, banki, finanse, posady – dla siostrzyczki, brata, żony, znajomych, kumpli – są ważniejsze od podniosłych kazań patriotycznych ,którymi częstuje ich, przy każdej okazji, ich ukochany szef, a w gruncie rzeczy niewolnik. Czytaj dalej Polska, teściowa i reforma edukacji