Antypapieska rewolucja

Ten artykuł musi zacząć się od niezbędnej deklaracji wiary – jestem wierzącym katolikiem. Z tego stwierdzenia wynikają określone obligacje np. posłuszeństwo wobec kościelnej hierarchii w sprawach wiary, jednak skandaliczne zachowanie Papieża i części naszego Episkopatu w czasie Światowych Dni Młodzieży, zmusza mnie do powiedzenia głośno tego co myślę. Nie jest to  wezwanie do buntu przeciwko biskupom ale niezbędna refleksja : Światowe Dni Młodzieży zaczęły się od ataku terrorystycznego na kościół katolicki we Francji w którym odprawiano mszę, terroryści w okrutny sposób zamordowali 86 – letniego księdza. Poderżnięto mu – zgodnie z zasadami obowiązującymi wśród islamskich terrorystów –gardło.

Ten atak miał wymiar symboliczny – terroryści nie mieli możliwości zorganizowania ataków w czasie Światowych  Dni Młodzieży, więc zorganizowali atak w prowincjonalnej parafii we Francji. Zamordowali księdza odprawiającego Mszę Świętą. Zamordowali wiernego. A mimo to Światowe Dni Młodzieży odbywają się jakby nic się nie stało, jakby księża, Papież i biskupi zapomnieli co oznacza przymiotnik „katolicki” a oznacza on powszechny. W Kościele nie ma Francuzów, Polaków, Anglików czy Chińczyków, tylko dzieci Jezusa Chrystusa.  Obowiązkiem Papieża i polskiego Episkopatu było odprawienie mszy za duszę zamordowanego we Francji księdza i za dusze zamordowanego wiernego,  nie zrobiono tego. Dlaczego? Dlaczego Kościół Katolicki  nie wypełnia swoich podstawowych obowiązków? Dlaczego biskupi zachowują się tak jakby nic się nie stało? Jakby Światowe Dni Młodzieży i gromady rozbawionych i śmiejących się ludzi, były ważniejsze od mordu dokonanego na francuskim księdzu. Ten śmiech widoczny na zdjęciach jest totalnie amoralny, ale śmiejmy się, przecież ŚDM to odmiana przystanku Woodstock. Jesteśmy razem – jak hippisi w 1968 roku. Razem wyznajemy wiarę. Razem śpiewamy nad grobami ofiar zamachów terrorystycznych. Żadnej refleksji. Żadnej solidarności. Dlaczego? Aby nie przestraszyć. Aby nie zepsuć ekonomicznego i organizacyjnego interesu. Oglądając ŚDM, przypomina się fragment Ewangelii św. Marka w którym Jezus „Wszedłszy do świątyni, zaczął wyrzucać tych, którzy sprzedawali i kupowali  w świątyni , powywracał stoły zmieniających pieniądze i ławki tych, którzy sprzedawali gołębie”. Co jest dzisiaj ważne dla Kościoła? Ilość sprzedanych koszulek z napisem „Jan Paweł II” czy elementarna pamięć o naszych zamordowanych braciach we Francji?