Czy ksiądz Rydzyk uważa nas za pomocników czy współpracowników Boga

Polska myśl religijna omija starannie problemy jakie wyniknęły dla chrześcijańskiej teologii z faktu tłumaczenia Biblii na narodowe języki. Przez 30 lat zajmowałem się – amatorsko – problemami, które powstały w historii chrześcijaństwa w związku z perturbacjami lingwistycznymi w przekładach Biblii z greckiego na łacinę i z łaciny na języki narodowe. Jakie to problemy wytłumaczę na przykładzie.

Werset 1,21  Ewangelii św. Mateusza  brzmi ”Porodzi Syna któremu nadam imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”. Rzuca się w oczy zarówno w języku polskim jak i francuskim i greckim, że słowo „bowiem”, które łączy przyczynowo dwa zdania jest pozbawione sensu. Pomiędzy zdaniem „Porodzi syna któremu nadam imię Jezus” a zdaniem : „On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów” nie zachodzi relacja wynikania. Jeżeli jednak to zdanie napisane w języku greckim przetłumaczymy na hebrajski co jest względnie łatwe ponieważ to wyrażenie występuje dziesiątki razy w Biblii  to będzie ono brzmiało : wa-qaraeta et schemo Ieschoua ki hou Ioschia et-ammo me-awonoteihem. W hebrajskim Jezus piszemy Iehoschoua : imie to składa się z imienia Boga czyli tzw. tetragramu YHWH i z czasownika iascha, który tłumaczymy : ocalić, uwolnić czyli imię Jehoschoua oznacza ocalenie zbawienie – lub dobitniej Bóg który zbawia, ocala. Z tego wynika, że nie może być zrozumiałe przez polskiego czytelnik – nie ma dla niego większego sensu, ponieważ czytelnik nie jest w stanie – nie rozumiejąc znaczenia imienia Jezus po hebrajsku – pojąć spójnika ”bowiem” który dla czytelnika hebrajskiego jest logiczny. W hebrajskim  słowo które oznacza wynikanie logiczne, ki tłumaczone na greckie gar na francuskie car na polskie bowiem, ma dla czytelnika sens następujący : nazwiesz go zbawcą ponieważ on zbawi. W polskim, francuskim , greckim werset 1,21 :  ”Porodzi Syna któremu nadam imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”, nie ma sensu w hebrajskim zdanie to odzyskuje sens, jest logiczne a z tego wynika, że pierwotnie było ono pisane właśnie w tym języku.

 

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu powstało – o czym się często zapomina i co wykazałem powyżej – w języku hebrajskim, następnie zostało przetłumaczone na grecki, przekład ten dokonany został dla schelenizowanych Żydów, którzy nie umieli czytać po hebrajsku, nazywamy Septuaginta (LXX od legendy..). Następnie Biblie przetłumaczono na łacinę, i ten przekład obowiązywał w Europie do czasów sławnego buntu Lutra i rozpadu chrześcijaństwa zachodniego na katolicyzm i liczne wyznania protestanckie. Protestanci zaczęli tłumaczyć Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu na języki narodowe co – według egzegetów i np. socjologów – miało ogromny wpływ na rozwój zachodniego systemu gospodarczego, który przywykliśmy nazywać kapitalizmem. Max Weber analizując słowo „zawód” w różnych językach doszedł do wniosku, ze słowo to – w języku niemieckim beruf od berufen – powoływać powołany, czy w angielskim calling – nabrało znaczenia religijnego w wyniku tłumaczenia Biblii na języki narodowe, a więc jego konotacja społeczna związana jest z duchem tłumaczeń, nie zaś z orginałem. [1] Tłumaczenie to spowodowało uświecenie świeckiej pracy codziennej i w kulturze zachodnioeuropejskiej od tego czasu mówi się o „zawodzie powołaniu”. Przed tłumaczeniem Biblii na języki narodowe słowo „powołanie” było przypisywane tylko pracy księży i zakonników. Powtórzmy uświęcenie   regularnej działalności zarobkowej każdego człowieka związane jest z powstaniem protestantyzmu i tłumaczeniem Biblii na języki narodowe. Wpływ słów – ich interpretacji, co się za nimi kryje, co one naprawdę znaczą – był w przeszłości ogromny. Wszyscy znamy przepiękny akapit z prologu ewangelii św. Jana : ‘’A słowo ciałem się stało i zamieszkało między nami’’. Wszyscy też intuicyjnie rozumiemy, że tych kilka wyrazów opisuje akt wcielenia Boga w człowieka. Nie zastanawiamy się nad tym wersem, gdyż jego sens jest dla każdego z nas czymś oczywistym. Jednak dla pierwszych chrześcijan, wychowanych w świecie greckich idei, bynajmniej tak nie było. W systemie antropologii platońskiej człowiek składa się z dwóch części : a) duszy pochodzenia  boskiego, jej naczelnym atrybutem jest intelekt  b) korpusu czyli ciała w którym dusza zamieszkuje. Apolinary z Laodycei rozumiał teorie wcielenia właśnie w tej  perspektywie i wyciągnął logiczny wniosek, że Bóg wcielił się w ciało pozbawione intelektu. Innymi słowy Chrystus – po wcieleniu – nie był pełnym człowiekiem ponieważ jego inteligencja (zgodnie z platońską antropologią) była tylko pochodzenia boskiego. Jeżeli ktoś dzisiaj rozumie akapit ‘’A Słowo ciałem się stało…’’ dosłownie to jest wyznawcą herezji gnostyckiej, ponieważ ten wers – zgodnie z katolicką doktryną – powinien być rozumiany : ‘’A Słowo człowiekiem się stało..’’. Fakt ten odnotowuje w stosownym przypisie Biblia Tysiąclecia. [2]. Egzegeci [3] zwracali od dawna uwagę, że nieprecyzyjne tłumaczenie Biblii prowadzi do wadliwej definicji relacji miedzy Bogiem i człowiekiem co z kolei skutkowało pojawianiem się w historii licznych herezji.

W tłumaczeniu  książki Claude Tresmontanta p. „Esej o myśli hebrajskiej” [4] czytamy na stronie 55, cytuje : „Bóg stworzył byty twórcze. Historia jest dziełem, w którym dokonuje się współpraca Działania boskiego i działania ludzkiego. Teu gar esmen synergoi – Jesteśmy pomocnikami Boga” (pierwszy list do Koryntian : 3,6 ). Na pierwszy rzut oka widać, że w tłumaczonym na polski komentarzu w książce Tremontanta użyto słowa : współpraca , natomiast w Biblii Tysiąclecia użyto słowo pomoc : czy zakres znaczeniowy słowa współpraca i pomoc jest w sensie teologicznym taki sam ? Czy współpracować z Bogiem to to samo co mu pomagać ? Abstrahując  od problemów teologicznych – zainteresowanych tematem odsyłam do książki prof. L. Kołakowskiego pt. „Bóg nam nic nie jest dłużny” [5]  –  stwierdźmy, że C. Tresmontant używa tłumaczenia Biblii na język francuski, w którym ten sam fragment brzmi : „Jesteśmy współpracownikami Boga”. Sprawa jest o tyle istotna, że zależność między łaska Boga a wolna wolą człowieka jest dla francuskiego filozofa podstawową kategoria teologiczną chrześcijaństwa. Tresmontant stwierdza : „Od momentu gdy w dziele stworzenia pojawia się człowiek czyli istota zdolna do myślenia, od tego momentu gdy Bóg niestworzony komunikuje człowiekowi zdolnemu do myślenie sekret swoich planów – ten unikalny byt może stać się współpracownikiem Boga.Pierwszy list do Koryntian :  „Ja siałem , Apollos podlewał, lecz Bóg dał wzrost. Otóż nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten który podlewa, tylko ten który daje wzrost – Bóg /…/. My bowiem jesteśmy współpracownikami Boga  – greckie – theou gar esmen surnergoi[6].  (Biblia Tysiąclecia – pomocnikami Boga.). Jeżeli człowiek współpracuje z Bogiem to dla francuskiego filozofa jest oczywiste, że : „Bóg nie widzi przyszłości, tak samo jakby to była przeszłość.” [7]. Klasyczna wizja Boga ogrniającego czas – przeszłość, teraźniejszość, przyszłość – jednym spojrzeniem jest w ten sposób skorygowana właśnie o wolne nieprzewidywalne działanie człowieka. Czyli ciąg tłumaczeń tego samego wyrażenia hebrajski  à grecki à francuski daje inne rezultaty (n.p słowo współpracownicy) niż ciąg tłumaczeń : hebrajski à grecki à polski, (to samo słowo tłumaczone jest na pomocnicy) .nie jest to różnica bagatelna a takich przykładów można podać o wiele więcej. Jeżeli władca telewizji publicznej J. Kurski ma zamiar wyprodukować kilka programów telewizyjnych na temat Ewangelii, to uważam, że problemy związane z jej tłumaczeniami powinny być w tych programach omówione.

Może wtedy się wyjaśni czy ksiądz Rydzyk uważa ludzi za pomocników czy współpracowników Pana Boga.

 

[1] Patrz Max Weber – „Etyka Protestancka a duch Kapitalizmu” – Wydawnictwo Test – Lublin 1994 str. 193 – rozdział 3 – „Koncepcja zawodu u Lutra. Cele badawcze” str 61-66 – przypis 34.

[2] Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu – Wydawnictwo Pallotiinum Poznań 1991 – Ewangelia według Św. Jana werset 1, 4 : „ciałem” : hebraizm znaczy tyle, co „człowiekiem” str. 1216

 

[3] Przede wszystkim prace Claude Tresmontanta filozofa i teologa francuskiego zmarłego pod konie XX wieku, ale także  księdza Jean Carmignac,  , ksiądz Francois le QUERE, autor znakomitej książki o Ewangelii św. Jana,  prof. Jacquline Genot- Bismuth autorki przełomowego dzieła o kulturze żydowskiej pt. „Człowiek nazwany zbawieniem

[4] Claude Tresmontant „Esej o myśli hebrajskiej” – Biblioteka filozofii i religii ; Wydawnictwo Znak Kraków 1996 –  tłumaczenie Maria Tarnowska str. 212

[5] Patrz Leszek Kołakowski „Bóg nam nic nie jest dłużny” Wydawnictwo Znak Kraków 1994 str. 281- w której filozof omawia dzieje jansenizmu a przede wszystkim w niezrównany spsosób przedstawia zależność między łaską Boga i wolna wolą człowieka

[6] Patrz Claude Tresmontant – „Les metaphisiques principales” Wydawnictwo O.E.I.L – Paryż 1999 str 310 – cytowany fragment str. 234

[7] Patrz Claude Tresmontant – „La presciance de Dieu, la predestination et la liberte humaine” Wydawnictwo O.E.I.L – Paryż 1996 str. 97