Komunizm a la Misiewicz

Rzecznik prasowy i dyrektor gabinetu politycznego MON, Bartłomiej Misiewicz założył portal, którego celem jest walka z dezinformacją. Inicjatywa rewelacyjna, a ja jako człowiek, który zawodowo zajmuje się budową portali i stron internetowych i jednocześnie podejmuję okresowo analizą zmian norm i metod informowania (i dezinformowania) internautów w „sieci sieci”, zachęcony przez Bohatera Mediów, przystępuje do wstępnej analizy zarówno treści jak i formy portalu dezinformacja.net. Pierwsza uwaga – w zakładce pt. „Strona główna” znajduje się duże zdjęcie, które dowodzi, ze Pan Misiewicz nie wie z czym walczy, bowiem na zdjęciu znajdują się tylko i wyłącznie strony gazet codziennych  otóż wiemy doskonale, że dezinformacja w dobie portali społecznościowych typu Facebook czy Twitter ma miejsce, jest organizowana i przeprowadzana głównie w Internecie. Dlatego za poważny błąd należy uznać nie umieszczenie na zdjęciu na stronie głównej – żadnego kadru strony internetowej. Wiemy doskonale, że takie portale jak Onet.pl czy wp.pl manipulują i dezinformują już na poziomie tytułów artykułów. To w Internecie odbywa się wojna informacyjna. To Internet jest polem bitwy, a nie gazety codzienne, które w Polsce padają. Upadek „Gazety Wyborczej” spowodowany jest nie tylko odebraniem jej przywilejów, ale także rozwojem portali informacyjnych. Powtarzam,  nie umieszczenie na zdjęciu na stronie głównej – żadnego kadru strony internetowej błędem dyskwalifikującym kwalifikacje zawodowe pana Misiewicza. Przejdźmy do treści, otóż po zdjęciem znajduje się tekst pt. „Wstęp” w którym czytamy:

„Dezinformacja stała się ostatnią nadzieją dla tych, którzy nie mogą się pogodzić z werdyktem wyborców, odsuwającym ich od steru władzy. Przypomnijmy sobie nieudaną, operetkową próbę zamachu stanu 16 grudnia ubiegłego roku. Z wojną informacyjną mamy do czynienia każdego dnia – ostatnie dni przyniosły wymyśloną aferę w związku z rzekomą odmową przyjęcia sierot z Syrii przez rząd czy kłamstwa na temat tzw. ustawy metropolitalnej, albo na temat resortu Obrony Narodowej.”.

Przytoczony fragment dowodzi, że pan Misiewicz nie ma najmniejszych kwalifikacji do pełnienia swojej funkcji, tak można myśleć, nigdy nie można tego napisać bowiem ten fragment ujawnia zasadę metodologiczną portalu – dezinformuje opozycja i ci, który nie zgadzają się ze mną i moimi zwierzchnikami. Otóż w takim razie portal powinien zmienić nazwę, bowiem dezinformuje bardzo często władza, dezinformuje opozycja, dezinformują internauci i robią to o wiele subtelniej niż toporny, wręcz stalinowski tekst pana Misiewicza.  „Wstęp” kończy się iście stalinowską filipką, przytaczam go, żeby ktoś nie pomyślał, że to ja wymyśliłem:

„Przeciętny czytelnik ma olbrzymi problem z poruszaniem się w informacyjnej dżungli. Z rozróżnieniem informacji prawdziwych od sprytnie zmanipulowanych. Nasz portal, demaskując kampanie dezinformacyjne, pokazując technikę dezinformacji i wskazując na inspiratorów, będzie starał się być dla Państwa przewodnikiem. Mamy również nadzieję, że będziecie Państwo nie tylko czytelnikami, ale także współredaktorami. Czekamy na wszelkie sygnały o oszczerczych kampaniach i planowych akcjach dezinformacyjnych – za którymi stoją pieniądze, walka o wpływy czy zawiedzione polityczne nadzieje. Warto razem stanąć w obronie prawdy.”.

Jest to tekst a la „Trybuna Ludu” z 1952 roku. Wyrażenia typu: „Nasz portal, demaskując kampanie dezinformacyjne, pokazując technikę dezinformacji i wskazując na inspiratorów”, jest żywcem wzięty z przemówień Stalina czy Radka. Jeszcze gorzej – Antku czy ty dobierałeś jako swoich współpracowników dzieci wychowanych w komunistycznej kulturze – brzmi fragment następny: „Czekamy na wszelkie sygnały o oszczerczych kampaniach i planowych akcjach dezinformacyjnych – za którymi stoją pieniądze, walka o wpływy czy zawiedzione polityczne nadzieje.”. To już brzmi jak deklaracja Pawki Morozowa – donosić, śledzić wrogów, meldować Misiewiczowi. Czysta komunistyczna groza.

W zakładce pt. „Autorzy” znajduje się biogram jednego autora portalu – pana Misiewicza, w takim razie tytuł zakładki powinien brzmieć: „Autor”.

Największym kuriozum portalu jest zakładka pt. „Misja” w której możemy przeczytać ten sam tekst, który umieszczono w zakładce „Strona główna” pt. „Wstęp”. Nie mnie oceniać tego typu etyke zawodową pana Misiewicza.

I na koniec zakładka „Polecane” w której znajdują się linki do „Radia Maryja”, portalu niezalezna.pl i portalu polityce.pl , wszystkie te portale i radio mają konotację prawicowe i katolickie co narusza podstawy kultury demokratycznej kultury Internetu – powinno sie zamieścić  także link do portalu (gazety, radia) o liberalnych lub lewicowych poglądach. Słyszę już ryk oburzenia. Co jest jednak ważniejsze – demokracja czy poglądy obozu rządzącego?

Piotr Piętak