Antypolityka

Gdy prawicowi publicyści piszą o J. Kaczyńskim to w ich tekstach możemy odnaleźć słowa używane w innej – podobno już dawno zapomnianej epoce. Prezes PiS – pod klawiaturą P. Lisickiego (patrz felieton na wp) – zmienia się w geniusza politycznego, który manipuluje dzieciakami z PO czy Nowoczesnej jak chce. Jak rozegrał prezes PiS spotkanie w Sejmie z przywódcami opozycji? „Perfekcyjnie”. Co osiągnął? „Dokładnie to co zamierzał”. Jakby tego było mało publicysta uważa, że J. Kaczyński „zrobił w konia” wszystkich polityków zachodnich, bo cóż mogą oznaczać słowa, że „Cały świat zobaczył to, co Jarosław Kaczyński chciał, żeby zobaczył: w Polsce rozpoczęły się negocjacje, w których wzięli udział wszyscy liderzy najważniejszych partii, także ci spoza parlamentu.”. Kto wygrał tą partię czyli spotkanie w Sejmie według red, naczelnego „Do Rzeczy”? Pytanie bezprzedmiotowe, to oczywiste, „że Jarosław Kaczyński wygrał tę partię, bo doskonale zrozumiał, że opozycja stała się zakładnikiem swojej własnej histerii. ”. Kim jest J. Kaczyński? Co  najmniej Juliuszem Cezarem  postkomunistycznego Imperium. P. Lisicki w następujący sposób kończy swój felieton: „Czasy i epoki mijają, ale stara rzymska paremia – divide et impera – wciąż obowiązuje. Lider PiS dobrze to zrozumiał i nauczył się ją stosować w praktyce.”. 

Tyle prawicowy publicysta. A o co tak naprawdę chodziło w spotkaniu przywódców partyjnych w Sejmie? Przypomnijmy, że po spotkaniu z liderami partii opozycyjnych prezes PiS stwierdził, że w ciągu kilku tygodni Sejm będzie miał możliwość zapoznania się z nowelizacją ustawy o TK w której uwzględnione będą, przynajmniej niektóre, sugestie Komisji Weneckiej, co oznaczałoby, że PiS wycofuje sie ze swych planów, ubezwłasnowolnienia TK. W godzinę po tym oświadczeniu dowiadujemy się, że prokuratura rejonowa w Warszawie – uzależniona od ministra Ziobro – wszczęła śledztwo  w sprawie prezesa TK Rzeplińskiego w związku z łamaniem przez niego ustawy regulującej funkcjonowanie Trybunału Konstytucyjnego. Lewą ręką przekreśla się to co podpisuje się prawą ręką. Mieliśmy więc do czynienia nie tylko z oszustwem, ale także z próbą manipulowania opinią publiczną zarówno krajowa jak i międzynarodową.

Co to ma oznaczać? Gdzie my żyjemy? Jednocześnie wraz z tym medialno-politycznym horrorem dowiadujemy się, że ustawa o sprzedaży i kupnie ziemi rolnej zostaje poprawiona w ten sposób, aby związki wyznaniowe mogły ta ziemią handlować. Czyli próba prymitywnego przekupstwa Kościoła Katolickiego. Zwolennicy PiS  – na czele z Lisickim – skaczą z radości – jaki to nasz prezes sprytny, znowu wszystkich wykołował. Ta radość ma krótkie nogi. Bez minimum zaufania między rządzącymi i rządzonymi nie istnieje społeczeństwo obywatelskie. Polska pod rządami PiS zmienia się w południowoamerykański kraj z lat 60 –tych XX wieku. Ten podwójny manewr PiS, z jednej strony obietnica naprawy z drugiej strony brutalne naruszenie tej obietnicy, ukazuje prawdziwe oblicze polskiej polityki. Mimo, że wszystko się zmieniło – PiS na PO –nic się nie zmieniło. Nadal króluj niepodzielnie antypolityka czyli  zanik poczucia dobra publicznego wśród polskich polityków. Nadal na scenie medialnej króluje Żakowski-Lisicki dwa skrzydła sprofanowanego ołtarza polskiego dziennikarstwa. Nadal nic się nie zmienia. 

Piotr Piętak