Wróg publiczny nr. jeden – komputer

Mechaniczna reforma edukacji, którą proponuje MEN jest jednym z największych skandali politycznych w III Rzeczpospolitej. Powrót do systemu osiem klas podstawówki i cztery lata liceum jest przedstawiany przez urzędników MEN jako panaceum na wszystkie bolączki jakie przeżywa  proces nauczania w Polsce. To co uderza w propozycjach MEN to całkowity brak świadomości, że w ciągu ostatnich 20 lat szkoła jako instytucja przeszła prawdziwa rewolucję polegającą na  informatyzacji procesu nauczania. Czym jest szkoła? Odpowiedź zna każdy; jest to instytucja, której fundamentem jest relacja między nauczycielem i jego uczniami. Otóż proces informatyzacji nauczania zniszczył więzi łączące nauczycieli z uczniami czyli doprowadził do upadku szkoły. To co jest przerażające to fakt, że opinia publiczna – z wyjątkiem nauczycieli – uważa, że proces informatyzacji szkół wzmacnia instytucję szkoły i ją unowocześnia czy też przystosowuje do współczesnego świata, a rzeczywistość jest dokładnie odwrotna; komputery i internet degradują szkoły, likwidują edukację . Komputeryzacja i internet są największym wrogiem szkoły i aby uzdrowić nasz system nauczania trzeba wyeliminować wpływ technik informatycznych na realny proces nauczania. To jest konieczne, ponieważ dzisiaj: „szkoła nie uczy tylko produkuje ludzi upośledzonych umysłowo”. Jeden z internautów tak podsumował dotychczasowe reformy edukacji w Polsce na przestrzeni ostatnich 60 lat. Zadanie z matematyki  w tym okresie ewoluowało w następujący sposób:

1950 rok: Drwal sprzedał drewno za 100 złotych. Wycięcie drzewa na to drewno kosztowało go 4/5 tej kwoty. Ile zarobił drwal?

1990 rok:  Drwal sprzedał drewno za 100 złotych. Wycięcie drzewa na to drewno kosztowało go 4/5 tej kwoty czyli 80 złotych. Ile zarobił drwal?

2000 rok:  Drwal sprzedał drewno za 100 złotych. Wycięcie drzewa na to drewno kosztowało go 4/5 tej kwoty czyli 80 złotych. Drwal zarobił 20 złotych. Zakreśl 20 złotych.

2013 rok: Drwal sprzedał drewno za 100 złotych. Pokoloruj drwala.

Szkoła to relacja: nauczyciel –> uczniowie, pytanie każdej reformy powinno brzmieć: jak wzbogacić tą relację.

Dzisiaj informatyzacja tą relacje zniszczyła gdyż ją zastąpiła schematem.

Nauczycielà –> komputer (internet) –> uczniowie

Pomiędzy nauczyciela i uczniów wstawiono urządzenie techniczne, które niszczy sama podstawę przekazywania wiedzy. Zawód nauczyciela został zdegradowany. Uczniowie nie podlegają procesowi przekazywania im wiedzy, tylko procesowi komunikowania im informacji. Na czym polega różnica pomiędzy przekazywaniem i  komunikowaniem wiedzy?

„Przekazywanie” oznacza wszystko co jest związane z dynamiką pamięci zbiorowej, a więc przede wszystkim instytucją szkoły i rodziny, natomiast termin „komunikacja” to krążenie informacji w danym momencie.

We współczesnej cywilizacji istnieje wiele „maszyn komunikacyjnych”: telegraf, radio, telewizja, komputer. Nie istnieją jednak maszyny do przekazywania, ponieważ przekazywanie odbywa się zawsze pomiędzy osobami a nie maszyną i osobą i związane jest z relacją interpersonalną np. między matka i synem, profesorem i uczniem, kapłanem i wiernym.

Nie ma bowiem możliwości przekazywania wiedzy bez interfejsu instytucjonalnego a więc szkoły i rodziny. Kryterium nowoczesności nauczania to nie brak interfejsu maszynowego (komputery dla sześciolatków) lecz brak czy kryzys funkcjonowania interfejsy instytucjonalnego – powtórzmy raz jeszcze – szkoły i rodziny. Komputery dla sześciolatków – czyli fundament e-szkoły – doprowadzą więc do jeszcze większego kryzysu szkoły czyli zakłócą proces przekazywania wiedzy i doprowadzą do zaniku relacji między nauczycielem i uczniem. Żyjemy w stanie „informatycznego upojenia”. Na krytykę procesu informatyzacji, urzędnicy MEN oraz ministrowie Edukacji i Cyfryzacji maja jedną, jedyną odpowiedź: dostarczają szkołą coraz bardziej wyrafinowanych oprogramowań. Czym się one charakteryzują? Są coraz bardziej przyjazne użytkownikom (dogmat programowania) co prowadzi do ogłupienia uczniów.

Rządzi nami prawo: im mądrzejsze oprogramowanie, tym głupszy użytkownik.

To prawo sformułował nasz pisarz W. Gombrowicz w latach 60 –tych XX wieku:

Im mądrzej, tym głupiej

Konsekwencje są tragiczne, jednym z największych niebezpieczeństw, które wyrasta przed nami w związku z tym, że automatyzujemy pracę umysłu oraz cedujemy kontrolę nad przepływem myśli na wszechmocne systemy elektroniczne jest powolna erozja człowieczeństwa. Komputer odczłowiecza człowieka. Zjawisko mobbingu wśród młodzieży, wzrastającego okrucieństwa wśród np. młodych dziewcząt, jest tego bezpośrednim – i udokumentowanym w licznych badaniach – dowodem. Ratujmy nasze dzieci! Domagajmy się likwidacji e-szkoły, e-podręcznika i e-nauczyciela, bo jutro będzie za późno.  

Piotr Piętak

 

Jedno przemyślenie nt. „Wróg publiczny nr. jeden – komputer”

  1. Oprogramowanie samo się nie napisze, ani też nie dąży do doskonalenia siebie – pisze je człowiek, więc dopóki roboty nie zaczną dążyć do samodoskonalenia się to oprogramowanie nie będzie mądrzejsze człowieka. Więc prawo wypisane w blogu jest zdecydowanie na wyrost

Możliwość komentowania jest wyłączona.