Wnioski z afery agenta Andrzeja Przyłębskiego

Sprawa ambasadora RP w Berlinie Andrzeja Przyłębskiego, który współpracował z SB wiążę się bezpośrednio z mianowaniem jego żony na prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Wiemy że ABW miało  teczkę Andrzeja Przyłębskiego badając czy może mieć on dostęp do informacji niejawnych (na stanowisku ambasadora) i ktoś – kto – ukręcił sprawie łeb.

W programie Kawa na ławę w TVN24 posłanka Nowoczesnej Joanna Scheuring-Wielgus mówiła o domniemanej współpracy Przyłębskiego z wywiadem wojskowym, powołując się na wyniki kwerendy przeprowadzonej przez znajomego historyka. Posłanka podała sygnaturę akt. Opinia publiczna ma prawo znać zawartość tych akt.

Tak więc wiemy, że Andrzej Przyłębski współpracował z SB w kluczowym dla historii PRL roku 1979 – 1980 oraz, że  współpracował z wywiadem wojskowym. Z oświadczenia Andrzeja Przyłębskiego wynika jednoznacznie, że o tych faktach poinformowana była jego żona aktualna pani prezes TK, mianowana na to stanowisko przez Prawo i Sprawiedliwość, które głosami swoich posłów przegłosowało wybór żony Andrzeja Przyłębskiego na prezesa TK.

Tak więc władza ustawodawcza powołała na stanowisko prezesa TK osobę, na która władza rządowa miała haka, który można wykorzystać w razie gdyby prezes TK sprzeciwiał się woli władzy wykonawczej.

Co więcej prezes Przyłębska zgadzała się na tą sytuację jej całkowitego uzależnienia od władzy wykonawczej, bowiem wiedziała o tym, że jej mąż był agentem i że ty faktem można ją szantażować.

Innymi słowy prezes Przyłębska zgadzała się na pełnienie roli marionetki PiS, dlatego powinna natychmiast zdymisjonować ze stanowiska prezesa TK.

Drugi wniosek dotyczy kondycji moralnej urzędników mianowanych przez PiS na odpowiedzialne stanowiska państwowe – nie tylko  A. Przyłębskiego. Otóż ambasador w Berlinie stwierdził publicznie, że chciał pojechać za granicę i obawiał się, że mu nie dadzą paszportu i dlatego coś tam podpisał, czyli nie był ani prześladowany, ani więziony, ani nie grożono mu czymś konkretnym, tylko najwyżej mógł nie przejechać się na wycieczkę zagraniczną. warto się zeszmacić i podpisać kwity , żeby tylko pojechać na wycieczkę zagraniczną albo dostać zagraniczne stypendium.

PiS wysługuje się w rządzeniu moralnymi szmatami, które nie odróżniają dobra od zła, przyzwoitości od donosicielstwa, ale jednocześnie nie przestaje grzmieć jacy to oni są moralni przyzwoici i nieskazitelni moralnie.

Rządzą nami ludzie bez żadnych skrupułów moralnych i ten wniosek jest najbardziej przerażający.

Piotr Piętak

Jedno przemyślenie nt. „Wnioski z afery agenta Andrzeja Przyłębskiego”

  1. Jak dla mnie jest to wielka afera która w pełni ukazuję jak dobiera sobie Kaczyński współpracowników. Dobrze by się odnalazł w wędkowaniu. Niestety na tych wszystkich aferach dobre imie ludzi z podziemia się gniecie. Ale to chyba tego Pana nie boli nic a nic…

Możliwość komentowania jest wyłączona.