Smoleński szok

Nie wypowiadam się na temat całości filmu o katastrofie smoleńskiej. Mam nadzieję, że jest to pierwszy film na ten temat, że powstaną inne, że będziemy umieli o tej tragedii rozmawiać i dyskutować, że cień pijanego Palikota tańczącego nad grobami 96 ofiar z butelką wódki w dłoni, zniknie i nie będzie zatruwał atmosfery narodowej dyskusji o tym przerażającym i – niestety – pouczającym, wydarzeniu.

Nie wiem czy katastrofa smoleńska była wynikiem zamachu, czy wynikiem niechlujstwa polskich urzędników, czy rezultatem ostrego konfliktu politycznego trwającego w Polsce od 2005 roku. Wiem, że prawdy o niej nie dowiemy się nigdy. Jeżeli katastrofa była zamachem rosyjskich służb specjalnych, to tym bardziej jestem przekonany, że „prawda” zostanie przed nami ukryta na wieki. To co jest przerażające w pierwszych komentarzach o filmie to żartobliwy ton recenzji dziennikarzy z koncernu „Agora”, to śmiech z scenariusza, gry aktorskiej, reżyserii. Śmiech jest zabójczy. Śmiech z filmu pogłębi atmosferę zaciętego konfliktu kulturowego, który rozdziera i osłabia nasz kraj. Jak rozmawiać o filmie? Jak rozmawiać o katastrofie? Jak rozmawiać o potencjalnym zamachu? Każda wątpliwość pod adresem filmu, jego przesłania, będzie traktowana przez zwolenników PiS jako zdrada narodowa. Jak w takim razie dyskutować? Jak wyrazić swoje wątpliwości? A przecież ich upublicznienie jest obowiązkiem każdego kto czuje się Polakiem. Tak, ale dla zwolenników PiS, ten kto wyraża wątpliwości Polakiem już nie jest. Błędne koło się zamknęło. Pozostaje w takim razie zadać potaniana które zwolennicy PiS pomogliby mi udzielić odpowiedzi:

  1. Dlaczego ostatnia scena filmu, kiedy to ofiary katastrofy smoleńskiej witają się oficerami pomordowanymi w Katyniu, jest dla mnie szokiem moralnym? Jest czymś absolutnie niedopuszczalnym z punktu widzenia chrześcijańskiego systemu wartości?
  2. Dlaczego scena ta przypomina komunistyczne agitki i jest – według mnie – obca kulturze polskiej?
  3. Dlaczego scena ta obraża pamięć o mordzie katyńskim

Takie pytanie krążyły mi po głowie po obejrzeniu tej sceny. Być może są to pytania bezzasadne, ale jednak je zadałem.

Piotr Piętak