Prawicowi obrońcy USA i CIA

W tygodniku „Do Rzeczy” pełna paleta oskarżeń  pod adresem  Merkel, Tuska i innych polityków UE. którzy – według  redaktorów tygodnika – są odpowiedzialni za kryzys imigracyjny i za przyszłą, nieuniknioną, „islamizację ” Europy. Oskarżenia te rzucają ludzie, którzy o problemie kryzysu na Bliskim Wschodzie , nie  wiedzą nic, którzy ten najbardziej skomplikowany proces polityczno-społecznym XXI wieku, chcą sprowadzić do postawienia na szafot kanclerz Merkel czy D. Tuska, których analizy są propagandowymi filipkami, mowami prokuratorskimi, przypominającymi, do złudzenia stalinowskie oskarżenia. Prymitywizm, związany z kompletną niewiedzą, na temat problemów politycznych, które zachodziły w basenie morza Śródziemnego w XXI wieku – argumentów jest tak zdumiewający, że aż trudno uwierzyć, żeby takie brednie zostały napisane przez ludzi wychowanych w wolnym kraju. Red. Lisicki tak komentuje wyniki ankiety przeprowadzonej wśród Niemców na temat uchodźców, z której wynikało, że mieszkańcy naszego zachodniego sąsiada nie widzą związku miedzy terroryzmem i imigracją:

„Poddani nieustannej tresurze wszelkich możliwych autorytetów – kościelnych, celebryckich, politycznych, własnych i globalnych, mędrków, ekspertów, księży, pastorów, pastorek, intelektualistów i publicystów – Niemcy faktycznie utracili zdolność łączenia dość prostych faktów.”.

Jest to opinia żywcem wyjęta  z stalinowskiej propagandy. Łącznie  z tytułem artykułu – „Woda z mózgów” – tak argumentowali Radek, Lenin i ich wierny uczeń Stalin. Natomiast odpowiedź na pytanie: dlaczego Niemcy nie widzą związku miedzy fala uchodźców a terroryzmem, zna każdy kto – zamiast oskarżać – chce zrozumieć zjawiska społeczne: dlatego, że Niemcy witali uchodźców oklaskami, przyjmowali ich jako ofiary wojny, pomagali im i to szczerze, gdyby teraz stwierdzili, że uchodźcy to terroryści to zaprzeczyliby własnej postawie sprzed kilku miesięcy. Wyjaśnienie powyższe nie ma nic wspólnego z zmasowaną propagandą pro imigracyjną – w siłę tej propagandy mogą wierzyć tylko ludzie wychowani na stalinowskich wzorcach. Lisickiego przebija Ziemkiewicz, który w artykule pt. „Podpalacze Europy” – tytuł finezyjny godny „Trybuny Ludu” z lat 50 –tych XX wieku, stwierdza, cytuje:

„Dzisiaj Europejczycy zaczynają rozumieć, że krew ofiar islamskich spada na tych, którzy rzucili hasło szerokiego i bezwarunkowego otwarcia się na „uchodźców””.

Takiego zdania nawet Stalin by nie wymyślił, to już nawet nie jest kłamstwo, to brednia godna autora „czerwonej książeczki” Mao-tse-Tunga. Pierwsze  pytanie: czy ataki terrorystyczne miały miejsce w Europie i w basenie Morza Śródziemnego, przed fala uchodźców? Miały – przypomnijmy niektóre:

2002 rok.Tunezja. Zamach na synagogę w Dżerbie w wyniku którego zginęło ataków14 Niemców, dwóch Francuzów i 5 Tunezyjczyków. Miał on być ostrzeżeniem dla turystów, żeby więcej tam już nie przyjeżdżali.

11 marca 2004 roku. Zamach w podmiejskich pociągach w Madrycie, wybuchło  około  10 bomb, zabijając 191 osób i raniąc  1858.

7 lipca 2005 roku. Londyn. Zamachy samobójcze  w metrze i autobusie spowodowały śmierć 56  osób i raniły 700.

Listopad-grudzień 2005 roku. Rozruchy w dzielnicach muzułmańskich francuskich miast. Po trzech tygodniach zamieszek, podliczono materialne straty: 10 000 spalonych samochodów, 300 zniszczonych budynków, setki szkół są na wpółzburzone, 130 policjantów i demonstrantów rannych. Nie ma jednak zabitych, 8 listopada wprowadzono stan wyjątkowy w 25 departamentach Francji – po raz pierwszy od czasów wojny narodowo-wyzwoleńczej w Algierii.

Terroryzm był obecny w Europie od czasów przewrotu wojskowego w Algierii w 1991 roku i nie ma nic wspólnego z „uchodźcami” tylko jest związany z przeszłością kolonialna Francji i Anglii. Jeżeli się tego nie pisze, to się kłamie panie Ziemkiewicz. Ale to nie wszystko, bo przecież fala uchodźców – zjawisko tragiczne – nie została sprowokowana przez kanclerz Merkel, tylko przez całkowita totalną destabilizacją na Bliskim Wschodzie i w basenie morza Śródziemnego. Przypomnijmy podstawowe fakty.

17 grudnia 2010. Arabska wiosna. Tego dnia w małym tunezyjskim mieście, upokorzony do żywego Muhammad Buazizi, uliczny sprzedawca owoców i warzyw, dokonał samospalenia przed merostwem, w którym urzędnicy nie chcieli wysłuchać jego skargi. Co charakteryzuje „Arabską wiosnę”? Po raz pierwszy, muzułmanie nie zwracali się przeciwko Ameryce czy Izraelowi, ale własnym rządom, własnej administracji.

11 lutego 2011. Arabska wiosna. Egipt. Uliczne demonstracje doprowadzają do obalenia reżimu Mubaraka. W manifestacjach biorą nikły – wręcz minimalny – udział muzułmańscy fundamentaliści. W lutym 2011 roku Egipt został wyzwolony bez udziału fundamentalistów.

2011 – wybuch wojny domowej w Syrii

2014 – powstanie Państwa Islamskiego

Ale to nie wszystko, ponieważ czynnikiem, który doprowadził do tej destabilizacji była inwazja USA na Irak w 2004 roku. Dzisiaj wiemy, że była ona sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem, oparta na fałszywych przesłankach – Irak nie produkował broni chemicznej i biologicznej – itd. Lisicki, Ziemkiewicz, Legutko – atakując Merkel, Tuska, lewice, intelektualistów, bronią polityki Stanów Zjednoczonych. Bronią z zapałem, nic o niej i jej skutkach nie wiedząc.

Piotr Piętak