Szokująca deklaracja J. Kaczyńskiego

Kaczyński zabrał kolejny raz głos w sprawie Unii i stwierdził kolejny raz, że : „wszelkiego rodzaju sugestie, że chcemy wyprowadzać Polskę z Unii są kłamstwem. Ktoś, kto tak mówi, kłamie, manipuluje.”. Ta deklaracja jest zrozumiała w świetle sondaży, które wskazują jednoznacznie, że 80% Polaków jest radykalnymi zwolennikami UE i w świetle przerażonych reakcji elektoratu PiS, który oczywiście Unii nie lubi, ale doskonale rozumie, że Polexit byłby samobójstwem politycznym i gospodarczym. J. Kaczyński musiał jednocześnie ustosunkować się do oświadczenia Marie Le Pen, która w wywiadzie dla dziennika „Rzeczpospolita” stwierdziła, że jej sojusznikiem w likwidacji Unii jest rzecz jasna J. Kaczyński.

Dlatego na konferencji prasowej prezes PiS zadeklarował, że:  „jeżeli oświadczenie Marine Le Pen rzeczywiście padło, to jest ona w błędzie  – jesteśmy przekonani, że Unia Europejska powinna być zreformowana, nie popieramy jej likwidacji. Linia rządu jest jednoznaczna: Unia ma być zachowana w całości i bez dwóch prędkości.”. Te nerwowe deklaracje są zrozumiałe, jednak to nie one zszokowały uczestników konferencji prasowej tylko publiczne oświadczenie J. Kaczyńskiego,  że spór o D. Tuska ma charakter personalny, zacytujmy jednak wypowiedź prezesa by nie być oskarżanym o to, że ja zmyśliłem: „Spór o Donalda Tuska miał oczywiście aspekt personalny, ale był także w tle spór o Europę dwóch prędkości Polska stawia temu opór. Dziękuję pani premier Szydło, że się sprzeciwiła.”.

Publicznie J. Kaczyński mówi Polakom i europejskim politykom, że cała ta heca z D. Tuskiem to jego prywatne pretensje do byłego premiera i przewodniczącego PO. Dlaczego prywatne? Dlatego, że w przypadku J. Kaczyńskiego trudno sferę prywatną oddzielić od sfery publicznej i na tym właśnie polega absurd polskiej polityki. W katastrofie smoleńskiej ginie prezydent Polski, ale jednocześnie ukochany brat J. Kaczyńskiego. Sprawy publiczne mieszają się z sprawami prywatnymi i to polityków europejskich przeraża. Istnieje podejrzenie, że wybrali D. Tuska powtórnie by go uchronić przed prywatna zemstą J. Kaczyńskiego. Prezes PiS jest bowiem ostatnim politykiem europejskim, którego biografia osobista spleciona jest więzami niezwykłej braterskiej miłości z dramatem politycznym, który przeżywa nasze społeczeństwo po 10 kwietnia 2010 roku.

Jego dramat osobisty jest jednocześnie dramatem  politycznym dużej części polskiego społeczeństwa.  Dlatego tragedia smoleńska jest Historią, która nagle, dzięki śmierci, ożyła, stanęła nam przed oczyma jak zjawa, jak fatum,  jak kafkowski trybunał, który jest obecny w każdym dniu w każdej sekundzie naszego życia,  ale jednocześnie jest niewidoczny i nierozpoznawalny – obecny lecz nieistniejący. Prawdą Trybunału Historii są twierdzenia wzajemnie sprzeczne. I tak samo jest z tragedia smoleńską, jest ona jednocześnie i  zbrodnią i wypadkiem, jest zaplanowanym zabójstwem i wynikiem pomyłki pilotów. Wyobraźmy sobie człowieka – a takim człowiekiem jest J. Kaczyński -, który w każdej sekundzie swojego życia rozdzierany jest przez te sprzeczne twierdzenia, który nie może między nimi wybrać, a przecież wybrać musi. Ten człowiek przypomina do złudzenia szekspirowskiego bohatera. Współczesnego Hamleta , uwikłanego w rodzinny dramat. I to przeraża.

Przyznając publicznie, że polityka Polski jest prowadzona w imię jego prywatnych animozji J. Kaczyński przekroczył kolejną – nieprzekraczalną w polityce europejskiej –  granicę polityki.

Polityka Polski sprowadza się do prywatnych  uczuć prezesa PiS.

Piotr Piętak