Lekcja ze znajomości islamu

Na salon24 ukazał się artykuł – przedrukowany z portalu Forum Żydów Polskich – Dennis Pragera pt. „Nieliczni na Zachodzie traktują serio islamski terror”, w którym autor jeszcze raz stawia pod pręgierzem zachodnie elity polityczne niedoceniające, jego zdaniem, islamskiego terroryzmu. Artykuł jest wzorcowym przykładem propagowania niewiedzy na temat islamu. Autor w gruncie rzeczy nie wie nic o temacie, który porusza i który analizuje. Nie wie nic o islamie. Nie wie nic o przyczynach destabilizacji sytuacji politycznej w basenie morza Śródziemnego. Weźmy jeden przykład – pozornie nieistotny -, autor  używa pojęcia „teologia muzułmanów”, wyrażenie to znajdujemy w poniższym zdaniu, cytuje: „Ale zaprzeczanie, że jest coś muzułmańskiego w teologii muzułmanów, którzy popełniają zbrodnie przeciw „niewiernym”, stanowi zaprzeczenie jednej z najważniejszych prawd o islamskim terrorze.”.

Otóż nie ma islamskiej teologii, podkreślają to wszyscy znawcy islamu – wystarczy przeczytać jedną z książek Tariqa Ramadana, najwybitniejszego, współczesnego znawcy, islamu np. „Etre occidental et musulman aujourd’hui”, Presses du Chatelet, Paris 2015. Dlaczego nie ma islamskiej teologii i dlaczego fakt ten jest istotny dla zrozumienia współczesnego, islamskiego terroryzmu? Dla muzułmanina wiara w Boga jest czymś oczywistym. Islam, który przedstawiany jest jako religia oparta na wierze, nie potrzebuje wiary, by sądzić, czy raczej stwierdzić oczywistość istnienia Boga. Przedmiotem wiary nie jest Bóg jako taki, lecz fakt, że jest on jedyny. Dla muzułmanina nie istnieje coś takiego jak rozumowe dowody istnienia Boga (a tym właśnie zajmuje się teologia), wystarczy przecież kontemplacja kosmosu, stworzenia, by być pewnym przed wszelkim rozumowaniem, że Bóg czy też to, co boskie, istnieje.. Niewiara w Boga, dla muzułmanina, jest nie tylko oznaką głupoty, lecz także negowaniem natury ludzkiej. Kto nie wierzy ten nie jest człowiekiem.

Dla muzułmanina ateizm jest czyś niezrozumiałym i bezbożnym, ale także wiara chrześcijańska jest sprzeczna z naturą, dlatego z punktu widzenia islamu nie ma nic w tym dziwnego, że chrześcijaństwo przerodziło się w ateizm. Dlaczego? Dla muzułmanina moralne wymagania Chrystusa – np. „miłujcie waszych wrogów” przekraczają moralne możliwości człowieka i dlatego są bezrozumne i głupie. Jeszcze większą zbrodnią intelektualną chrześcijaństwa jest dogmat o Trójcy Świętej, ponieważ neguje on „jedyność” Boga i polega na dodawaniu mu „towarzyszy”, co jest grzechem nie do odpuszczenia – shirk. Z punktu widzenia islamu chrześcijaństwo jest religią tajemnic (co muzułmanin potępia) i dlatego w świetle nauk Mahometa nauki Chrystusa są całkowicie irracjonalne. Tymczasem islam określa się jako  racjonalny, jako jedyna racjonalna religia. W tej konstatacji – nieukrywanej przez muzułmanów – pobrzmiewa nuta groźby, ponieważ – jeżeli rozum stanowi cechę natury ludzkiej – chrześcijański irracjonalizm oznacza porzucenie statusu istoty ludzkiej. Wniosek jest paradoksalny, ale prawdziwy: z punktu widzenia islamu, kto wierzy w nauki Chrystusa, ten wyrzeka się natury ludzkiej, ten przestaje być człowiekiem.Nie mam zamiaru analizować reszty artykułu , ponieważ argumenty o polityce Obamy są po prostu śmieszne. Chciałbym tylko przypomnieć, że jeżeli ktoś zabiera głos w sprawie tak fundamentalnej dla naszej przyszłości jak islamski terror, powinien coś o temacie wiedzieć.

Piotr Piętak