Polityka śp. prezydenta L. Kaczyńskiego i polityka rządu PiS

Czy można zdefiniować punkty stałe w polskiej polityce zagranicznej od 25 lat?  Czy kolejni prezydenci ją próbowali realizować i kontynuując działania swojego poprzednika? Odpowiedź na to pytanie znają wszyscy, którzy interesują się sprawami publicznymi; punktem stałym polskiej polityki zagranicznej jest sojusz z Ukrainą, której niepodległość jest głównym gwarantem naszego bezpieczeństwa. Dwaj prezydenci – Aleksander Kwaśniewski i śp. Lech Kaczyński prowadzili identyczna politykę, której rezultaty, do dzisiaj bronią skutecznie naszej suwerenności. Dwaj prezydenci z wrogich sobie opcji politycznych wiedzieli doskonale, że Wolna Ukraina doprowadzi do ograniczenia roli mocarstwowej Rosji, że zagwarantuje nam niepodległość. Wiedzieli i wiedzą o tym od XVIII wieku Rosjanie dla których od Sołżenicyna począwszy a na Putinie kończąc jest ewidentne, że Rosja bez Ukrainy to „jak człowiek bez głowy”. [1].

Kto neguje i negował „rosyjskość” Ukrainy ten był i  jest nadal śmiertelnym wrogiem Rosji i prezydenta Putina. A. Kwaśniewski od pierwszego dnia swojej pierwszej prezydentury realizując plan „europeizacji” Ukrainy –  w oczach elity rosyjskiej było to równoznaczne z jej „polonizacją” –  postępował jak wierny uczeń Maurycego Mochnackiego, który w swym dziele o Powstaniu Listopadowym, podkreślał, że wolność i niepodległość  Polski jest nierozłączna od niepodległości Ukrainy. A. Kwaśniewski stał się ambasadorem Ukrainy w Europie. Cały czas przypominał przywódcom UE: „Pamiętajcie o Ukrainie – bo to naprawdę ważny czynnik, to nie są żadne peryferie.”. [2]. Celem prezydenta III Rzeczpospolitej  było definitywne oderwanie Ukrainy od Rosji. Jak na ten plan polityczny – słusznie nazwany przez prezydenta Putina, „doktryną Kwaśniewskiego” – patrzyli ostatni radzieccy i rosyjscy także, patrioci spod znaku KGB? Była to druga połowa lat 90 –tych XX wieku. Okres „wielkiej smuty”.

Prezydentem Rosji był wiecznie pijany półgłówek nie umiejący sklecić poprawnie jednego zdania po rosyjsku. Putin i jego koledzy widzą jak ich Ojczyzna zamienia się w śmietnik, jak armia ulega unicestwieniu a policja zamiast szukać i łapać przestępców tworzy z nimi gangi i mafie. Rosja Jelcyna przypominała Rzeczpospolitą Polską z XVIII wieku. Czego obawiali się byli KGB –iści w latach 90-tych XX wieku? Rozpadu Rosji, który zapowiadali zachodni sowietolodzy, a który był widoczny gołym okiem. Bali się, – że ich Ojczyzna Święta Ruś podzieli losy Rzeczpospolitej. Bali się tego co przeżyli nasi przodkowie w XVIII wieku: rozbioru Rosji. Apogeum tego strachu – i upokorzenia –kremlowskiej elity politycznej przypadło na okres „pomarańczowej rewolucji”, kiedy to z inicjatywy prezydenta A. Kwaśniewskiego III Rzeczpospolita  poparła bezwarunkowo przeciwników Rosji na Ukrainie, którzy wygrali z podopiecznym prezydenta Putina. Wtedy w latach 2004 -2005 Ukraina była tłumnie odwiedzana przez, nie tylko polskich turystów, ale także przez młodzieżowe aparaty partyjne PiS i PO, które w trakcie tych wycieczek kształtowały swoją polityczną – antyrosyjską i proukraińską –  tożsamość. Dla Putina „doktryna Kwaśniewskiego” i porażka Rosji na Ukrainie w trakcie „pomarańczowej rewolucji” była odpowiednikiem pierwszego rozbioru Rzeczpospolitej w 1772 roku.

Rosja traciła Ukrainę. Czy możemy się dziwić, że w oczach rosyjskiej elity politycznej prezydent A. Kwaśniewski i komunistyczna oligarchia, którą reprezentował to nie tylko zdrajcy ale także najgroźniejsi wrogowie Rosji? Tajemnica poliszynele jest fakt, że prezydent Rosji zrobił wszystko co możliwe by zablokować międzynarodowa karierę Kwaśniewskiego po skończeniu przez niego w 2005 roku drugiej kadencji prezydenta III Rzeczpospolitej. Dyplomacja rosyjska stanęła na głowie by A. Kwaśniewski nie został mianowany na jedno z ważniejszych stanowisk w UE. Dopięła swego, ale jednocześnie uświadomiła całej elicie ekonomicznej III Rzeczpospolitej – zwanej „układem” przez J. Kaczyńskiego – ,że Putin jest ich wrogiem. Dla tych ludzi, prawdziwych „technologów władzy”, którzy umieli w perfekcyjny sposób wykorzystać swoją pozycję społeczną i wiedzę do zdobycia w błyskawiczny sposób olbrzymich majątków, prezydent Rosji staje się groźniejszy od ich największego dotychczasowego wroga, prezesa PiS. Byli agenci – którzy w 1989 roku – masowo przeszli na stronę USA, zdradzili ZSRR i Putina.  Część elity ekonomicznej III Rzeczpospolitej należała do grupy kolegów Putina.

Dysponują oni unikalną wiedzą na temat nowego układu władzy w Rosji złożonego w 100% z byłych funkcjonariuszy KGB, znają na pamięć „reguły gry” według których funkcjonuje „prawosławny komunizm” Putina. I jak dowodzi historyczne doświadczenie – o którym na Kremlu nie zapomniano – polscy współpracownicy czy nawet podwładni radzieckich mocodawców są szczególnie groźni  i  niebezpieczni dla interesów Imperium Rosyjskiego (radzieckiego) kiedy ich polityczna i ekonomiczna pozycja jest w najmniejszym stopniu zagrożona.  „Puławianie” tego dowiedli już w 1956 roku. Ten fakt, że najwięksi wrogowie PiS w polityce wewnętrznej są lub mogą być sojusznikiem sił niepodległościowych w polityce zagranicznej rozumiał doskonale śp.  prezydent L. Kaczyński. Oligarchia postkomunistyczna w Polsce złożona w dużej części z kolegów Putina, zdradzając KGB na rzecz CIA, automatycznie stała się największym wrogiem przyszłego prezydenta Rosji. Kto jest wrogiem Putina ten jest sojusznikiem Polski. Wiedział o tym doskonale śp. prezydent L. Kaczyński, który był jedynym – obok A. Kwaśniewskiego kontynuatorem myśli politycznej J. Piłsudskiego i jego skrajnego politycznego realizmu. Przypomnijmy, że od 1930 roku Polska wspomagała finansowo w Niemczech partię komunistyczną. Dlaczego Polska wspierała finansowo i organizacyjnie swego wroga?

Dlatego, że marszałek Piłsudski wiedział, że wraz    z dojściem do władzy w Niemczech partii narodowo-socjalistycznej, rozpocznie się proces podboju naszego kraju oraz likwidacji skutków Traktatu Wersalskiego. Od 1930 roku Piłsudski wiedział, że Hitler zwycięży dlatego też zaproponowałem wtedy swoim współtowarzyszom by wspierać finansowo Komunistyczną Partię Niemiec – jedyną siłę zdolną opóźnić marsz nazistów do władzy. Jego propozycja napotkała wtedy sprzeciw, niektórzy z otoczenia Marszałka byli oburzeni i „moralnie” wstrząśnięci. Komuniści są gorsi od nazistów. Komuniści, jeżeli wygrają, natychmiast – w sojuszu z Stalinem – zniszczą Polskę. Piłsudski spytał ich wtedy  – gdy bije się dwóch zawodowych morderców, z których jeden jest o wiele silniejszy, to któremu musimy pomóc? To pytanie uczy polityki – uświadamia jak dramatyczne są polityczne wybory. Nad tym pytaniem śp. Lech Kaczyński także rozmyślał.

Aktualny rząd PiS politykuje tak jakby nasz główny problem – problem sojuszu z Ukrainą – nie istniał, jakby gwarancja nasze niepodległości sprowadzała się do problemów upamiętnienia rzezi wołyńskiej i banderowców. Nikt tego nie neguje, ale jednocześnie nasza polityka wobec Ukrainy powinna polegać na tworzeniu tysięcy faktów politycznych i kulturowych, które uświadomią ludności obu krajów naszą historyczna i polityczną wspólnotę. Dlaczego nie kontynuuj się produkcji serialu „Dziewczyny ze Lwowa”? Dlaczego w programach szkolnych nie ma arcydzieła Słowackiego „Sen srebrny Salomei” sztuki będącej szczytowym osiągnięciem nurtu ukraińskiego w poezji polskiej? Dlaczego licealiści nic nie wiedzą o tomiku J. Łobodowskiego „Złota hramota” wydanym w Paryżu w 1954 roku w którym poeta dokonuje reinterpretacji nasze Historii, która urzeczywistnia się w tej chwili? I tak mógłbym ciągnąć bez końca, ale po co jeżeli wiem, ze nikt po stronie PiS – u nie wie o czym piszę. Dla PiS ważne są jego interesy wyborcze a nie interesy Polski. Ponieważ wyborcy dwóch wschodnich województw uważają, że Ukraińcy to banderowcy – innymi słowy traktują oni Ukraińców dokładnie tak samo jak Żydzi Polaków (wszyscy Polacy to szmalcownicy) – to rząd PiS w perspektywie nadchodzących wyborów zapomina o Ukrainie. Zapomina o naszej niepodległości.

Czy przypadkiem śp. prezydent L. Kaczyński nie przewraca się –  z rozpaczy – w grobie?

Piotr Piętak

[1] Patrz L. Unger – „Widziane z Brukseli i z Kijowa” Kultura Paryska nr 5/560 -1994 str. 63 -81 – „Sołżenicyn jest zdania, że odrywać Ukrainę od Rosji to tak jakby ciąć w żywym ciele. Lenin uważał, że jeżeli Związek Sowiecki utraci Ukrainę to tak jakby utracił głowę” – cytat str. 65

[2] Patrz B. Osadczuk – „Wywiad z Prezydentem A. Kwaśniewskim” Kultura Paryska nr 1/592-2/593 – 1997 str. 105 – 113