Koniec demokracji w Polsce

W 2016 roku  ukazały się dwie książki  – Justyna Błażejowska „Harcerska Droga do Niepodległości – od „Czarnej Jedynki” do Komitetu Obrony Robotników” oraz wybór publicystyki miesięcznika „Głos” redagowanego przez A. Macierewicza i  wydawanego przez KSS KOR – pod tytułem „Głos Niepodległosci” – z których wynika, że twórcami Komitetu Obrony Robotników nie byli J. Kuroń  i A. Michnik, tylko właśnie A. Macierewicz i P. Naimski. Czy polska opinia liberalna – tak ja umownie nazwę – dozna szoku poznawczego, dowiadując się, że walkę z komunistami o przemiany demokratyczne w naszym kraju rozpoczęli i – co ważniejsze – wymyślili i zorganizowali – dzisiejsi członkowie rządu PiS, oskarżani o wszystkie możliwe „antydemokratyczne” zbrodnie?

Wątpię. Polska anno domini  2016  charakteryzuje się całkowitym zerwaniem dialogu czy wymiany, myśli, informacji, opinii między obiema stronami społecznego konfliktu rozdzierającego nasz kraj. Rów jaki dzieli Polaków jest z każdym dniem coraz głębszy i szerszy, już się nie słyszymy nawet wtedy gdy zamiast rozmawiać, krzyczymy. Krzyk uniemożliwia rozmowę. Krzyku nikt nie słucha. Nikt ze strony przeciwników PiS nie zechce przeczytać i przyjąć do wiadomości informacji, że A. Macierewicz utworzył KOR. Zanik dialogu społecznego jest nieuchronnym  końcem demokracji. Zanik dialogu jest powrotem do czasów komunizmu.  Mam nieodparte wrażenie, że wróciliśmy do punktu wyjścia, że 40 lat walki o demokrację – KOR powstał w 1976 roku – przyniosło zerowe rezultaty.

Charakteryzując życie społeczne w komunizmie ks.  J. Tischner pisał:  „Bez dialogu nie może się obejść autentyczne życie społeczne. Aby wiedzieć, kim ja jestem, muszę spojrzeć na siebie nie tylko własnymi oczami, ale również oczami innych, jakby z zewnątrz. Podobnie inni – jeśli chcą poznać prawdę o sobie, muszą odwołać się do naszego, do mojego świadectwa o nich. ”. [1]. Czy przypadkiem konwulsyjny charakter rządów PiS  nie jest wynikiem  zaniku międzygrupowego dialogu, „lepiszcza” społecznego?  Czy grozi nam utrata demokracji, nie dlatego, że J. Kaczyński czy A. Macierewicz są autorytarnymi przywódcami, tylko dlatego, że nie umiemy ze sobą rozmawiać?

Czy zanik krytycyzmu wobec samego siebie wobec swych przekonań politycznych i społecznych – co jest warunkiem koniecznym rozpoczęcia dialogu -,  nie jest dowodem na wchłoniecie przez polskie społeczeństwo obcej jej kultury Rosji charakteryzującej się całkowitym brakiem autokrytycyzmu?  Ta uwaga dotyczy- w równym stopniu – obu stron konfliktu w Polsce. Cichy dramat Polski – proszę wybaczyć podniosłe słowa – polega na tym, że  bezwzględna walka polityczna toczona w naszym kraju wynaradawia powoli naszą kulturę. Stajemy się obcy we własnej ojczyźnie. Czy w takich warunkach próba odczytania na nowo historii konfliktu między A. Macierewiczem i A. Michnikiem, ma sens?

W książce Justyny Błażejowskiej „Harcerska Droga do Niepodległości – od „Czarnej Jedynki” do Komitetu Obrony Robotników” opublikowanej przez wydawnictwo „Arcana” (Kraków – 2016) opisany jest proces powstania pierwszej niezależnej od PZPR instytucji w PRL. KOR był  przede wszystkim  – o czym często zapominamy – instytucją funkcjonującą zgodnie z określonymi – wręcz biurokratycznymi przepisami. W KOR – aby przywołać konkretny przykład – ustalono jasne procedury rozdziału pieniędzy, pomiędzy  różne działania podejmowane przez jego członków, które były kontrolowane przez niezależnych mężów zaufania. Należał do nich m.in. Andrzej Kijowski i Stefan Kisielewski. KOR – to była instytucja w której panowały administracyjne metody i biurokratyczne procedury.

A. Macierewicz nie tylko powołał do życia Komitet Obrony Robotników, wymyślił nazwę, która unieważniała legitymizację ideologiczną PZPR, ale także zdecydował o jej kształcie organizacyjnym.W ruchach społecznych – idei lansowanej przez Kuronia – władzę absolutną zdobywali przywódcy albo świetnie zorganizowane mafie polityczne, w instytucjach władzę absolutną sprawowały procedury, które kontrolowały pod względem formalnym i finansowym jej funkcjonowanie. Gdy – w błyskawicznym skrócie, z lotu ptaku – spojrzymy na historię naszych walk narodowo wyzwoleńczych, to zauważymy, że  każde powstanie, każdy opór polskiego narodu wobec okupanta czy rozbiorcy konkretyzował się w powołaniu do życia instytucji Państwa Polskiego – tak było w czasie Powstania Styczniowego, tak było podczas okupacji i podczas Powstania Warszawskiego.

W tym dążeniu polskich bojowników o niepodległość kraju do tworzenia instytucji odzwierciedla się w naturalny i spontaniczny sposób demokratyczna tradycja historii Polski. Zabrzmi to heretycko, ale według mnie KOR, instytucja jawna, działającą ściśle według ustalonych procedur był pierwszym zalążkiem – „ziarnkiem gorczycy” – niepodległego Państwa Polskiego. Na tym właśnie polegała radykalna opozycja pomiędzy demokratyczno-instytucjonalnym programem A. Macierewicza i   rewolucyjno-samorządowym programem J. Kuronia. Pierwszy budował instytucje czyli Państwo Polskie. Drugi –niczym socjalistyczny Pugaczow – marzył o żywiole „ruchów społecznych”, które nasycą autentycznie robotniczą treścią, struktury PRL. Niezależne Instytucje contra Socjalistyczny Żywioł. Niepodległe Państwo Polskie contra PRL-bis.

A. Macierewicz wraz z P. Naimskim tworzył niezależną od PRL instytucję poddaną kontroli społecznej, „lewica laicka” albo propagowała poprawianie socjalizmu czyli PRL-u, co w jaskrawy sposób uwidacznia się w książce A. Michnika „Kościół, lewica, dialog”, albo proponowała tworzenie struktur organizacyjnych genetycznie wywodzących się z historii ruchu komunistycznego. To fakt trudny do uwierzenia, ale J. Kuroń i działacze Wolnych Związków Zawodowych, jeszcze  na początku strajków sierpniowych  propagowali zakładanie  na terenie zakładów tzw. Komisji Robotniczych biorąc za przykład strategie Hiszpańskiej Partii Komunistycznej, która tego typu organizacje robotników zakładała w Hiszpanii iw latach 60-tych XX wieku. Jest to tym bardziej szokujące, że w swym  programowym artykule pt. „Myśli o programie działania” (Aneks nr. 13/14 – 1977)  J. Kuroń przypomina historię przekształcenia – zgodnie z sugestią E. Gierka – Komitetu Strajkowego w Komisję Robotniczą w styczniu 1971 roku w Stoczni Szczecińskiej im. Warskiego. Co się stało z tą Komisją Robotniczą? Oddajmy głos Kuroniowi: „Jeszcze w trakcie 1971 roku przemocą, przekupstwem, prowokacją, rozbito przedstawicielstwo robotnicze w Stoczni Szczecińskiej. Ekipa Gierka udzieliła  publicznej lekcji społecznej demokracji: nie należy z nami pertraktować. ”.

Tylko człowiek niewolniczo przywiązany do ideologii ruchu komunistycznego mógł latem 1980 roku odwoływać się do nazw i instytucji kompletnie skompromitowanych w oczach polskich robotników. Dlaczego J. Kuroń i jego koledzy nawet podczas strajków sierpniowych,  nie umieli zerwać ideowej pępowiny łączącej ich z teorią i praktyką komunistycznej ideologii?  Naturalna doktryna polityczna zniewolonego społeczeństwa wyrosła z historii walk narodowo wyzwoleńczych  Polaków – którą reprezentował A. Macierewicz – polegająca na powoływaniu instytucji niezależnych – pod każdym względem, także semantycznym – od władzy zaborcy czy okupanta, była dla Kuronia i Michnika czystą abstrakcją. Niezrozumiałą utopią.  Byli więźniami ideologii  komunistycznej i rewizjonistycznej, byli więźniami własnych biografii. Z tego więzienia uwolnił ich A. Macierewicz.

Piotr Piętak


[1] Ks. Józef Tischner „Polski kształt dialogu” – Wydawnictwo „Edition Spotkania” Paryż 1981 r. str 198 –cytat str 186.