Samorządy – batalia o Polskę

Najbliższe wybory samorządowe zdecydują o wyniku wyborów parlamentarnych w 2019 roku. Jeżeli PiS zdobędzie władzę w większości województw – a to oznacza kontrole strumienia pieniędzy unijnych i tysiące posad, które rozda się wśród swoich zwolenników – to partia J. Kaczyńskiego będzie rządzić drugą kadencję. Władza to rozdawnictwo posad i pieniędzy – swoim wiernym zwolennikom, którzy także zatrudniają potencjalnych zwolenników PiS i  poszerzają jego żelazny elektorat. Dzisiejszy „Puls Biznesu” opublikował artykuł z którego wynika, że w ciągu roku PIS zapewnił swoim członkom, rodzinom posłów i radnych, 1000 lukratywnych posad w przedsiębiorstwach skarbu państwa. Te szokujące dane jednak nie szokują elektoratu PiS, który pochwala „podbój państwa” przez ludzi J. Kaczyńskiego.

Nie trzeba dodawać, że proces „podboju państwa” przez PO był przez tych samych wyborców potępiany i to histerycznie za  rządów PO-PSL. Miarą upadku polskiej polityki jest fakt, że jeżeli D. Tusk mianuje prezesem spółki  to to jest to groza, „rozbiór państwa”, jeżeli natomiast robi to J. Kaczyński to  ci sami ludzie twierdzą, że jest to akt dziejowej sprawiedliwości. To skorumpowanie szerokich rzesz społeczeństwa polskiego przez partie, także PIS, jest jednym z najniebezpieczniejszych zjawisk społecznych, które jeszcze długo uniemożliwi normalny rozwój gospodarzy Polski. Elektorat PiS aprobuje nawet zjawiska, które szokowały i były przez ostatnie lata potępiane w sposób ekstremalny. Otóż na dobrą pracę liczyć mogą nie tylko znajomi, ale przede wszystkim rodzina.

Syn europosła Ryszarda Czarneckiego – Bartosz Czarnecki – trafił do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Jest tam doradcą. Europoseł tłumaczył, że syn jest patriotą i chce pracować dla polskiej firmy. Zapewniał też, że nie załatwił mu pracy. Bartosz Czarnecki w PGZ jest doradcą. A jego żona trafiła do spółki powiązanej z PZU. Jest członkinią rady nadzorczej. I tak możemy wyliczać bez końca. Dodajmy, że w spółkach skarbu państwa pracuje około 200 tysięcy ludzi. Na kogo ci ludzie, będą głosowali w następnych wyborach? Wybory samorządowe to sprawa – jeżeli chodzi o rozdawnictwo posad – o wiele poważniejsza, w tym przypadku chodzi o dziesiątki tysięcy lukratywnych stanowisk pracy, ale także możliwość kreowania nowych posad w nowych fundacjach czy stowarzyszeniach pośredniczących w rozdawnictwie unijnych pieniędzy. To jest prawdziwe eldorado pieniędzy i posad. Ten proceder do mistrzostwa doprowadziła PO. PiS zagarniając te fundacje i stowarzyszenia pod swoje skrzydła.

Ta wizja eldorado prowadzi nieuchronnie do konfliktów wśród terenowych działaczy PiS i organizacji z nim stowarzyszonych. Kto będzie prezesem stowarzyszenia X? Ja czy przewodniczący klubu „Gazety Polskiej”, a może ci nowi członkowie, którzy napłynęli do partii w 2016 też zechcą włączyć się do gry? J. Kaczyński będzie musiał rozstrzygać tysiące lokalnych konfliktów o posady i forsę. Chciałbym wspomnieć o jednym zjawisku, mianowicie w 2013 roku PiS liczył 22 tysiące członków, w styczniu  2016 już 32 tysiące czyli po zwycięskich wyborach do partii napłynęło 10 tysięcy nowych członków, których jedynym celem jest zdobycie – dzięki nowej partyjnej legitymacji – posady. Ci nowi członkowie to najwięksi wrogowie PiS i jego ideowego elektoratu. Kim są? A kto przegrał wybory w 2015 roku? SLD. Sądzę, że 10 tysięcy nowych członków w PiS to przyjaciele komunistów. Politycznie są wytrenowani i umieją poruszać się wśród skomplikowanej partyjnej gry. Jak i czy w ogóle J. Kaczyński będzie chciał zneutralizować ich wpływ? A może nie będzie chciał? Może – jak wskazuje przykład posła Piotrowicza – będzie ich faworyzował? Nadchodzą ciekawe czasy.

Piotr Piętak