Kościół Katolicki contra „Klatwa”

W komunikacie rzecznika Konferencji Episkopatu Polski możemy przeczytać, że: „Odpowiedzią na spektakl „Klątwa”, który wypacza pojęcie sztuki i piękna, niech będzie modlitwa wynagradzająca za bluźnierstwo oraz promocja wartości m. in. w środkach społecznego przekazu w myśl słów: ‚Zło dobrem zwyciężaj!'”. Sądzę, że odpowiedzią na prowokacje polityczno – obyczajową jaka jest przedstawienie „Klątwa” powinno być przypomnienie – tej zapomnianej prawdy – ,że wolność artysty funkcjonowała więcej została zagwarantowana tylko tam gdzie panował Kościół Katolicki, że bez naszego wyznania nigdy nie powstałaby cywilizacja obrazu i filmu. Przypomnijmy tym reżyserom, aktorom, politykom prawdę o Kościele Katolickim.

Jak wiadomo święto Ortodoksji obchodzone w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu od roku 843 potwierdza przyzwolenie na przedstawienie Boga i kult świętego obrazu. W rezultacie sztuka ikony, niemal unicestwiona przez ruch obrazoburczy, rozkwita na Zachodzie na nowo. Przypomnijmy, że w Bizancjum zawsze istniał kierunek wrogi wobec obrazów, który nasilił się w VIII wieku wśród wielu biskupów i teologów, aż w końcu przerodził się w „ikonoklazm” czyli niszczenie obrazów.

Religijną część oddawaną obrazom odrzucał on jako pogańskie bałwochwalstwo, powołując się przede wszystkim na starotestamentowy zakaz sporządzania obrazów. Na Zachodzie, kluczowym tekstem, wyjaśniającym kwestię przedstawiania Boga jest niewątpliwie list papieża Grzegorza Wielkiego z roku 600, adresowany do biskupa Marsylii Serenusa, który kazał zniszczyć obrazy w episkopalnym mieście.

Obraz jest przydatny, pisze papież, ponieważ uczy niepiśmiennych prawd wiary i rozbudza w nich pobożność. Inaczej mówiąc, zamiast stawiać kwestie obrazu na płaszczyźnie metafizycznej – tak, jak to było w Bizancjum – papież stawia ja na gruncie retoryki i pedagogiki. Jak pisze Alain Besancon : „Wynikają z tego trzy podstawowe skutki. Przede wszystkim obraz nie jest przedmiotem świętym. Jest jedynie pomocniczym dodatkiem do prawdziwych środków zbawienia czyli sakramentów i Pisma Świętego. Następnie , pełniąc właściwą sobie funkcje, obraz może korzystać ze wszystkich metod i sposobów sztuki starożytnej, zawsze przykładowej, żeby uczyć, przekonywać i podobać się.”.

Innymi słowy nie ma sztuki specyficznie chrześcijańskiej. Malarz, artysta może używać rozmaitych środków żeby sztukę uprawiać. Nie wymaga się od niego nawet cnoty . Może być grzesznikiem, podczas gdy jego kolega malarz ikon, musiał przed rozpoczęciem pracy przystąpić do modlitwy i oczyszczenia się. Artysta zachodni jest wolny, nie ciążą na nim teologiczne zakazy i nakazy. Właśnie na tym polega zdumiewająca płodność sztuki zachodniej : na wolności wobec teologii.

Kościół Katolicki uwolnił wyobraźnie i geniusz artystów i w połączeniu z przekonaniem , – tym razem teologicznym -, ze wszystko co stworzył dobry Bóg jest piękne, przyczynił się do powstania symbolizmu. W tym miejscu warto podkreślić fakt, że chrześcijaństwo stanowi w Europie najbardziej uderzający i znamienny przykład doświadczenia przekazywania symbolicznego, metody ewangelizacyjne są wczesnym świadectwem geniuszu w sferze kompresji, grafiki, i literatury a stąd wniosek, że nośniki ewangelizacyjne wczesnego chrześcijaństwa są pierwszym odpowiednikiem paradygmatów elektronicznych mediów.

Bowiem podstawowymi pojęciami opisującym funkcjonowanie „nowych mediów”, jest pojęcie „wariacyjności” , które oznacza, ze obiekt nowych mediów nie jest czymś ustalonym raz na zawsze, ale raczej czymś co istnieje w wielu odmiennych od siebie wersjach, oraz pojęcie „miksacji” polegające na mieszaniu różnych stylów a także mieszaniu tworzyw z różnych sztuk n.p fotografii z kreskówką, czy poezji z plakatem.

Te paradygmaty szczególnie „miksacja” są ulubiona metodą chrześcijańskich misjonarzy, którzy w swej codziennej akcji odciążają przekaz z treści logicznych i teologicznych, aby zaprezentować warstwom niepiśmiennym zbiór symboli wiary chrześcijańskiej w formie emblematów : Krzyż, monogramy, JHS (Jezus Hominum Salwator), ryba – co Ligia rysowała na piasku Wincjuszowi ? – baranek, szopka Bożo Narodzeniowa i.t.d. Te „wizualizacje” jakby powiedział dzisiejszy specjalista od reklamy – zapewniają transnarodowy przekaz (chciałoby się napisać telewizyjny) zrozumiały lub raczej odczuty i zrozumiały przez niepiśmiennych.

Niektórzy badacze n.p R.Debray uważają, że Komunia Święta czyli dogmat rzeczywistej obecności ciała Chrystusa w maleńkim plasterku chleba jest eucharystyczną „kompresją” będącą odpowiednikiem współczesnej techniki plastycznej zwanej „kompresją kierowaną”. Twórca mediologii twierdzi także, że : „Tajemnica Wcielenia (Chrystus jako pierwszy mediator) wyróżnia się niczym największa rewolucja intelektualna w historii dwóch minionych tysiącleci. Dzięki niej trwa era chrześcijaństwa /…/. Dzięki temu dogmatowi-matrycy na monoteistycznym Zachodzie istnieją obrazy, podczas gdy dwa pozostałe monoteizmy je wykluczają ; możliwe stało się figuratywne wstawiennictwo wobec boskości. Dzięki Wcieleniu staliśmy się cywilizacją malarstwa, kina a dziś wideo (Hollywood narodził się na II soborze Nicejskim w 787 roku).”. Francuski filozof stwierdza fakt ewidentny dla wszystkich badaczy współczesnych mediów dysponujących wykształceniem teologicznym i filozoficznym, jednocześnie jednak ta zależność jest po prostu nie przyjmowana do wiadomości przez post modernistyczna naukę. Dlaczego ?
Powrócę teraz do ewolucji malarstwa w Europie które nieprzerwanie do renesansu kwitnie i się rozwija obdarzając nas arcydziełami realizmu będących jednocześnie symbolicznym wyrazem Stworzenia. Otóż od końca wieku XIX artyści zaczęli odwracać się od rzeczywistości plecami. Kiedy czyta się pisma Kadinskiego widać wyraźnie, że interesuje go tylko doświadczenie wewnętrzne , to samo a może jeszcze dobitniej stwierdza inny rosyjski awangardzista Kazimierz Malewicz pisząc, że : „wszystko co określało przedmiotowo-ideową strukturę życia i „sztuki” : idee, pojęcia, przedstawienia…, wszystko to artysta odrzucił aby dać posłuch czystemu odczuciu.”.

 

A.Besanson pisze, że Kadinsky : „wyraża swe głębokie ja, będące przedłużeniem boskich mocy, w formach i barwach zupełnie od rzeczywistości zewnętrznych oderwanych. Kadinsky odwraca się plecami do tradycji chrześcijańskiej.”. Malarz ten i jego koledzy awangardziści z trzech wymiarów rzeczywistości : Boga, natury i duszy, wykreśla naturę, żeby zostawić dusze sam na sam z Bogiem, sa oni przekonani, że mogą przedstawić absolut rezygnując z jakichkolwiek odniesień do natury.

Jest to przekonanie typowo gnostyckie. Wynika z tego jednoznacznie, że natura która jest jedynym zdroworozsądkowym dowodem istnienia Boga w gruncie rzeczy nie istnieje naprawdę, że to co się naprawdę liczy to wewnętrzny ciągle zmieniający się świat artysty oderwanego od rzeczywistości, zapatrzonego w drgania swojej duszy, która jest prototypem wirtualnego nierzeczywistego świata.

Według postmodernistycznych filozofów to właśnie zniszczenie tradycji chrześcijańskiej umożliwiło powstanie internetu i jego specyficznej wypranej z natury, sztucznej i nierzeczywistej kultury. Czy mają racje ? Czy przypadkiem nie jest obowiązkiem filozofów iteologów odwołujących się do tradycji chrześcijańskiej odczytać na nowo chrześcijańską tradycje z perspektywy funkcjonowania elektronicznych mediów i podjąć polemikę i analizę z awangardą malarską pierwszej połowy XX wieku, która pierwsza odrealniła świat ?

Są to pytania zasadnicze dla naszej samowiedzy, ale także dla samowiedzy „wirtualnej rzeczywistości”, która z dnia na dzień z godziny na godzinę unicestwia coraz bardziej rzeczywistość w której chodzimy na spacery, jemy obiad i śniadanie, dotykamy przedmiotów, i obawiamy się, że już niedługo będziemy tacy jak autystyczne dzieci, które aby coś poczuć biją z całej siły głową w ścianę.

Piotr Piętak