Wybory we Francji

Francja upada i nawet zwycięstwo  kandydatki FN nie uchroni Ojczyzny Unii Europejskiej przed dalsza degradacja jej międzynarodowego znaczenia. Pierwszym sygnałem pierwszego rozbioru Francji na dwa państwa były manifestacje młodzieży muzułmańskiej w 2005 roku. Było to rozruchy, które usankcjonowały ostateczny podział Francji na dwa terytoria na dwa odrębne organizmy państwowe. 10 000 spalonych samochodów, 300 zniszczonych budynków, setki szkół są na wpół zburzone, 130 policjantów i demonstrantów rannych. Francuskie miasta płoną, ale obywatele V Republiki nie zwracają na to żadnej uwagi.

Największe rozruchy społeczne w historii Francji –  8 listopada 2005 r. wprowadzono stan wyjątkowy w 25 departamentach Francji, po raz pierwszy od czasów wojny narodowo-wyzwoleńczej w Algierii   –  pozostają niezauważone przez jej obywateli. Ta skrajna obojętność francuskiego społeczeństwa obrazuje przepaść jaką dzieli młodych muzułmanów z przedmieść wielkich miast od reszty społeczeństwa. To nie są Francuzi, mówi Francja wskazując palcem młodych muzułmanów. Nie jesteśmy Francuzami, nienawidzimy Francji – odpowiadają mieszkańcy przedmieść Paryża czy Lyonu. Francja muzułmańska wypowiada świętą wojnę Francji laickiej.

Francja muzułmańska to przyszli „obywatele” Pastwa Islamskiego.  Francji nie ma, Francja umiera. Tą przerażającą diagnozę potwierdzają dzisiaj  francuski pisarz E. Zemmour w książce pod wymownym tytułem: „Francuskie samobójstwo”. Jego diagnoza jest bezlitosna: „Francja jest chorym człowiekiem Europy./…/. Francja straszy. Francja boi się samej siebie.”. Słodka Francja doznaje na naszych oczach kafkowskiej metamorfozy, zmienia się w obrzydliwego karalucha. „Francja nie rozpoznaje samej siebie.”. /…/. „Francja się uśmierca, Francja jest martwa.”.  Specjalnie tłumaczę dla polskiego czytelnika wstrząsającą diagnozę paryskiego intelektualisty, ponieważ to samo na początku XXI wieku mówiły młode muzułmanki w podparyskich pociągach. Obraz Francji malowany piórem pisarza jest przerażający:  oto wielce niedoskonała próba: „Francuzi nie rozpoznają już Francji. Wolność zmieniła się w społeczną anomię, , równość w ideologie egalitaryzmu, braterstwo w wojnę wszystkich przeciwko wszystkim./…/ Nie wiemy gdzie podążamy, ponieważ zapomnieliśmy skąd przyszliśmy. Nauczono nas kochać to czego nienawidzimy i nienawidzić tego co kochaliśmy. ”. [1]. Czy Francja stanie się częścią Państwa Islamskiego? Czy zostanie ostatecznie skolonizowana przez muzułmanów? Otóż wybory prezydenckie we Francji zbiegaja się z ostateczną klęska Państwa Islamskiego (ISIS) co będzie miało dramatyczny wpływ na zagrożenie terrorystyczne w Paryżu czy Lyonie. Dlaczego?

„Ewentualna klęska militarna tzw. Państwa Islamskiego mogłaby doprowadzić do sytuacji, w której silnie zmotywowani bojownicy powrócą do swoich krajów ojczystych i zaczną stwarzać znaczne problemy w sferze bezpieczeństwa. Niektórzy z  tych powracających będą cierpieli na przeróżne schorzenia traumatyczne i przeżywali szok, inni zostaną zwerbowani przez organizacje kryminalistów.” –napisali dwa lata temu specjaliści z  CIA w specjalnym raporcie przeznaczonym dla prezydenta Obamy. Tysiące  obywateli Francji, którzy walczą w armii ISIS powrócą do Francji w momencie wyborów prezydenckich. Kto na tym skorzysta? Odpowiedź jest wiadoma – jeżeli wygra FN to rozpad UE jest pewny

 

[1] Patrz E. Zemmour