Polska jest zagrożona atakami terrorystycznymi

Polska jest krajem bezpiecznym, ponieważ nie wpuściliśmy na nasze terytorium uchodźców z Syrii, wśród których znajdują się terroryści islamscy, taki przekaz można odczytać z wywiadów ministra MSW i z artykułów zamieszczanych w prawicowych mediach. Przekaz w 100% fałszywy. Jeżeli minister MSW, na kilka dni przed Światowymi Dniami Młodzieży, nie wie kim są terroryści islamscy, jeżeli źle definiuje zagrożenie terrorystyczne, to polska administracja państwowa może popełnić błędy, takie jakie popełniła policja francuska w Nicei podczas święta narodowego. Uchodźcy to nie terroryści. Wśród uchodźców, może znajdować się wysłannik Państwa Islamskiego, ale 99% terrorystów islamskich to obywatele Francji czy Belgii, którzy tam się urodzili i wychowali i którzy wcale nie muszą być Arabami.

Polska policja będzie wypatrywała w tłumie brodatych, ciemnoskórych mieszkańców Bliskiego Wschodu, a bombę może podłożyć 16 letnia dziewczyna, bo właśnie wśród  nastolatek – rdzennych Francuzek czy Niemek – dochodzi najczęściej do konwersji na islam. Takich muzułmanek i muzułmanów sa w zachodniej Europie dziesiątki jeżeli nie setki tysięcy. Slogan – Polska jest bezpieczna, bo nie wpuściliśmy na nasze terytorium uchodźców jest nie tylko fałszywy, ale także szkodliwy dla bezpieczeństwa  Polaków. Po pierwsze Polska jest bezpieczniejsza – co oczywiste – niż Francja czy Belgia, ale to nie jest równoznaczne z twierdzeniem, że Polacy nie mogą być ofiarami ataków terrorystycznych. W zamachu w Nicei zginęło 84 osoby, w tym śmierć poniosły dwie polskie obywatelki. Terror nas także dotyczy, jako tych, którzy masowo odwiedzają Francję, którzy pracują w Anglii i Niemczech. Terror islamski nie dotyczy – być może – Polski, lecz zabija także Polaków. Podróżujemy po Europie, spędzamy wakacje w Europie, pracujemy w Europie. Terror islamski wymierzony jest w Europę, a więc także w nas. Kiedy ten fakt zrozumiemy?

Po drugie: większość zamachów na terytorium Francji była wykonana przez obywateli tego państwa, którzy złożyli przysięgę przywódcy Państwa Islamskiego i stali się tzw. „samotnymi wilkami”, którzy prawie w 100% nie są i nie byli uchodźcami, wręcz przeciwnie są obywatelami Francji czy Belgii. O obywatelstwo w np. Francji można ubiegać się po pięciu latach pobytu i pracy w tym kraju. Z własnego doświadczenia wiem, że niełatwo je uzyskać, o tych faktach wyżsi urzędnicy państwowi powinni wiedzieć. Czy „samotne wilki” przybędą do Krakowa na Światowe Dni Młodzieży? Nikt tego nie wie, jedno jest pewne: polskie służby specjalne, polska administracja powinny działać tak jakby ich przyjazd był pewny.  I polska administracja – przewidywałem to w artykule opublikowanym w „Dzienniku Gazeta Prawna”, 2 czerwca br. – tak działa. Premier B. Szydło zarządziła wprowadzenie na terenie całego kraju stopnia alarmowego ALFA w związku ze Światowymi Dniami Młodzieży.

Premier podpisała zarządzenie w sprawie wprowadzenia stopnia alarmowego ALFA od północy 20 lipca do 1 sierpnia br. Stopień ALFA ma charakter ogólnego ostrzeżenia. Po wprowadzeniu pierwszego stopnia alarmowego organy administracji publicznej będą zobligowane do prowadzenia wzmożonej kontroli miejsc użyteczności publicznej i dużych skupisk ludności. Będą musiały na bieżąco przekazywać informacje odpowiednim służbom w przypadku znalezienia podejrzanych pakunków, samochodów, czy o podejrzanie zachowujących się osobach. Ustawa o działaniach antyterrorystycznych zakłada, że w przypadku wystąpienia zdarzenia o charakterze terrorystycznym lub zagrożenia takim zdarzeniem można wprowadzić jeden z czterech stopni alarmowych: ALFA, BRAVO, CHARLIE i DELTA. Najwyższy czwarty stopień, DELTA, może być wprowadzany, gdy dojdzie do zdarzenia terrorystycznego lub informacje będą wskazywać na zaawansowaną fazę przygotowań do takiego zdarzenia w Polsce albo wobec Polaków lub naszych instytucji za granicą. Tak więc – zgodnie z tym co pisałem wielokrotnie – rząd przyznaje, że Światowe Dni Młodzieży wzmogły zainteresowanie naszym krajem terrorystów islamskich, że w trakcie dni może dojść do zamachów, że Polska – wbrew prymitywnej propagandzie – nie jest bezpieczna. Jeżeli tak, to warto wiedzieć kim sa potencjalni terroryści, jak działają, jaką ideologia się kierują.

Przede wszystkim dzisiejsi terroryści sami przygotowują zamachy i sami je wykonują. Nie ma wśród terrorystów żadnej centrali, żadnego kierownictwa, które wydaje rozkazy w imieniu Państwa Islamskiego. Terroryzm islamski ma charakter anarchistyczny i skrajnie ideologiczny, to co popycha ich do popełniania mordów na niewinnej ludności to nie rozkazy płynące z tajemniczego centrum  ukrytego na „terytorium” Państwa Islamskiego, lecz wspólna ideologia nienawiści do współczesnej cywilizacji. To w imię tej nieludzkiej ideologii „samotne wilki”  – zamach w Nicei jest tego klasycznym przykładem – popełniają zbrodnie, na tych, którzy ośmielają się bawić, słuchać muzyki, tańczyć – w świetle szariatu to karalne śmiercią świętokradztwa– lub co gorsza, chodzić w krótkich spodenkach i koszulkach z głębokim dekoltem. Kobieta, kobieta odsłaniająca swoje wdzięki, jest największym wrogiem islamu, jest symbolem dekadencji zgniłego Zachodu, który trzeba zniszczyć, aby zapewnić ludzkości przetrwanie. Terroryści islamscy Anno domini 2015 czy 2016 to nie zawodowcy z czasów Bin-Ladena, tylko amatorzy terroryzmu.  Sami konstruują bomby, i zapalniki – sami uczą się strzelać z karabinów i w trakcie przygotowań popełniają mnóstwo błędów, dzięki którym łatwo ich unieszkodliwić.

22 sierpnia 2015 roku – W pociągu Thalys kursującym na trasie Amsterdam– Paryż, dwóch żołnierzy amerykańskich udaremniło zamach terrorystyczny, obezwładniając zamachowca 26 letniego Marokańczyka, który figurował na liście potencjalnych terrorystów, prowadzonej przez francuska policję. W wyniku nieudanego zamach rannych zostało trzy osoby. Pasażerowie twierdzą, że został obezwładniony przez dwóch pasażerów – amerykańskich żołnierzy, którzy usłyszeli dobiegający z toalety dźwięk ładowanej broni. Terrorysta z czasów Bin-Ladena takiego dziecinnego błędu by nigdy nie popełnił. I jeszcze jedno – terroryści nie są wierzącymi muzułmanami, terroryści gwałcą podstawowe prawa obowiązujące w przesłaniu moralnym Mahometa.

W trakcie mistrzostw Europy w piłce nożnej w podparyskiej miejscowości Les Mureaux, dżihadysta powiązany z Państwem Islamskim, zamordował – w niezwykle okrutny sposób – na oczach trzyletniego dziecka jego ojca francuskiego policjanta i matkę. Jakie są źródła tej potwornej obojętności wobec niewinnego dziecka, które musiało oglądać egzekucję swoich rodziców? Jakie są źródła całkowitej utraty empatii wobec ludzi u młodych muzułmanów z podparyskich przedmieść i miejscowości? Napastnik mordując nożem ojca i matkę trzyletniego dziecka wznosił okrzyki „Allachu Akbar”. Czy młody muzułmanin nie wie, że zabijając rodziców  dziecka, osieraca go i popełnia – z punktu widzenia zasad obowiązujących w islamie – jeden z najcięższych grzechów? Mahomet też był sierotą, jego ojciec Abd Allah zmarł kiedy jego żona i matka Mahometa, Amin była w nim w ciąży i sama odeszła z tego świata w sześć lat później.

Te ostatnie wydarzenia zmusza wręcz do zadania sobie pytania podstawowego: skąd tyle okrucieństwa wśród młodzieży europejskiej, skąd ta fascynacja przemocą?  Dlaczego tysiące młodych Europejczyków fascynuje się terrorystyczną milicją tzw. Państwa Islamskiego? Dlaczego według wiarygodnych świadków – np. Petra Ramsauer autorki „Pokolenia Dżihadu” – wśród  brutalnych członków milicji wyróżniają się młodzi ludzie przybywający do Syrii i Iraku z Europy, aby wyżyć się w roli torturujących i bezwzględnych wojowników Boga?  Dlaczego młodzi, uzbrojeni po zęby Europejczycy rzucają się na bezbronnych ludzi, stają się zamachowcami – samobójcami.  Dżihadyzm zmienia się na naszych oczach w rodzaj pop – kultury części wykorzenionej i samotnej młodzieży w Europie. Możemy z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że dziesiątki tysięcy ludzi w środku Europy solidaryzuje się, mniej lub bardziej potajemnie, z tym ugrupowaniem i snuje plany przeniesienia „świętej wojny” – czyli dżihadu na Stary Kontynent. Wiosną 2014 roku, sporo zamieszania w Austrii wywołały listy dwóch tzw. „narzeczonych dżihadu”: „Nie szukajcie nas. Służymy Allachowi i umrzemy za niego”.

To był list 16 letniej Samary i 15 letnie Sabiny do swoich rodziców, dobrze usytuowanych ekonomicznie lekarzy. Sabina i Samara wyruszyły na „świętą wojnę” do Syrii. Na całym świecie pojawiły się fotografie tych uczennic, ubranych w zachodnie ubrania, ładnych, z długimi rozpuszczonymi włosami. Pełne radości, życia – wzór nowoczesności. Kilka miesięcy wcześniej dyrektor szkoły, do której obie chodziły, został zaalarmowany sloganami typu „I love Al.-Kaida” wypisywanymi na ścianach klas. Dlaczego Samara i Sabina pokochały morderców?  Takich dziewcząt na Zachodzie Europy są tysiące. Skąd ta fascynacja młodego, europejskiego pokolenia przemocą?  W połowie 2015 r. w szeregach tzw. Państwa Islamskiego walczyło co najmniej 40 tysięcy cudzoziemców z około 100 krajów. Większość z nich miała poniżej 20 lat, zdarzają się przypadki, że w szeregach bojowników tzw. Państwa Islamskiego walczą 14 letnie dzieci z Francji czy Niemiec, które uciekły z domów, aby zaznać smaku przygody. Tak jak Sabina i Samara. Największa grupa europejskich dżihadystów, około 7 tysięcy, pochodzi z Francji. Mniej więcej jedna dziesiąta cudzoziemskich bojowników powróciła już do swoich krajów ojczystych, co z kolei wprawiło w stan alarmu władze tych państw. „Nigdy jeszcze nie mieliśmy tak wielkiego zagrożenia terrorystycznego jak obecnie”stwierdził Brett McGurk, specjalny wysłannik prezydenta Obamy przy Koalicji przeciwko Państwu Islamskiemu.

Między czerwcem 2014 roku a czerwcem 2015 roku w Europie, USA i Australii doszło do ponad 60 zamachów lub  prób ich zorganizowania   przez globalna sieć tzw. PI. Wiele z nich nie udało się, co może świadczyć o tym, iż zamachowcy, działający jako „wolni strzelcy”, często zachowują się po amatorsku. Zapominamy jednak, że organizatorom tych akcji, nie chodzi wcale o zwracanie na siebie uwagi – tak jak było w przypadku zamachów przeprowadzanych przez zawodowych terrorystów z Al.-Kaidy, lecz na stworzeniu  stale obecnej atmosfery zagrożenia. Tak zwane „samotne wilki” stanowią największe zagrożenie dla Europy. Są to aktywiści, którzy potajemnie składają przysięgę Al.-Baghadiemu przywódcy Państwa Islamskiego (PI), ale działają całkowicie samodzielnie. Zamiast sztywnej struktury dowodzenia charakterystycznej dla Al.- Kaidy, Osama Bin-Ladena,  twórcy PI powołali do życia „zindywidualizowany ruch dżihadu”, który działa w Europie bez przywódców, z własnej inicjatywy, niesiony wspólną ideologią. PI skolonizowało część Europy, przedmieścia wielkich francuskich miast zamieszkałe w większości przez muzułmanów stanowią część jego terytorium.

Dlaczego w takim razie armie lądowe USA, Anglii i Francji nie wylądują w Syrii – tak jak to zrobiły w 1956 roku w Egipcie atakując reżim Nassera, który chciał znacjonalizować kanał Sueski – i nie zniszczą Państwa Islamskiego? Dlatego, że według wielu specjalistów to zwycięstwo zamieniłoby się w terrorystyczną katastrofę.  „Ewentualna klęska militarna tzw. Państwa Islamskiego mogłaby doprowadzić do sytuacji, w której silnie zmotywowani bojownicy powrócą do swoich krajów ojczystych i zaczną stwarzać znaczne problemy w sferze bezpieczeństwa. Niektórzy z  tych powracających będą cierpieli na przeróżne schorzenia traumatyczne i przeżywali szok, inni zostaną zwerbowani przez organizacje kryminalistów.”– piszą specjaliści z  CIA w specjalnym raporcie przeznaczonym dla prezydenta Obamy. W grudniu 2014 roku generał  Michael K. Nagata, dowódca operacji specjalnej Central Command, złożył publicznie szokującą deklarację: „Nie rozumiemy ISIS, a zwłaszcza jego ideologii. A to jest najważniejsze. Dopiero bowiem, gdy zrozumiemy jaka w nim tkwi idea i uda nam się ją pokonać, wraz z nią pokonamy tzw. Państwo Islamskie.”. 

Piotr Piętak