Francja Francuska

W maju 2017 roku odbędą się wybory prezydenckie we Francji, które zdecydują o przyszłości UE. Jeżeli wygra Marine Le Pen, kandydatka FN (Front Nationale [tłum. pl. Front Narodowy]), to rozpisze ona referendum – takie same jak Anglia – i Francuzi najprawdopodobniej na fali wzrostu nacjonalistycznych nastrojów zagłosują za opuszczeniem przez ich kraj Unii Europejskiej. Wszyscy komentatorzy omawiają ten scenariusz i nikt w niego nie wierzy. Przecież Francuzi nie zamordują własnego dziecka. Przecież UE to dzieło – głównie – Francji. To wszystko prawda, tylko komentatorzy zapominają dodać, że Francuzi już raz zagłosowali przeciwko UE, odrzucając w referendum Traktat Lizboński.

W maju 2006 roku 55% Francuzów, w rozpisanym przez Parlament referendum, zagłosowało przeciwko przyjęcia przez ich kraj Traktatu Lizbońskiego. To było głosowanie porównywane przez komentatorów do klęski pod Waterloo. Nikt już nie pamięta, że przeciwko TL głosowała znaczna część lewicy, że jego przeciwnikiem był L. Fabius – ukochane dziecko Mitteranda i całej Partii Socjalistycznej. Przerażona klasa polityczna Francji doprowadziła do przyjęcia, w sierpniu 2008 roku, TL przy pomocy głosowania w Parlamencie. To oszustwo wyborcy francuscy zapamiętali. Suweren czyli lud został wykiwany przez warstwę zawodowych kłamców jakimi są dzisiaj politycy.  To było wyrafinowane zabójstwo demokracji, w kraju, który tworzył jej podstawy. To było zwycięstwo brukselskiej biurokracji nad wolą francuskiego narodu.

Kto był wtedy premierem rządu francuskiego? Francois Fillon, pewny kandydat prawicy w najbliższych wyborach prezydenckich. Stwierdził on po ratyfikowaniu przez Parlament Traktatu Lizbońskiego. „Ratyfikacja Traktatu Lizbońskiego przez Francję na kilka miesięcy przed rozpoczęciem francuskiej prezydencji w Unii Europejskiej przypieczętowuje powrót naszego kraju do serca Europy”. Marine Le Pen, będzie te słowa przypominała każdego dnia kampanii, która już się rozpoczęła – będzie mówiła:

Politycy francuscy to zdrajcy Narodu

Politycy francuscy to zdrajcy Demokracji

Politycy francuscy to zdrajcy Francji

E. Zemmour w książce pod wymownym tytułem: „Francuskie samobójstwo”, napisał: „Francja jest chorym człowiekiem Europy./…/. Francja straszy. Francja boi się samej siebie.”. Słodka Francja doznaje na naszych oczach kafkowskiej metamorfozy, zmienia się w obrzydliwego karalucha. „Francja nie rozpoznaje samej siebie.”. /…/. „Francja się uśmierca, Francja jest martwa.”.

Francuzi nie lubią Francji Europejskiej, Francuzi kochają Francję Francuską i dlatego  Marine Le Pen może wygrać wybory prezydenckie. Co to znaczy dla nas? Rozpad UE. Powrót Rosji jako mocarstwa, które będzie dyktowało nam warunki naszej niepodległości – za zgodą rzecz jasna  USA, NATO, Francji i Niemiec – czyli faktyczna utrata tejże Niepodległości.

Piotr Piętak