IV Rzeczpospolita – dyktatura władzy ustawodawczej

Wszyscy zwolennicy PiS – co widać w notce Kamila Sasala opublikowanej na salon24 – zgadzają się na likwidację demokracji liberalnej i poważne ograniczenie demokracji. Wszyscy argumentują, że przeciętnego Kowalskiego nie interesują procedury i abstrakcyjne prawo, tylko konkrety, a konkrety to kupienie – socjalnymi ustawami – nowego elektoratu, który zapewni PiS – owi władzę co najmniej na 2 kadencje, jak pisze K. Sasal: Zwykłemu Kowalskiemu marzy się nie wolność sloganów, ale szansa na lepszy byt materialny. To co uderza w rozumowaniach członków PiS i jego zwolenników to absolutne lekceważenie formalnych procedur regulujących funkcjonowanie państwa. Jest to tym bardziej szokujące, że właśnie przez lekceważenie procedur doszło do tego samobójstwa Państwa Polskiego jakim był wylot Tupolewa z połowa polskiej elity politycznej na pokładzie, rankiem 10 kwietnia 2010.
Otóż aby coś sensownego o tym napisać trzeba najpierw przypomnieć podstawowe fakty, bez których wymienienia czytelnik błądzi w prawdziwej smoleńskiej mgle. 10 kwietnia 2010 katastrofa lotnicza pod Smoleńskiem w której zginęła para prezydencka i połowa polskiej elity politycznej, udowodniła Polakom , ze państwo polskie nie spełnia elementarnych wymogów cywilizowanych krajów. Warunki w jakich doszło do katastrofy są jednym wielkim oskarżeniem pod adresem naszych polityków, naszej administracji, Konstytucji, funkcjonowania urzędów i „państwa”, które to słowo trzeba pisać w cudzysłowie bo w praktyce ono po prostu nie istnieje. Nie istnieje „państwo” w którym procedury administracyjne dopuszczają by na pokładzie jednego samolotu podróż odbywali jednocześnie, prezydent, wicemarszałek Sejmu, całe dowództwo sił powietrznych kraju, najwybitniejsi posłowie największej partii opozycyjnej.
Nie istnieje „państwo” w którym po najtragiczniejszej katastrofie lotniczej jaka wydarzyła się na świecie od wielu lat minister MON zamiast podać się natychmiast do dymisji, paraduje po Sejmie, udzielając wywiadów jakby nic się nie stało. Nie istnieje „państwo” w którym aby zakupić nowe samoloty dla jego władz najpierw musi zginąć 96 najwyższych urzędników państwowych. To nie państwo to kpina. Jakim prawem na pokładzie znaleźli się ci, którzy nie mieli prawa się tam znaleźć razem? Dlaczego śp. prezydent dopuścił do tego i dlaczego się zgodził – on strażnik Konstytucji, prawa i procedur – na załadowanie na pokład starego, zużytego Tupolewa połowy elity politycznej III Rzeczpospolitej?

Takich pytań elektorat PiS nie stawia, bo przecież wiadomo, że jeżeli PiS jest głupi i forsuje bezsensowna koncepcje zamachu, to jednak jest jednocześnie niewinny jak aniołek. Otóż nie, nie umniejszając winy rządu i urzędników państwowych, trzeba stwierdzić jednoznacznie, że katastrofa smoleńska była z jednej strony wynikiem ostrego konfliktu na szczytach władzy III Rzeczpospolitej między śp. prezydentem i premierem, z drugiej zaś była objawem kompletnego rozpadu struktur państwowych. Brakiem szacunku dla procedur i prawa. Historia się teraz powtarza i PiS reprezentuje u sterów rządów skrajny woluntaryzm, skrajny brak szacunku dla formalnych procedur, których brak doprowadził do tragedii smoleńskiej. Sam to zresztą przyznaje ustami marszałka Senatu, który publicznie stwierdza, że poprawki opozycji do ustawy budżetowej powinny być przedyskutowane publicznie. Z perspektywy neutralnego obserwatora – a nawet zwolennika rządów B. Szydło, wielokrotnie pisałem o rewolucyjnych, przełomowych konsekwencja ustawy 500+ i innych ustawach – , sprawa uchwalenia ustawy budżetowej w Sali Kolumnowej i niemożność wycofania się z tego aktu, jest dowodem, że PiS lekceważy prawo, że prawo jest dla partii przeszkodą w sprawowaniu rządów. Otóż jest to filozofia polityczna wszystkich partii politycznych wywodzących się z autorytaryzmu. Oczywiście, że prawo jest nudne, oczywiście, że przeszkadza. Po to zostało wymyślone by przeszkadzało rządzącym. Tego fundamentu ustrojów demokratycznych PiS i jego zwolennicy nie akceptuje. Dlaczego? Dlatego, że prawo dla PiS i jego elektoratu jest tym samym czym było dla partii bolszewickiej – formą przemocy klasowej, forma utrwalania władzy „układu” nad zniewolonym Narodem.

Piotr Piętak