Zarzynanie Wałęsy i prawda historyczna

Kilka słów wstępu. Strajki sierpniowe w roku 1980 i powstanie „Solidarności” było niezwykłym faktem historycznym, żadne wydarzenie z historii Europy XIX i XX wieku nie da się z nim porównać. To była realizacja mitu robotniczej rewolucji, który stał się rzeczywistością. I wtedy świat zamarł w przerażeniu –groźba interwencji radzieckiej – i zachwycie; robotnicy pokazywali swoje prawdziwe oblicze, rozbijali butelki wódki wnoszone na teren strajkujących zakładów, byli spokojni i tak pewni swej racji, że udzielała się ona wszystkim, nawet zagranicznym dziennikarzom. Jeżeli Polska wniosła coś do historii światowej to właśnie te 16 niezwykłych miesięcy, które zmieniły skórę świata. O to dziedzictwo nie tylko narodowe, także światowe powinniśmy dbać, powinniśmy je kultywować. Niszczymy je. Niszczymy Wałęsę mszcząc się na jego karierze. Zapominamy, że gdyby nie on to Tymiński wygrałby wybory. Wałęsa jest kozłem ofiarnym naszych niepowodzeń. Nienawidzimy go tak mocno jak nienawidzimy nasze porażki i klęski. Mordujemy „Solidarność”. Mordujemy Wałęsę w imię naszych autentycznych i wydumanych nieszczęść. Zapominamy czym były strajki, na czym polegał ich fenomen.

Co doprowadziło do wybuchu strajku generalnego na Wybrzeżu, jakie były przyczyny  utworzenia Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego (to właśnie ten typ organizacji doprowadził do zwycięstwa strajkujących) i kto naprawdę postulował utworzenie niezależnych od władzy związków zawodowych.

Strajk generalny robotników z wybrzeża był przede wszystkim kontynuacją strajków grudniowych z 1970 roku. Można powiedzieć, ze ruch sierpniowy był odpowiedzią na tamten Grudzień i na rozwiązania grudniowe. Robotnicy Wybrzeża, robotnicy Szczecina, Gdańska, Gdyni pamiętali swoje błędy z Grudnia 1970 r. Wiedzieli, że nie wolno im wychodzić na ulice. Manifestować czy nawet atakować komitety partyjne. Wiedzieli, że cały strajk musi rozegrać się wewnątrz zakładu. Ktokolwieg żył w tamtych latach i miał kontakt z mieszkańcami Wybrzeża wie doskonale, że jednym z najważniejszych tematów rozmów z nimi była tragedia grudniowa. Pamięć ofiar poniesionych w 1970 r. była niezmiernie żywa, a poza tym i to z punktu widzenia zrozumienia historii Solidarności jest najważniejsze, ludzie , którzy zdecydowali się na strajk w Sierpniu 1980 r., byli tymi samymi , którzy podjeli strajk w 1970 r.

Wałęsa była zaangażowany w strajk w grudniu 1970 r i mówił w sierpniu, że ciąży na nim krew jego ofiar. Wądołowski – jeden z przywódców strajku w Szczecinie – wspominał, że wychodził z bramy oblężonej stoczni i szedł w kierunku posterunków wojskowych z podniesionymi rekami, nie wiedząc czy będą do niego strzelać czy nie. Przysiągł sobie wtedy, ze nigdy więcej nie można dopuścić do takiej masakry, jaka się zdarzyła. Lato roku 80-tego było nawiązaniem do wydarzeń roku 70-tego, było ich drugą falą. Druga fala społecznego ruchu zawsze jest silniejsza, ponieważ zawiera w sobie nie tylko reakcje na wydarzenia aktualne, lecz także reminiscencje i – co najważniejsze – uraz wyniesiony z wydarzeń dawniejszych. Robotnicy Wybrzeża wiedzieli, że dali się wpuścić Gierkowi w maliny ; to ich własnie cała Polska oglądała na ekranach telewizorów rozmawiających z Gierkiem przez wiele godzin. I to ich okrzyk „pomożemy” był hasłem gierkowskiej epoki. To ten okrzyk legitymizował partie komunistyczną, ta samą partie na której rozkaz wymordowano ich kolegów i koleżanki.

A zatem do pamięci o krwi, do świadomości błędu taktycznego jakim było wyjście ze stoczni i narażenie się na konfrontacje z milicją i wojskiem, doszło także ogromne poczucie winy, że – brzmi to brutalnie – sprzedali się za obietnice lepszego życia, reprezentatom tej samej władzy, która miała krew na rękach ich współtowarzyszy pracy. Krew jest posiewem historycznym – jak dowodzi tego historia- bodaj najżyźniejszym, ale ta krew w świadomości robotników Wybrzeża została przez nich samych zdradzona.[1]. To ta wybuchowa mieszanka tłumionej  przez poczucie winy pamięci o zamordowanch kolegach była decydującym czynnikiem rozpoczęcia strajku w 1980 roku. I to dlatego właśnie Wałęsa został przywódcą tego ruchu. Tego faktu historycy IPN nie biorą niestety pod uwagę.

W tym miejscu warto przypomnieć fakt, który nie jest wogle brany pod uwage przez współczesnych badaczy : w czasie strajku w 1970 r. robotnicy ze Szczecina także domagali się powołania międzyzakładowej organizacji i pamięć o tym doświadczeniu intelektualno-organizacyjnym wśród nich na pewno przetrwała. Dowodem na to jest błyskawiczne (w ciągu 24 godzin) utworzenie MKS-u w Szczecinie w sierpniu 1980 r,[2]  Główny postulat  strajkujących robotników czyli powołanie niezależnych od władzy związków zawodowych wypływało więc z doświadczeń grudnia 1970 r.  i nie miało nic wspólnego z postulatami KOR-u, także działacze WZZ Wybrzeże o tym postulacie – do sierpnia 1980 r. – nic nie pisali. Zarówno działacze KOR jak i WZZ propagowali zakładanie  na terenie zakładów t.z.w Komisji Robotniczych biorąc za przykład strategie Hiszpańskiej Partii Komunistycznej, która tego typu organizacje robotników lansowała w Hiszpani w latach 60-tych XX wieku, kiedy to reżym Franco pod wpływem działaczy Opus Deii  zaczął się liberalizować. 18 sierpnia KSS KOR i redakcja „Robotnika” ogłasza wspólny apel w którym głównym postulatem jest namawianie robotników o negocjonowanie z władzą „wprowadzenia stałego dodatku drożyźnianego”. [3].

Tego było już za wiele nawet dla Borusewicza, nie wspominając o działaczach MKS-u ze Szczecina, którzy po prostu apelu nie kolportowali, bojąc się, że w ten sposób skompromitują opozycje demokratyczną. Kto napisał i wstawił historyczny postulat, główne żądanie strajkujących o „akceptacje niezależnych od partii i pracodawców wolnych związków zawodowych” ? Bardzo często wymieniany w tym kontekście Bogdan Borusewicz jeszcze w 1994 roku tak wspomina swój udział w strajku : „Zmęczony bezsenną nocą w Stoczni Gdańskiej spałem pod stołem przy którym formułowano postulaty /…/ . Kiedy obudziłem się próbowałem to wszystko usystematyzować /…/, wykreśliłem też postulay wolnych wyborów”. [4] W kilka lat później Borusewicz stwierdził, ze to działacze WZZ pisali postulaty polityczne. Tylko ludzie, którzy ograniczają historie Polski do dwóch miast – Gdańska i Gdyni – do dwóch stoczni – Gdańskiej i Komuny Paryskiej – do jednego płotu , który ktoś przeskoczył albo nad nim przefrunął, mogą twierdzić, że a) Organizacja strajku w Międzyzakładowe Komitety Strajkowe  w Szczecinie i Trójmieście została wymyślona przez działaczy WZZ Wybrzeże (przypomne raz jeszcze bez tej organizacji nie powstałaby „Solidarność”) ; b) postulat utworzenia niezależnych od władzy związków zawodowych wypłynął od działaczy WZZ Wybrzeże. Neutralny obserwator, angielski socjolog L.Goodwyn twierdzi w książce : „Jak to zrobiliście ? Powstanie Solidarności w Polsce”, ze postulaty te były formułowane już w grudniu 1970 zarówno wśród robotników Gdańska jak i Szczecina. WZZ Wybrzeże towarzyszyło zaledwie świadomości robotników, która co najistotniejsze, kształtowała się od grudnia 1970 roku poprzez strajki (o których nic nie wimy oprócz tego, ze się odbyły) w drugiej połowie lat 70-tych. Strajków tych było ponad 1000. Wiekopomna natomiast zasługą działaczy WZZ Wybrzeże był fakt, ze całkowicie zignorowali apele  przywódców opozycji czyli Kuronia, Michnika nawołujące do walki o „dodatek drożyźniany”.

W sierpniu 1980 roku w Szczecinie, Trójmieście, na Śląsku, w Elblągu wybuchają strajki nie w pojedynczych fabrykach lecz w wielu zakładach naraz. Komitety Strajkowe tych zakładów – w ramach tej samej aglomeracji  – nawiązują między soba kontakty i tworzą Międzyzakładowe Komitety Strajkowe, organizacyjny fenomen sprzeczny całkowicie z praktyką i ideologią komunistyczną która –  w.g wszystkich sowietologów – polegała na destrukcji więzi społecznych. Powstanie MKS-ów było dowodem że więzi społeczne w Polsce nie zostały całkowicie zniszczone czyli, ze społeczeństwo polskie nie zostało przez partie komunistyczna zdezintegrowane. Czym wytłumaczyć ten samoorganizacyjny fenomen, który wprawił w osłupienie cały świat ? Otóż niewątpliwie dużą rolę odegrało doświadczenie walk robotniczych. Poznań 1956, grudzień 1970, Radom i Ursus 1976 , lecz nie tylko ; rok przed sierpniem 1980 r. Polacy przeżyli pielgrzymkę Jana Pawła II do ojczyzny, która była jakby samoorganizacyjnym wstepem do strajków. W czasie pielgrzymki społeczeństwo polskie na kilka dni odmieniło się całkowicie , zrzuciło z siebie wszystkie sowieckie nawyki, uwierzyliśmy, ze możemy być inni. Odnaleźliśmy się jako Naród. To doświadczenie wpłynęło decydująco na organizacje i przebieg strajków sierpniowych, które w swej najgłębszej istocie były Chrześćjańską Rewolucją.

Tak przedstawiała się w sierpniu 1980 r. sytuacja Narodu Polskiego. Byliśmy – po raz pierwszy od 1945 r. – zintegrowani i oczyszczeni przez Papieża. Ufni. PZPR była natomiast rozrywana – szczególnie od 1975 r. – przez róznego rodzaju walki frakcyjne. Wspólnym mianownikiem frakcyjnych rozgrywek była chęć odsunięcia od władzy E.Gierka. Używano różnych metod. Stefan Olszowski członek KC PZPR w 1979 roku stwierdza na posiedzeniu biura Politycznego, że partia powinna zrealizować postulaty zawarte w „Raporcie o stanie Rzeczpospolitej i drogach do jej naprawy” opracowany przez komitet redakcyjny konserwatorium Doświadczenie i Przyszłość (DiP) w którym byli rewizjoniści, członkowie quasi intelektualnej opozycji krytykują w radykalny sposób rządy ekipy Gierka. Olszowski przegrywa jest relegowany z biura politycznego i wysłany jak ambasador. do NRD. [5] (Olszowski zostanie dookoptowany powrotem do biura politycznego w czasie strajków). Była to jedna z wielu prób wysadzenia z siodła Gierka. Aparat partyjny jest coraz bardziej sfrustrowany liberalną polityką Gierka w stosunku do opozycji, aktor Filipski formułuje wraz z innymi komunistycznymi „jastrzębiami” platformę wewnątrzpartyjną nawołującą do radykalnej zmiany polityki partii wobec KOR-u i KPN-u.Do białej gorączki doprowadza aparat partyjny informacja, że Gierek na każde posiedzenie RWPG bierze ze soba dwie walizki dolarów by obdarowywać nimi towarzyszy radzieckich wściekłych na niego za tolerowanie opozycji, rewizjonistów i.t.d. Katastrofalna sytuacja gospodarcza, pogłębia wśród komunistów poczucie paniki, szczególnie po wyborze na Papieża kardynała Wojtyły.

Wtedy to Władysław Machejek na posiedzeniu partyjnym w Krakowie  wykrzyknął : „towarzysze czapki z głów, pól litra za pazuchę i idziemy księży po dupach całować”. Gierek świadomy niebezpieczeństwa poświęca swego wiernego współtowarzysza Piotra Jaroszewicza, który w 1980 r. „rezygnuje” ze stanowiska premiera. „W Polsce frakcje wzięły się znowu za łby. Oznacza to, ze powstaje obecnie nowa wyjątkowa koniunktura na demokratyzacje. /…/. Ale warunkiem niezbędnym do wykorzystania tej koniunktury jest, żeby naród polski nie przyglądał się bezczynnie i obojętnie temu co na szczytach drabiny społecznej wyprawiają jego władcy” stwierdził  Witold Jedlicki omawiając konflikty między t.z.w „Chamami” i „Żydami” w 1961 r.[6]  Sytuacja w 1980 roku się powtarza potwierdzając znaną tezę z politologi, ze im bardziej zdezintegrowana władza tym większa szansa na wywalczenie wolności, szczególnie w sytuacji gdy społeczeństwo odbudowuje więzi społeczne. W połowie sierpnia wybuchają strajki na Wybrzeżu, powstaje MKS, jednak – o czym dzisiaj nikt nie wspomina – 17 największych zakładów Trójmiasta, które także strajkują w początkowym okresie nie wchodzi w skład MKS-u (m.in. Stocznia Remontowa). W tej sytuacji władze komunistyczne rozumieją, że mogą nadal uprawiać politykę „Dziel i Rządż”. 18 sierpnia do Gdańska wyjeżdża delegacja rządowa na czele z wicepremierem T.Pyką (ulubieńcem i zaufanym człowiekiem Gierka) która podejmuje negocjacje tylko i wyłącznie z zakładami nie wchodzącymi w skład MKS-u.

Osiąga sukces, ponieważ z większością tych zakładów udaje mu się podpisać porozumienia dzięki obietnicy większego zaopatrzenie w mięso Trójmiasta, wprowadzenia 3-letnich urlopów macierzyńskich, podwyżki płac o 1500 zł ! Porozumienia zawarte z 17 zakładami nie wchodzącymi w skład MKS-u – i to jest fakt najważniejszy – nie zostaje zaakceptowane przez Biuro Polityczne KC PZPR. Dlaczego ? Otóż frakcje walczące o odsunięcie od władzy Gierka popełniłyby polityczne samobójstwo, bo zwycięstwo Pyki byłoby zwycięstwem Gierka. Dlatego dochodzi do sojuszu między frakcją Kani, Barcikowskiego i Olszowskiego aby ustaleń wicepremiera Pyki nie aprobować. Jakich argumentów użyto i dlaczego w/w zdecydowali się na prawdziwie rewolucyjny krok rozpoczęcia negocjaci z MKS-em. Po pierwsze Kania – odpowiedzialny w ramach KC za MSW – zarzuca na posiedzeniu Biura Politycznego wicepremierowi Pyce : „podjudził  przeciwko partii strajkujących, ze zamiast uspokoić ich, utrudnił nasza sytuacje. Dowodem jego nieodpowiedzialności miało być także to, że straszył zebranych Budapesztem, interwencja wojskową” [7]. Zarzuty absurdalne z punktu widzenia ideologii komunistycznej, ważniejszym argumentem było oskarżenie Pyki o nieodpowiedzialność za obietnice podwyżki płac o 30%, co – w.g słów Babiucha premiera rządu i najbardziej dotychczas zaufanego człowieka Gierka – jest podłożeniem miny pod gospodarkę narodową. Kania tryumfuje i to on stawia wniosek, aby rozpocząć pertraktacje z MKS-em. Jakich argumentów użył ? Czym przekonał resztę Biura Politycznego, ze „nie taki straszny wilk jak go malują”. Powtórzmy – Kania w Biurze Politycznym był odpowiedzialny za sprawy MSW czyli dysponował, materiałami na wszystkich członach MKS-u. Dysponował tez teczką Wałęsy i Jurczyka z których – przynajmniej dla komunistów – wynikało, że na czele strajków stoją ich agenci. Ten argument musiał przechylić szalę, ponieważ przekonał członków BP KC PZPR, że przy pomocy swoich agentów będą w stanie kontrolować i w końcu zniszczyć przyszłe związki zawodowe niezależne od partii. Wniosek : warunkiem podpisania Porozumień Sierpniowych i powstania „Solidarności”, było przekonanie wierchuszki PZPR, że Wałęsa i Jurczyk są ich agentami. Pomylili się nie tylko co do Wałęsy czy Jurczyka.

 

 

[1]  Patrz “Rozmowy niekontrolowane” Instytut Literacki Paryż 1983 str 36-38 wywiad przeprowadzany przez Alfe z Betą –cały wywiad, stylistyka i argumentacja dowodzi, że Betą był Andrzej Kijowski – który w roku 1980 pełnił funkcje doradcy MZK w Szczecinie

[2] Patrz L.Adamczuk „Przebieg rewolty szczecińskiej 1970-71” w pracy zbiorowej pod redakcją L.Mażewski, W. Turek „Grudzień przed Sierpniem” Gdańsk 1996 – polecam lekture tej książki

[3] J.Kuroń „Gwiezdny czas – „Wiary i winy dalszy ciąg”” str 114

[4] Patrz Lech Mażewski „W objęciach utopii – polityczna-ideowa analiza dziejów Solidarności 1980-2000” str 17 Wydawnictwo Adam Marszałek – Toruń 2001

[5]  Informacje tą przekazał mi  ś.p Jan Strzelecki ekspert „Solidarności” z PZPR wyrzucony w 1978 r. za organizowanie seminarium w ramach TKN-u.

[6] Witold Jedlicki „Klub Krzywego Koła” Instytut Literacki Paryż 1963 – w rozdziale p.t „Chamy”  i „Żydy” str 55

[7] Lech Mażewski op. str 19-23

 

Piotr Piętak

Jedno przemyślenie nt. „Zarzynanie Wałęsy i prawda historyczna”

  1. „rok przed sierpniem 1980 r. Polacy przeżyli pielgrzymkę Jana Pawła II do ojczyzny, która była jakby samoorganizacyjnym wstępem do strajków” i
    „Odnaleźliśmy się jako Naród. To doświadczenie wpłynęło decydująco na organizacje i przebieg strajków sierpniowych, które w swej najgłębszej istocie były Chrześcijańską Rewolucją.”
    Te dwie ww prawdy wystarczą w zupełności do opisu o tamtych czasach. Miałem wtedy ponad 30 lat.
    Proces zmian, który się wtedy zaczął miał z gruntu charakter ewolucyjny. Nawet „partia” zaczęła bo musiała do niego „dorastać”. Wałęsa był potrzebny no o ktoś musiał być.
    Dzisiaj już nie ma autentycznego przywódcy, bo teren okupacyjny został już zagospodarowany.

Możliwość komentowania jest wyłączona.