PiS – „straszny rabuśnik”

Z każdym nowym konfliktem wywoływanym przez PiS, formy protestu społeczeństwa staja się coraz ostrzejsze, coraz bardziej radykalne, dlatego po wydarzeniach, które rozegrały się dzisiaj w nocy pod Sejmem – prezes PiS musi zadać sobie pytanie: czy w razie masowych demonstracji w trakcie których dojdzie np. do ataków tłumu na siedziby partyjne PiS, policja wykona rozkaz strzelania nabojami gumowymi i gazem do demonstrantów? Innymi słowy kierownictwo PiS musi wiedzieć czy państwo jest jeszcze państwem, bo zgodnie z klasycznym sformułowaniem Maxa Webera, jest ono aparatem przemocy wykonujacym bez szemrania rozkazy władzy. Czy policjanci wykonają wszystkie rozkazy ministra Błaszczaka?

Analiza przekazu telewizyjnego z wczorajszych wydarzeń pod Sejmem nie pozwala na klarowną odpowiedź na to pytanie. To co rzuca się w oczy to skrajnie różne reakcje demonstrantów w stosunku do różnych przedstawicieli obozu rządzącego. Poseł Cymański, który jest symbolem dialogu i który jest zaprzeczeniem klasycznego przedstawiciela PiS wychowanego i wytrenowanego w kulturze „konfliktu” został przez tłum potraktowany obojetnie, a nawet przyjaźnie. Posłanka Pawłowicz, która jest symbolem „konfliktu” i która uwielbia konflikty wywoływać mało nie została rzszarpana przez ten sam tłum. Metoda rządzenia polegająca na wywoływaniu „konfliktów” przez władze jest bombą podłożoną pod funkcjonowanie państwa. Tak odczytują politykę J. Kaczyńskiego zwolennicy KOD, którzy konfliktów nienawidzą i traktują je jak zarazę jak wrzód, który trzeba usunąć, uważają – nie bez racji -, że jest to metoda skrajnie antydemokratyczna. Marszałek Kuchciński ogranicza dostęp dziennikarzy do Sejmu w sposób radykalny. Ma prawo, ale obyczaj demokratyczny – w takich wypadkach – jest klarowny; Marszałek powinien spotkac się z przedstawicielami mediów, przedyskutować z nimi swoje zarządzenia, zawrzeć jakis kompromis. Jednak słowo kompromis w języku polityki PiS, nie istnieje co jest także spuźcizną kultury komunistycznej.  Komuniści rządzili przy pomocy periodycznych prowokowanych przez nich samych  kryzysówRządzi z „żelazną konsekwencją” to słowa Mariusza Kamińkiego, od tych słów ciarki strachu biegają po plecach. Dlaczego? Bo PiS ma 100% racji. I w tym momencie wszystkim przypomina się motto z „Zniewolonego umysłu”:

„Jeżeli dwóch kłóci się, a jeden ma rzetelnych 55 procent racji, to bardzo dobrze i nie ma się co szarpać. A kto ma 60 procent racji? To ślicznie, to wielkie szczęście i niech Panu Bogu dziękuje! A co by powiedzieć o 75 procent racji? Mądrzy ludzie powiadają, że to bardzo podejrzane. No, a co o 100 procent? Taki, co mówi, że ma 100 procent racji, to paskudny gwałtownik, straszny rabuśnik, największy łajdak.”.