J. Kaczyński propaguje nowy ustrój – korporacjonizm chrześcijański

Na konferencji gospodarczej w Toruniu prezes J. Kaczyński wygłosił przemówienie w którym  sformułował hasło precyzyjnie odzwierciedlające światopogląd elektoratu PiS: „najpierw państwo, później własność.”.  Jak te hasło przekuć w praktykę? Jak pogodzić etatyzm z liberalizmem, który dla elektoratu PiS jest równoważny ze złodziejstwu? Filozofia gospodarcza PiS, od chwili jego powstania, sprowadzała się do propagowania solidaryzmu społecznego, etatyzmu i ograniczania samorządności. Do tego wszystkiego dochodzi swoisty moralizm; analizując postawy polskich przedsiębiorców J. Kaczyński nie odwoływał się do takich pojęć jak zyski czy podatki, lecz stwierdzał, że przedsiębiorcy odpowiedzialni za losy Polski nie mogą spraw  innowacji ignorować, że ich moralnym obowiązkiem są większe inwestycje.

Być może moja konstatacja zdziwi zwolenników aktualnego rządu, ale PiS  w swojej antyliberalnej ideologii odwołują się w praktyce coraz częściej do analiz zawartych w encyklice Quadragesimo Anno opublikowanej w 1931 r., w której Kościół katolicki po raz pierwszy w swej historii atakuje tak zdecydowanie wolną konkurencję. Już dwa lata temu w programowym przemówieniu J. Kaczyński stwierdził: „Skupienie potęgi i bogactw w rękach niewielu, właściwe ostatniemu okresowi życia gospodarczego, jest naturalnym następstwem nieograniczonej wolności konkurencji”. Konkurencję i wolny handel trzeba ograniczyć, taki jest fundament chrześcijańskiego korporacjonizmu, głoszonego aktualnie przez PiS.

Ten ustrój gospodarczy kształtował się w PiS już od kilku lat i był widoczny najbardziej w ustawie o Narodowym  Programie Zatrudnienia – sztandarowym projekcie partii J. Kaczyńskiego regulującym w biurokratyczny sposób życie gospodarcze w Polsce. Ideałem politycznym PiS jest ustrój korporacyjny, w którym na przykład konflikty między pracownikami i pracobiorcami reguluje państwo.  Nie trudno zauważyć, że tego typu filozofia gospodarcza jest całkowicie sprzeczna z procesem globalizacji i dominacją kapitału finansowego w ekonomii światowej, który dyktuje warunki, dlatego J. Kaczyński podkreślał w swoim wykładzie, że konieczna jest odgórna regulacja rynku finansowego. Pytanie brzmi; a kto ja miałby przeprowadzić? Rząd światowy?

Korporacjonizm chrześcijański jest odpowiedzią J. Kaczyńskiego na konflikt w rządzie, między frakcja „narodowych katolików” oraz frakcją „technokratów” który jest od pewnego czasu coraz bardziej widoczny. Dla A. Macierewicza przywódcy „narodowych katolików” minister Streżyńska była  i jest nadal dla aktualnego ministra MON forpocztą „liberalizmu” i innego wszelkiego zła. Technokratyzm – dla narodowych katolików – jest liberalizmem czyli wrogiem.  Pozornie frakcja „narodowych katolików” jest słabsza, ale to błąd ma ona bowiem to o czym frakcja „technokratów” może tylko pomarzyć: żelazny elektorat PiS. który jest wierny A. Macierewiczowi prawie tak samo jak J. Kaczyńskiemu.  Program chrześcijańskiego korporacjonizmu – pod którym podpisuje się obiema rękoma przywódca „technokratów” M. Morawiecki – ma w zamyśle J. Kaczyńskiego konflikt załagodzić i stworzyć platformę wspólnego działania. Korporacjonizm chrześcijański jest nie tylko ideologią nowej filozofii ekonomicznej, ale także metodą socjotechniczną do wyciszania konfliktów w rządzie. Frakcja „technokratów” chce ustanowić w naszym kraju ustrój republikański w którym ekscesy liberalizmu i libertynizmu będą ograniczone, ale sama zasady liberalizmu nie będą wyeliminowane.

Natomiast frakcja „narodowych katolików” chce wprowadzić ustrój w którym zasady katolicyzmu spod znaku Dmowskiego byłyby główną wskazówką rządzenia i nowej instytucjonalizacji IV Rzeczpospolitej. Konflikt jest nieunikniony i J. Kaczyński musi zrobić wszystko by go zlikwidować. Stąd nowa filozofia gospodarcza: chrześcijański korporacjonizm.